niedziela, 31 marca 2013

Projekt Denko: marzec

Witajcie! Mamy piękną zimę tej wiosny.... Nie pamiętam kiedy święta Wielkanocne miały taką pogodę. Do tego nie będzie mi dane delektować się tymi świątecznymi pysznościami.. Przynajmniej nie przytyję.

Ale przejdźmy do rzeczy. Dzisiaj przygotowałam dla Was moje marcowe denko. Jest ono wcześniej niż zwykle, ale to z powodu świąt i przyjazdu do domu. 


1. Frotto: nawilżane chusteczki odświeżające => pisałam o nich TUTAJ . Zachwyt nad chusteczkami o zapachu melona szybko mi przeszedł. Stał się strasznie mglący i niezbyt przyjemnie pachnący. teraz używam tych o zapachu pomarańczy i jest troszeczkę lepszy. jednak następnym razem kupię te bezzapachowe.

2. AA Skóra pod kontrolą: antybakteryjna maseczka łagodząca=> Kupiłam ja w Biedronce. Pisałam o niej TUTAJ . Nigdy więcej jej nie kupię. Po zmyciu maseczki skóra była miękka i delikatna. Niestety po ok. 2 godzinach dostałam strasznego uczulenia, którego nie mogłam się pozbyć chyba z 4 dni. Dodatkowo strasznie wysuszył mi skórę.

3. Schwarzkopf:Gliss Kur Ultimate Repair, Maska=>  kupiłam ją by odżywić włosy tuz po malowaniu. Nie jest to moja pierwsza maska Gliss Kura. Uważam, że pomimo składu jest dobra. Jednak im dłużej ja trzymamy, tym efekty są lepsze.

4. Chap Stick: pomadka ochronna=> jest to moje odkrycie roku, o którym wspominałam TUTAJ  . Dobrze nawilża, utrzymuje się zaskakująco długo i ma delikatnie wyczuwalny smak. Zdecydowanie przebija Carmex, którego bardzo nie lubię za jego smak. Zdecydowanie kupię kolejne, zresztą używam już następnej.

5. Garnier Skin Naturals: Czysta Skóra, Krem Nawilżający; Długotrwały efekt matujący=> używałam go ładnych parę lat. Dobrze nawilża i matuje do tego szybko schnie. Zauważyłam również, że podkład na nim lepiej leży niż na kremie z AA, którego używałam rok temu. Troszeczkę już mi się znudził, więc kupiłam inny. Jednakże na pewno kupię kolejne opakowanie.

6. Oxydant Emulsion Professional 9%=>  9% woda utleniona, której używam wraz z moja farbą do włosów. Wątpię bym zrezygnowała z tego koloru, więc na pewno zawita w moim domu.

7. Schwarzkopf: Taft, Mega Strong=> lakier do włosów, którego używam na przemian z lakierami Nivea.

8. Schwarzkopf:Gliss Kur Ultimate Repair, Szampon=> Jak już wiecie (co również powtarzam do znudzenia) produkty Gliss Kur są moimi ulubionymi kosmetykami przeznaczonymi do pielęgnacji włosów. jednak ostatnio już się mi trochę znudziło. Więc  teraz postawiłam na Dove. Jednak na pewno do nich powrócę.

9. Tran Islandzki=> próbkę dostałam podczas zakupów w Super Pharm. Miał być o smaku tutti frutti. Nie wyczułam w nim tego smaku, ponieważ smakował okropnie. Nigdy więcej.

10. Yves Rocher: Szampon do Włosów Blond=> moje 6 opakowanie tego szamponu. Bardzo podoba mi się jego zapach. Myje włosy na noc i mniej więcej po obudzeniu czuję ten zapach do polowy dnia. Niestety wysusza włosy. Pod tym względem lepszy jest szampon Timotei również do włosów blond. Niestety w tym drugim zapach wyczuwalny jest tylko świeżo po umyciu.

11. Joanna: Body Naturia; Peeling Myjący=> nie będę się o nim dużo rozpisywać, ponieważ pisałam o nim TUTAJ . Zdecydowanie kupię go ponownie.

12. Elmex Sensitive=> świetnie radzi sobie z nadwrażliwością zębów. Używam go na przemian z Blend-a-med. Nie jest to moje ostatnie opakowanie.

13. Carrefour: zmywacz do paznokci=> jeden z lepszych zmywaczy jakie miałam. Jednak teraz jestem zakochana z biedronkowym zmywaczu z pompką, więc ten idzie w odstawkę.

14. Ziaja: Masło Kakaowe: Mleczko Do Ciała=> recenzję tego produktu znajdziecie TUTAJ . Bardzo je lubię. niestety podczas "wykańczania" go bardo nieprzydatna okazała się pompka, która na koniec utrudniała wydobycie produktu. Po przecięciu okazało się, że na dnie zostało go dość dużo. Następnym razem skuszę się raczej na masło do ciała z tej serii.

15. Lirene: City Matt=> mój ulubiony podkład. Straciłam rachubę, które to już opakowanie. Na pewno nie ostatnie. Recenzja TUTAJ

16. Rimmel: Stay Matte=> ulubieniec ostatnich lat. Bardzo dobrze matuje i idealnie dopasowuje się do skóry. Troszeczkę drażni mnie jego opakowanie, które bardzo łatwo się otwiera, ale przymykam na to oko.

17. Carea: Płatki Kosmetyczne Nowej Generacji=> najlepsze ze wszystkich dostępnych produkowanych specjalnie dla danego sklepu. Kolejne opakowanie jest już w użyciu.

18. L'oreal Majirel 10 1/2, 1=> fryzjerska farba do włosów, która jeszcze długo będzie gościła na moich włosach. Więcej o niej pisałam TUTAJ

Chciałabym Wam życzyć zdrowy i pogodnych Świąt Wielkanocnych. Wiele blogowych sukcesów, licznych współprac oraz uczstistwa w wszelakich spotkaniach blogerskich. Wesołych Świąt!


piątek, 29 marca 2013

Włosowe pocieszenie

Witajcie! Niestety dzisiejszy dzień znowu minął pod znakiem wyrywania ósemki. Całe szczęście, że została mi tylko jedna. Ten zdecydowanie gorzej przechodzę ;/.  Jednak by poprawić sobie humor znowu wybrałam się na zakupy. Bo przecież nic tak nie cieszy kobiety jak kolejne, nowe kosmetyki!

Podczas dzisiejszych zakupów skupiłam się przede wszystkim na włosach. Miałam od razu iść do Rossmanna jednak kątem oka zobaczyłam promocję z fryzjerskim Way To Beauty na maski do włosów Farcom Seri w cenie 14.90 zł / 1000 ml. Nigdy ich nie miałam, ale za taka cenę nawet się nie zastanawiałam i powędrowałam z nią do kasy. Wybrałam maskę regenerująco- nawilżającą. Ciekawa jestem jak się spisze.

W Rossmannie tak jak mówiłam zdecydowałam się na szampon i odzywkę dla włosów suchych i puszących się. Zauważyłam limitowany żel pod prysznic Isana o zapachu figi i pomarańczy, który był w promocji  i kosztował 2.99 zł/ 300 ml. Oczywiście musiałam go mieć. No i najważniejsze. Cudem znalazłam blogerski lakier- odcień "Peaches and cream" wybrany przez OleskęLana Del Rey - Chelsea Hotel No 2 . Pomimo tego, że schną bardzo długo musiałam go mieć. W prezencie dostałam próbkę gruboziarnistego peelingu do ciała Lirene.

Zakupy uznaję za bardzo udane!

Miałyście może tę maskę? Jak się spisuje?

Znajdź swój ideał

Witajcie! W końcu w moje pazerne łapska trafił zestaw próbek Vichy. Dzięki mojej wspaniałej mamie mam możliwość wypróbowania ich kosmetyków. Na blogach czytałam o problemach w ich dostaniu. O tym, że farmaceuci albo twierdzą, że ich nie mają, albo mówię, że trzeba dokonać zakupu by je zdobyć. Pominę fakt, że z boku pudełka jest naklejka, na której jest napisane "zestaw bez zakupu". Tak i było w tym przypadku. Mama chodziła po kilku aptekach i w każdej mówili, że trzeba zrobić zakup i dopiero wtedy zestawy są wydawane. W  końcu po wizycie z  kolejnej z kolei aptece wspomniała o moim logowaniu sięna stronie i o tym co tam było napisane. Całe szczęście udało się.  Nawiasem mówiąc po tym co usłyszałam chciałam napisać maila do Vichy i przedstawić sytuację. Nie mieści mi się to w głowie, nie chodzi o to, że dostałam tylko jedno opakowanie (nie żebym nie przygarnęła kolejnych, ale jeden to więcej niż w ogóle, więc nie jest źle) ale o to, że z wydawaniem ich nie powinno mieć miejsce takie zachowanie. Zwłaszcza, żę jasno jest napisane o tym, że są one darmowe. A tym sposobem farmaceuci chcą na tym zarobić albo zgarnąć je wszystkie dla siebie. 


W skład pudełka wchodzi: 
  1. Aqualia Thermal. Nawilżający krem kojący i wzmacniający. (3 ml)
  2. Ideala. Rozświetlający krem wygładzający. (3 ml)
  3. Liftactiv. Krem przeciwzmarszczkowy i ujędrniający do skóry suchej i mieszanej. (1.5 ml)
  4. Normaderm. Krem zwalczający niedoskonałości o kompleksowym działaniu. (1.5 ml)
  5. NeoVadiol Gf. Krem przywracający gęstość skóry i proporcje twarzy do skóry suchej. (1.5 ml)
Przyznam, że nie jest to idealny zestaw dla mnie. Kremy przeciwzmarszczkowe powędrowały do mamy, a mi zostały 2 próbki: Aqualia Thermal oraz Normaderm.


 Jak się sprawują Wasze zestawy?

P.S. W końcu dzisiaj ( po tygodniach przymierzania się ) zrobiłam sobie maseczkę z wody i sody oczyszczonej. Efekty są niesamowite!


wtorek, 26 marca 2013

Pachnący post

Witajcie! Odkąd prowadzę bloga tylko raz pojawił się posta dotyczący zapachów. W dodatku nie była to recenzja. Pokazałam Wam mój promocyjny łup w postaci mgiełek do ciała Bath and Body Works. Osobiście nie lubię wydawać fortuny na perfumy, ponieważ używam ich często i w dość dużych ilościach. Więc po pewnym czasie bym zbankrutowała. Dlatego preferuję mgiełki do ciała. Wiadomo, że nie należą do najtrwalszych, ale akurat mi to nie przeszkadza. Wiadomo nie przeszkadzałoby mi również gdyby jednak utrzymywały się dłużej. 

Na pierwszy ogień idą mgiełki B&BW o pojemności 236ml. Nie będę się rozpisywała o ich nutach zapachowych, ponieważ dokładny opis znajdziecie TUTAJ . Kupiłam je w promocji, gdzie przy zakupie jednego produktu pełnowymiarowego drugi dostawałyśmy gratis. Tak więc za dwie zapłaciłam 49 zł. Z tych dwóch moim faworytem jest Mgiełka Love, Love, Love. W Warm Vanilla Sugar denerwuje mnie to, że dość długo po spryskaniu unosi się woń alkoholu.

Cena: 49 zł/ 236 ml.

Pierwszymi mgiełkami kupionymi z B&BW były właśnie te miniaturki. Kupiłam je podczas szału zakupów korzystając z 20% rabatu. Za trzy zapłaciłam ok. 48 zł.


Pink Chiffon- mój ulubieniec w całej mojej kolekcji. Idealny na co dzień. Zapach jest bardzo dziewczęcy.  Osobom, które lubią słodkie zapachy na pewno przypadnie do gustu.

                               Nuty zapachowe: czerwona gruszka, waniliowa orchidea, szyfonowe piżmo

Paris Amour- dość wyrazisty. Nadaje się na każdą okazję.

                              Nuty zapachowe: francuskie tulipany, kwiat jabłoni, różowy szampan.

Dark Kiss- najmocniejszy zapach z tych wszystkich. Używam go na wieczór lub podczas dnia gdy jestem wyjątkowo elegancjo ubrana.

                             Nuty zapachowe: kadzidło, mirabelka, piżmo.

Cena: 19.99 zł/ 88 ml

Na koniec znane wszystkim zapachy firmy Avon. Gdy pierwszy raz kupiłam mgiełkę "soczysty arbuz" miło się zdziwiłam jej naturalnym zapachem. Spodziewałam się czegoś sztucznego. Od razu ją pokochałam i stała się moją miłością poprzednich wakacji. Wszystko dlatego, że jest lekka i odświeżająca. W sam raz na upalne dni. Natomiast mgiełka "Mleko i miód" została kupiona przez przypadek. Miałam kupić arbuzową; niestety jej nie było i w łapki wpadłam mi ta. Z tych wszystkich podoba mi się najmniej.O dziwo jest dla mnie za słodka.


Cena: 9.90 zł(?)/  125 ml

Podsumowując: O wiele bardziej podobają mi się mgiełki B&BW. Do tego w przeciwieństwie do Avonu mają duży wybór zapachów. Niestety bardzo się cenią, przez co robię u nich zakupy tylko podczas jakiś promocji. Ale o nie nie musimy się martwić, ponieważ sklep organizuje je naprawdę często. Jeśli chodzi o trwałość to utrzymują się dłużej niż "avonowskie", no i pod koniec dnia czuć je na ubraniach.


Miałyście już może mgiełki B&BW?

TAG Liebster Blog Award po raz 2, 3 i 4

Witajcie! W przeciągu ostatnich 8 dni zostałam nominowana do Libster Blog Award przez Cathy , ArcelieAlessabeauty .Bardzo Wam dziękuję.


Ten Tag przeznaczony jest dla blogów, które mają mniej niż 200 obserwatorów. Odpowiadamy na 11 wymyślonych przez daną  blogerkę pytań. Następnie same wymyślamy nasze 11 pytań i nominujemy kolejne 11 blogerek. Mam nadzieję, że mi wybaczyć z tym, że dzisiaj nagnę troszeczkę, a nawet bardzo te zasady. Nie nominuję żadnych blogów. Natomiast wymyślę swoje pytania i z miłą chęcią (jeśli tylko będziecie miały ochotę odpowiecie na nie) przeczytam Wasze wypowiedzi.

Pytania Cathy:

1. Wygrałaś wycieczkę na tropikalną wyspę. Masz 10 minut na spakowanie. Co zabierasz ze sobą?
Mojego faceta, bikini, iPODa, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem i oczywiście aparat.
2. Twój ulubiony kolor lakieru do paznokci? Dlaczego właśnie ten?
Wręcz uwielbiam lakiery w odcieniu niebieskiego. Dlaczego? Hmm... Szczerze to nei pamiętam. Od małego lubiłam ten kolor. Może wpływ na to miały Smerfy? :P
3. Wolisz włosy krótkie czy długie?
Zdecydowanie długie. Stwarzają więcej możliwości upięcia niż krótkie.
4. Czego nauczyło Cię blogowanie?
Chyba wiary w znajomości Internetowe. 
5. Najgorszy kosmetyk jaki miałaś to...
Podkład Rimmel Stay Matte. Delikatnie mówiąc jest tragiczny.
6. Jaki był Twój pierwszy kosmetyk (który pamiętasz)?
Pomadka ochronna :P.

7. Wolisz robić sobie makijaż czy malować paznokcie?
Zdecydowanie malować paznokcie.
8. Trzy słowa, które najlepiej Cię opisują.

Wierna, słowna, wredna.
9. Co najbardziej Cię fascynuje w pisaniu bloga?
Spotkania blogerek, pomimo tego, że jeszcze w ani jednym nie brałam udziału. Mam cichą nadzieję, że wkrótce to się zmieni :).
10. Najdroższy kosmetyk jaki kupiłaś to...
 Niestety nie pamiętam...

11. Bez jakiego kosmetyku nie możesz się obejść?

Niestety jest to podkład. Moje niedoskonałości nie pozwalają mi wyjść bez niego ;/.


Pytania Arceli

1. Posty o jakiej tematyce najbardziej lubisz czytać na blogach?

Bardzo interesuję mnie posty typu DIY, podsumowania tygodnia oraz dotyczące makijażu i malowania paznokci (chyba dlatego, że sama nie umiem tego robić).
 
2. Włączasz komputer, na co wejdziesz w pierwszej kolejności?

    Onet, poczta, fb, blog i Tvn Warszawa. 

3. Szminka czy błyszczyk?
 

Lubię to i to, ale częściej sięgam po błyszczyk.

4. Ulubiony płyn micelarny?
 

 Nie używam :P. Mam kilka zapisanych w swojej chciejliście, więc może niedługo jakiś kupię.

5. Wymień 3 dobre tanie kosmetyki i 3 droższe, które miałaś.
 

Tańsze: mleczko do demakijażu BeBeauty, krem do twarzy Ziaja masło kakaowe.
Droższe: paleta 6 cieni do powiek Lancome, błyszczyk Lancome i Revlon.

6. Spodnie czy sukienka/spódnica?
 
Spodnie. Cenię wygodę dlatego częściej je wybieram. Ale lubię też spódnice i sukienki.

7. Tradycyjna komórka czy smartfon?
 
Smartfon. 

8. Twój ulubiony podkład?
 

Lirene City Matt.

9. Gdybyś mogła to co byś zmieniła na świecie?
 
Wojny. A jeśli tego by mi się nie udało to udział w nich dzieci.

10. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
 
Mam dość eklektyczny gust. Ale najczęściej króluje u mnie AC/DC, The Cure,The Rolling Stones, Keith Richard, Blue Foundation oraz My Riot.

11. O czym marzysz?

Trochę przyziemne, ale będę szczęśliwa jak znajdę po studiach dobrą pracę.


Pytania AlessaBeauty

1. Od kiedy interesujesz się kosmetykami?

Trudno jest mi dokładnie określić, ale na pewno od 8 lat.

2. Dlaczego założyłaś bloga?

 Zawsze chciałam go założyć, ale brakowało mi odwagi. W końcu się przemogłam i oto jestem :).

3. Jaki jest Twój ulubiony kolor lakieru do paznokci?

 Czerwony, matowy lakier Inglot.

4. Twój najgorszy kosmetyk do włosów to...

Szampon i odżywka Schauma Odbudowa i Pielęgnacja. Jedynie co mi się w nich podobało to kokosowy zapach.

5. Część ciała, na którą najbardziej zwracasz uwagę u płci przeciwnej :)

Nie jest to część ciała, ale na samym początku zwracam uwagę na wzrost.

6. Najbardziej skupiasz się na pielęgnacji...

Włosów. 

7. Co robisz, kiedy masz gorszy dzień?

Jeśli nie muszę nigdzie wychodzić to siedzę w domu, oglądam jakiś film, później ćwiczę, a na samym końcu robię sobie domowe spa.

8. Zrobiłaś kiedyś coś zakazanego? Co to było?

 Jak byłam, mała to ukradłam pieczątkę mojemu ciotecznemu bratu. Po kilku dniach mama mnie przyłapała i musiałam mu ją oddać.

9. Wolisz kupować kosmetyki czy ubrania?

 Kosmetyki. Przy ubraniach często się denerwuję.

10. Jesteś od czegoś uzależniona? Co to jest?

  Od dokładnego planowania wszystkiego.

11. Twoje jedno kosmetyczne dziwactwo.

"Zmywanie oczu" kremem Nivea.


Moje pytania:

1. Co Was skłoniło do założenia bloga?
2. Jaka jest Wasza ulubiona forma spędzania wolnego czasu?
3. Jaki jest Wasz najlepszy kosmetyk, a jaki najgorszy?
4. Czy czytacie książki? jeśli tak to jakie preferujecie?
5. Jakie książki możecie mi polecić?
6. Co Was najbardziej interesuje w blogach i blogowaniu?
7. Jakie macie plany na tegoroczne Wakacje?
8. Jaki jest Twój najbardziej lubiany domowy zabieg kosmetyczny?
9. Jakie gatunki filmowe lubisz?
10. Co Cię irytuje w blogach i blogowaniu?
11. Co najbardziej szalonego zrobiłaś?

niedziela, 24 marca 2013

3. Podsumowanie tygodnia.

Witajcie! Na samym początku chciałabym Was bardzo przeprosić za moją nieobecność, ewentualnie niekompletną obecność na blogu. Ostatnio w związku z licencjatem i zbliżającymi się egzaminami mam sporo rzeczy do zrobienia. Więc moja obecność na blogu ograniczała się do odpowiedzi na Wasze komentarze oraz odwiedzin blogów. Postaram się nad tym popracować, ale coś czuję, że do 31.05 będzie ciężko...

Na samym  początku tygodnia skończyłam czytać książkę pt. "Białoruś- kartofle i dżinsy" autorstwa Małgorzaty Nocuń i Andrzeja Brzezieckiego. Co prawda książkę przeczytałam w ramach przygotowań do egzaminu, nie mniej jednak okazała się ona bardzo ciekawa. Przedstawia ona zmagania białoruskiej opozycji w walce o wolność, codzienność ludzi żyjących w tym kraju oraz fenomen Łukaszenki i jego rządy. Bardzo się cieszę, ze na nią trafiłam. Podejrzewam, że gdyby nie studia to bym na nią nie natrafiła. Aczkolwiek  chęcią przeczytała gdybym gdzieś o niej usłyszała. Dla mnie jest ona uzupełnieniem opowiadań, w których białoruscy studenci opowiadają o swoich perypetiach. Opowiadania są krótkie i jeśli jesteście zainteresowane znajdziecie je TUTAJ .

Niestety cały tydzień praktycznie minął mi w taki właśnie sposób. Gdybym tylko nie odkładała wszystkiego na ostatnią chwilę to by mnie to ominęło. Mam za słabą motywację...


W piątek o 7 rano, gdy odsłoniłam rolety przywitałam dzień takim widokiem. Wiosna chyba gdzieś zabłądziła. Mam tylko nadzieję, że szybko znajdzie właściwą drogę i do nas zawita. Bardzo lubię zimę, ale jestem już nią strasznie zmęczoną. Tęsknie za dniami, kiedy mogę sobie pozwolić na trampki.


W sobotę o godzinie 20:30 była akcja: "Godzina dla Ziemi" organizowana przez WWF. Polega na tym, że na całym świecie ludzie w jednej godzinie tej samej nocy wyłączają światło. Jest to symbol skupiania się na naszej planecie, o której większość z nas na co dzień nie myśli. Co jest błędem, ponieważ bardzo wiele jej zawdzięczamy. Warto jest do dołączyć do tej idei.  Więcej o akcji przeczytacie TUTAJ


No i na koniec niedzielny relaks z K. i  Kubą. Jest to 16 letni  kot Mojego K. Urocze i pocieszne z niego stworzenie. 



Uczestniczyłyście w "Godzinie dla Ziemi"? Co sądzicie o takich akcjach?

P.S. Ostatnio dostałam dwie nominacje  z Liebster Blog Award. Obiecuję, że jutrzejszy post będzie poświęcony tej tematyce.

Teraz lecę przeglądać Wasze blogi :).



piątek, 22 marca 2013

Pokaż Kotku co masz w środku

Przeglądając różne blogi często widziałam posty poświęcone zawartości podręcznej kosmetyczki czy torby.  Bardzo mi się ten pomysł spodobał, więc postanowiłam stworzyć coś podobnego u mnie. Na pierwszy ognień pójdzie u mnie kosmetyczka, następnie za jakiś czas zaprezentuję Wam zawartość mojej torby.

Nie wiem jak to się stało, ze połowy tych produktów nie zrecenzowałam (zwłaszcza pudru, którego używam od 4 lat), ale obiecuję, że zrobię to jak najszybciej.


1. Lusterko H&M. Pamiętam, że kupiłam je przed studniówką. Nie miałam tak małego, by się zmieściło do kopertówki. To jest idealne!

2. Rimmel Stay Matte. Niestety należę do osób, które posiadają cerę mieszaną z tendencją do błyszczenia. Puder jest u mnie niezbędny, ponieważ po paru godzinach mój makijaż potrzebuje poprawy ze względu na świecenie :(.

5. Róż Bourjois. Zdecydowanie moja miłość. Pisałam o nim TUTAJ Od tamtej pory praktycznie go nie ubyło, a stosuję go kilka razy w ciągu dni. Mam wrażenie, że nigdy się nie skończy. Jeśli jednak to się stanie to z miłą chęcią kupię kolejne opakowanie. 

4. Lirene: City Matt. Również mój faworyt od bardzo długiego czasu. TUTAJ znajdziecie post poświęcony temu kosmetykowi. Zdecydowanie kolejny raz go kupie.

5. Pomadka ochronna ChapStick. Moje odkrycie roku 2012 ( TUTAJ ). Konkurencja dla Lip Smacker' a, które również bardzo lubię. Żałuję tylko, że ChapStick w Polsce jest dostępny w tak małym wariancie. Oczywiście kupię kolejne, ba... kolejna pomadka CS czeka już na swoją kolej. Tym razem truskawkowa.

6.Szminka Rimmel kolor 055- Fake It. Dostałam ją od mamy, której niestety nie odpowiadała. Nie jestete, pewna dokładnej jej nazwy, ale o ile się nie mylę jest z serii Volume Boost.


7. Lancome Color Fever Gloss: Solaire. Na zdjęciu tego dobrze nie widać, ale ma kolor marchewkowej czerwieni. Idealnie nawilża usta. Do tego aplikator, który kształtem przypomina serce. Niestety nie jest zbyt trwały. Wątpie bym go kupiła, ale ze względu na jego cenę.



8. Revlon ColorBust kolor 002: Crystal Lilac. Dostałam do podczas akcji "Szaleństwo zakupów". Idealny błyszczyk na co dzień. Do tego ma przepiękne drobinki. Utrzymuje się długo, równomiernie się ściera i co najważniejsze nie wysusza. Jeśli natrafię na promocję to  na pewno go kupię.


Ogólnie podczas pisania tego posta zaczęłam się zastanawiać po co mi tyle szminek/ pomadek/ błyszczyków a jednej kosmetyczne skoro już z rana robiąc makijaż decyduję się jakiego koloru będą moje usta w danym dniu. A nawiasem to wydaje mi się, że spokojnie podczas dnia wystarczyłaby mi pomadka ochronna.

Jeśli nie macie nic przeciwko to za parę dni przedstawię Wam zawartość mojej torebki. A Wy co macie w swoich podręcznych kosmetyczkach?

środa, 20 marca 2013

Eveline Cosmetics bioHYALURON 4D: Mleczko do Ciała


Witajcie! Dzisiaj przedstawię Wam Wygładzająco- ujędrniające mleczko do ciał Eveline Cosmetics. Przyznam, że z ostatniego produktu tej firy (mam na myśli peeling do ciała) byłam bardzo niezadowolona. Ale skoro to mleczko było w promocji to czemu miałabym go nie wypróbować? Kosztował ok. 9 zł. Bez promocji ok. 12- 13 zł. Jest ono przeznaczone dla skóry wrażliwej, suchej pozbawionej jędrności. Powstało przy współpracy z dermatologiem i nie zawiera alergenów. Efekty mają być widoczne już po tygodniu.

Według producenta: 

Przełomowa technologia intensywnego nawilżania we wszystkich warstwach skóry.

Innowacyjne mleczko przeznaczone jest do codzienne j pielęgnacji skóry wrażliwej, suchej i pozbawionej jędrności. Mleczko skutecznie nawilża, napina i ujędrnia. Innowacyjna formuła wzbogacona o zaawansowane składniki aktywne poprawia elastyczność oraz wygładza naskórek. Dodatkowo intensywnie wspomaga sylwetki. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia natychmiastowe uczucie świeżości i komfortu. Lekka konsystencja sprawia, że mleczko łatwo się rozprowadza i bardzo szybko wchłania.

Innowacyjna formuła
  • bioHyaluron Complex- długotrwale i intensywnie nawilża. Odżywia, wygładza i uelastycznia skórę.
  • Oligoceane- minerały wód termalnych północnej Bretanii głęboko nawilżają i wygładzają skórę.
  • bioOlejek awokado- działa łagodząco i regenerująco na skórę. 
  • Masło shea- przyspiesza proces odbudowy naskórka.
  • Kolagen i kofeina- pomagają wygładzić nierówności skóry, napinają i ujędrniają.
Formuła: lekka, nietłusta, błyskawicznie się wchłania. 

Rezultat
  • Intensywnie ujędrniona skóra już po tygodniu*
  • Udowodniona skuteczność już po 7 dniach stosowania:
                               - skóra widocznie ujędrniona
                               - skóra napięta i wygładzona

* test samooceny na grupie 40 kobiet o skórze wrażliwej.

Niewielka ilość mleczka wmasować w skórę całego ciała. Stosować 1- 2 razy dziennie. 

Teraz kilka słów ode mnie. Mleczko mieści się w butelce o pojemności 300 m. Jego opakowanie jest standardowe- typu "klik". Z łatwością możemy je postawić " do góry nogami, dzięki płaskiej nakrętce. Jest dość wydajny. Używam go już piąty tydzień i jeszcze pewnie starczy mi na tydzień. Ma to związek z tym, że ma dość rzadką konsystencję. Zapach faktycznie jest lekki i delikatny. Całę szczęście, że nie jest duszący. Wiadomo, że słowa producenta należy traktować z przymrużeniem oka, ale po jego stosowani skóra faktycznie stała się wygładzona  i bardziej jędrna, ale nie po 7 dniach. Bardziej po 2 tygodniach. Może dlatego, że stosowałam do raz dziennie, wieczorem po kąpieli. Nie wiem również jakie byłyby efekty gdybym nie ćwiczyłam. Może 2 razy mniejsze? Nie mam pojęcia. Jednak moim zdaniem tego typu kosmetyki należy stosować tylko wtedy, gdy trenujemy, bo właśnie w tym czasie przynoszą efekty. Same w sobie nie mają sensu. Produkt faktycznie nie uczula i to jest bardzo duży plus, zważywszy na to, że skóra moich nóg należy do wyjątkowo wrażliwych.

Niestety bardzo się zawiodłam na jego wchłanialności. Prawda jest taka, że ze słowami producenta o szybkości tego procesu nie ma nic wspólnego. Zostawia tłusty film. Ponadto po posmarowaniu skóra nóg lekko się lepi, co dla mnie jest bardzo denerwujące.  Kolejnym minusem jest to, że nie możemy zobaczyć ile produktu na zostało, ponieważ butelka nie jest przezroczysta.


Dla zainteresowanych skład: 


Podsumowując produkt tej jest dla mnie przeciętny. Możliwe, że kupię go ponownie, ale w sytuacji kiedy nie będzie innego. Wolę wypróbować inne, bo tego typu produktów na naszym rynku jest dość sporo. Jakoś nie mam szczęści do kosmetyków Eveline przeznaczonych do pielęgnacji ciała...

A jakie Wy macie doświadczenia z tą  firmą?

wtorek, 19 marca 2013

Post ostrzegawczy

Witajcie! Ostatnio cierpię na notoryczny brak czasu. Dlatego tak rzadko jestem na blogu. Czy doba nie mogłaby trwać 48 godzin?

Dzisiejszy post miał być zupełnie o czymś innym. niestety zmieniłam zdanie zaraz po wyjściu z poczty. Przejdźmy do rzeczy.

Prowadząc bloga nie mogłam o tym nie napisać. Chciałam to zrobić już dawno temu, ale postanowiłam poczekać do końca sprawy.

W tamtym roku, podczas "Szału zakupów" (przez dwa dni możemy korzystać z kodów, które upoważniają do zniżek; są one zawarte w gazetach) kupiłam oficerki w sklepie Venezia. W tamtym czasie nie miałam nic  z tej firmy i w ogóle nie wiedziałam jakiej jakości ma produkty. Jednakże sądząc po ich cenach wywnioskowałam, że raczej kiepskiej jakości tam nie będzie. I tu się myliłam...

Moje oficerki (ich koszt przed zniżką 500 zł) nie wytrzymały nawet 2 miesięcy. W dwóch butach odkleiła mi się podeszwa od wewnętrznej strony, rozwarstwiła na noskach w całej parze oraz pękła skóra (w prawym bucie w okolicy pięty od jej wewnętrznej strony i na podbiciu; natomiast w lewym w górnej części cholewy z jej zewnętrznej strony). Oczywiście gdy to zauważyłam poszłam do sklepu by złożyć reklamację. Po tygodniu dostałam odpowiedź, że odklejenia mogą mi podkleić, natomiast uszkodzenia skóry zostały uznane za mechaniczne.

Oczywiście odwołałam się. Pismo zostało napisane rpzy pomocy osoby ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich. O decyzji z odwołania dowiedziałam się za pomocą sms' a. Co jest dla mnie  żartem. Bo nie mieści mi się w głowie jak można powiadamiać klientów sms' em. Na 4 strony tekstu, odpowiedzieli mi niecałą połową strony. Czytając ją można było wywnioskować, ze w ogóle nie mieli pojęcia o jakich butach piszą. Wyglądało ta tak jakby wydrukowali zapisany w komputerze formularz i wysłali do sklepu.

Nie widziałam sensu w ponownym, samodzielnym odwoływaniu się, bo wiedziałam, że to nic nie da. Dlatego skierowałam sprawę do Rzecznika. Wtedy pozostało mi już tylko czekać, mając nadzieję o pozytywnym rozpatrzeniu sprawy.  Niestety trwało to 2 miesiące, bo tyle urzędnicy mają na zajęcie się tym. Więc musiałam się z nimi pożegnać na ten czas.

W liście, który odebrałam dzisiaj dowiedziałam się, że Rzecznik nic nie wskórał. Jedyne co mi zostało to zanieść moje buty do innego rzeczoznawcy, który mi powie czy ja mam rację (czy jednak nie); następnie skierować sprawę do Polubownego Sądku konsumenckiego . Jeśli to nie pomoże to pozostaje mi proces cywilny.

Sądząc po tym to i tak by nic nie dało, bo sklep idzie w zaparte. Mnie to już kosztowało zbyt dużo nerwów by się tym dalej zajmować. Nie założę sprawy w sądzie, bo jeśli przegram to będę musiał pokryć koszty. A tylko tego mi brakuje by dopłacać do tych butów.

Na forach pełno jest osób, które mają podobną, jeśli nie identyczną sytuację do mojej. Sklep naprawdę sporadycznie uznaje reklamacje, a ze swoich klientów robi idiotów. Większość osób (tak jak ja) nie założa sprawy w sądzie, ponieważ boją się kosztów. Walka z tym sklepem to walka z wiatrakami niestety. Należę do osób, które nie niszczą butów i chodzą w nich po 6-7 lat (mowa o skórzanych, bo takie preferuję; jestem zdania, ze lepiej mieć jedną a dobrą niż dużo, a kiepskiej jakości). Dlatego nie mieści mi się w głowie jak takie buty mogłam zniszczyć w półtorej miesiąca (bo tyle dokładnie w nich chodziłam).

Dlatego jeśli możecie to unikajcie tych sklepów jak ognia. Moja noga tam na pewno nie postanie, bo nie dość, że nie miałam butów przez ok. 3 miesiące i musiałam chodzić w starych to jeszcze straciłam 400 zł (bo tyle za nie zapłaciłam pokazując kod rabatowy). Nie mieści mi się w głowie jak im się udaje to wszystko.

To tyle. Ja tymczasem idę spać. Niestety jutro o 6 czeka mnie pobudka i zajęcia od 8 do 19. Dobranoc Kochane :*.

poniedziałek, 18 marca 2013

Podsumownanie tygodnia

Witajcie! Ten post będzie podsumowaniem minionego tygodnia. Jest drugim z tego cyklu i mam nadzieję, że nie ostatnim. Niestety u mnie ostatnie tygodnie mijają pod znakiem pisania licencjatu. Praktycznie wszystko jest pod nie go dostosowywane, ponieważ trzeba to pogodzić z zajęciami na uczelni, których też nie ma mało. Szkoda, że nie napisze się sam. Niestety nie mam zdjęć z dzisiejszego wyjścia, a szkoda. Z G. wybraliśmy się dzisiaj na wystawę Paolo Gobetti: " Narzędzia tortur z czasów Inkwizycji". Jeśli jesteście zainteresowane to  TUTAJ znajdziecie więcej informacji. Wg mnie wystawa jest genialna i warta zobaczenia. Eksponaty są naprawdę bardzo ciekawe i straszne. Do tego muzyka nasila ten efekt. W moim odczuciu fascynujące i jednocześnie przerażające jest to co człowiek jest w stanie wymyślić. Z pozoru proste i niepozorne przedmioty potrafiące zadać niewyobrażalny ból oraz wyrządzić straszną krzywdę ludziom. Jeśli będziecie miały okazję to zachęcam Was to zajrzenia na ul. Bracką 25.

W tym tygodniu nareszcie doczekałam się blogerskiego lakieru. Przyznam, że chciałam kupić więcej, niestety nie było kolorów, które chciałam mieć.  Po cichu liczę, że jeszcze uda mi się na nie natrafić.


Podczas zakupów w Biedronce kupiłam zmywacz do paznokci oraz maseczkę antybakteryjną AA, która ma zapobiegać błyszczeniu się skóry. Zmywacz był pierwszym jaki miałam w takiej formie i powiem Wam, że spisuje się wyśmienicie. Niestety nie mogę tego powiedzieć z maseczką. Moja skóra chyba średnio lubi się z kosmetykami AA. Chciałabym zaznaczyć, że mam bardzo przetłuszczającą się cerę. Po niej oczywiście twarz była miękka i delikatna. Niestety po ok. 3 godzinach dostałam na brodzie i pod nosem (między nosem a górną wargą) strasznie swędzącego uczulenia, które spowodowało łuszczenie się skóry. Do tej pory mi nie zniknęło. Także jej podziękuję, a druga część wyląduje w koszu na śmieci.


Z ostatnio kupionych lakierów, ten podoba mi się najbardziej.


Ostatnio mam "fazę" na kolację w postaci koktajlu. Pożywne, zdrowe i przede wszystkim smaczne.  Czegoż chcieć więcej?


Obowiązkowa pozycja w mojej miesięcznej prasie.


Ne mogło zabraknąć również spotkań z Ewą. Dzień bez niej jest dniem straconym!


Jestem wielkim łakomczuchem. Więc małe co nie co również musi pojawić się w moim jadłospisie. Korzenne ciasteczka z Tesco należą do moich ulubionych.


Założyłam sobie konto na stronie lubimyczytac.pl . Poprzednio byłam użytkownikiem nakanapie.pl , niestety od kilku miesięcy mają na stronie internetowej awarię i jakoś pomimo upominań użytkowników nie raczą jej naprawić. Także jak coś to znajdziecie mnie  TUTAJ .

A jak Wam minął tydzień? Ja się teraz zabieram za przeglądanie Waszych blogów i komentarzy, które zastawiłyście u mnie :).

niedziela, 17 marca 2013

Galaktyczne Wibo


Witajcie. Dzisiaj znowu dodaję post o lakierach Wibo. przepraszam Was za moją monotematyczność. Wynika ona z tego, ze ostatnio kupiłam kilka lakierów tej firmy i nie mogę oprzeć się pokusie by ich nie przetestować.

Ten kolor zdecydowanie jest moim faworytem! I Jestem pewna, że będzie bardzo częstym gościem  na moich pazurkach. Przez zawarte w nim złote drobinki na paznokciach wygląda kosmicznie. Dosłownie! Jeśli chodzi o różnice z jego poprzednikiem, o którym pisałam TUTAJ to ten lakier decydowanie krócej schnie. Jego konsystencja jest bardziej gęsta niż w poprzednim, dzięki czemu  do całkowitego pokrycia wystarczają dwie warstwy.

Efekt jest taki: 

P. S. Obiecuję się postarać, by  to był ostatni post o lakierach w najbliższym czasie :P.

Nowe oblicze Greya

Dzisiejszy post nie będzie kosmetyczny tylko książkowy :). O tej serii pisałam na początku mojego bloga- TUTAJ . Nie wiem dlaczego zwlekałam z jej recenzją, skoro książkę przeczytałam ponad dwa tygodnie temu.

Nowe oblicze Greya jest ostatnim tomem Trylogii: Ciemniejsza Strona Greya. Nie ma chyba osoby, która by nie słyszała o niej. Wzbudza dość sporo kontrowersji. Wiele dotyczy tego, że jest tak słaba, że nie opłaca się czytać. Szczerze mówiąc nie rozumiem takiego myślenia. Przecież czasami warto oderwać się od rzeczywistości przy książce, która nie wymaga od nas zbytniego myślenia. Ostatnia książka skupia się na początkach małżeństwa Christiana i Any; na "docieraniu się".

Mi osobiście ta część podobała się najmniej. Miało to związek z tym, że czytając ją miałam wrażenie jakbym oglądała telenowele brazylijskie. Przyczyniło się do tego ciągłe zapewnianie głównych bohaterów o swojej miłości. Bardzo przerysowane. Bo ile razy można czytać: "Kocham Cię Ano", "Kocham Cię Christian", "Nigdy Cię nie opuszczę" etc.  Było to dość męczące. Pomimo tego i tak bardzo lubię tę trylogię i już nie mogę się doczekać ekranizacji :).

A jakie jest Wasze zdanie na temat tych książek?

piątek, 15 marca 2013

Wibo: Express Growth + mini zakupy

Witajcie! Chyba i mi da się we znaki choróbsko. Czuję się fatalnie. Mam nadzieję, że leki zadziałają i jutro nie będzie gorzej. Ale przejdźmy do rzeczy.
Wydaje mi się, że nad tymi lakierami nie trzeba się dużo rozpisywać, ponieważ każda z Was zapewne je zna. Przyznam, że w moim rankingu są na równi z lakierami Inglota. Mają bardzo ciekawe kolory. Nie miałabym nic przeciwko większej gamie kolorystycznej, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Do pokrycia zwykle wystarczają dwie warstwy, pomimo tego, że ich konsystencja jest dość rzadka. Jednak w przypadku tego koloru musiałam nałożyć trzy. Całe szczęście pędzelek jest dobry i nakładanie go to sama przyjemność. Jeśli chodzi o trwałość. Nie jestem zbyt dobra w jej określaniu. Ma to związek z tym, że moje paznokcie non stop są rozdwojone. Ale u mnie trzymają się do trzech dni. W tym ostatnim lakier zaczyna odpryskiwać. Więc nie jest źle, ba... jest nawet bardzo dobrze :).

Na paznokciach prezentuje się tak:


Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wydała paru groszy. Bardzo lubię sklepy Tiger. Jest to skandynawski sklep, w którym znajdziemy wszelakie akcesoria do łazienki, kuchni, biura, kosmetyki, jedzenie i przyprawy. Link do sklepu TUTAJ. Niestety sklepu Internetowego nie prowadzą.  Nie mam pojęcia czy te sklepy są w innych miastach Polski, czy tylko w Warszawie. Zajrzałam do ich otwartego niedawno sklepu. Chciałam kupić jakiś drobiazg za grosze. Niestety nic  nie przykuło mojej uwagi na tyle by coś kupić. Udałam się więc do Rossmana, który był obok. Miałam cichą nadzieję, że uda mi się kupić kolejny lakier blogerek. Niestety. Ale za to pocieszyłam się mleczkiem do ciała Alterry oraz kolejnym lakierem (zdjęcie tego nie oddaje, ale w dziennym świetle wygląda jak kosmos, dosłownie; ma wspaniałe drobinki :P). O Alterrze sporo słyszałam, więc sama chciałam zobaczyć jaka będize dla mojej skóry, a że była w promocji to czemu nie. Za mleczko 250 ml zapłaciłam ok. 4.89 zł.

Nie mogło również zabraknąć drugiego wydania Harper's Bazaar. Nie macie pojęcia jak się ciesze z polskiej edycji tego magazynu! Zawsze kupowałam Elle, ale teraz przerzuciłam się na niego. I na chwilę obecną nie żałuję, ale zapewne i tak jeszcze nie raz Elle u mnie zawita.


Czytacie Harper's Bazaar ?Czy wolicie Elle?

środa, 13 marca 2013

TAG - Liebster Blog Award.

Zostałam otagowana przez AnięNaWyspach. Dziękuję Ci i jednocześnie przepraszam, że dopiero teraz to robię. 


LBA polega na tym, że odpowiadamy na 11 pytań ułożonych przez osobę, która nas otagowała. My natomiast również układamy swoje 11 pytań i nominujemy  11 osób, których blog nie przekracza liczby 200 obserwatorów. Dzięki temu możemy lepiej poznać siebie nawzajem.

Takie pytania zadała mi AniaNaWyspach

1. Bez jakiego kosmetyku nie mogłabyś się obejść? 
    
     Niestety podkład to u mnie konieczność. Moja cera jest daleka od ideału, ma spore niedoskonałości, które uniemożliwiają mi pokazywanie się publicznie bez niego :(. 

2. Jakie jest Twoje wymarzone miejsce na tegoroczne wakacje? 

    Bardzo chciałabym pojechać do Bośni. Zaskoczone? Jakieś dwa miesiące temu widziałam zdjęcia moich znajomych, którzy pojechali tam w ostatnie wakacje. Przepiękne miejsce :).

3. Jaką cechę charakteru najbardziej cenisz w ludziach? 

    Najbardziej cenię w ludziach prawdomówność. Mam zasadę (jak to mawia moja mama), że lepsza jest gorzka prawda niż słodkie kłamstwo.
 
4. Czy jest coś co zbierasz/ kolekcjonujesz? 

    Lakiery do paznokci i kubki. Każdy, który kupuję staje się moim ulubionym. Niestety szybko mi się nudzą. Całe szczęście, ze po pewnym czasie do nich powracam :).

5. Od czego jesteś uzależniona?

     Sporo tego :P. Od porannej kawy, popołudniowych/ wieczornych koktajli, zdrowego odżywiania,  książek, muzyki, spotkań z moi G. i znajomymi, etc. Chyba jestem uzależniona od wszystkiego :P.
    
6. Jaki jest tytuł ostatnio przeczytanej przez Ciebie książki?

    III Tom Trylogii Grey'a, a mianowicie Nowe Oblicze Grey' a. 

7. Jaka byłaby pierwsza rzecz, którą kupiłabyś po wygraniu znacznej sumy pieniędzy? 

    Z racji tego, że studiuję w Warszawie i chciałabym już tutaj pozostać zdecydowałabym się na kupno mieszkania, ale najpierw zafundowałabym moim rodzicom, mojemu G. i sobie jakieś wakacje, np. do Bośni :P.

8. Jakie jest Twoje małe dziwactwo? 

    Nie wiem czy to można uznać za dziwactwo, ale jestem pedantyczna, więc wszystko zapisuję, układam równo, kolorystycznie etc. 
 
9. Jaki jest wg Ciebie najlepszy sposób na zrelaksowanie się?
 
   Chyba tutaj Was nie zaskoczę. Gdy chcę się sama zrelaksować wybieram książkę, a do tego kubek herbaty/ kawy/ szklanka koktajlu. Zaś z moim G. wieczór spędzony razem, podczas którego oglądamy film, popijając przy tym wino.

10. Co dobrego/ miłego zrobiłaś ostatnio dla kogoś?

      Jeśłi można to uznać za coś miłego to pojechałam do pracy mojego G. i zawiozłam mu moje świeżo upieczone ciasteczka.  

11. Co/ Kto mobilizuje Cię do prowadzenia bloga? 
     
      Wydaje mi się, że po części sama., ale również inne blogerki. Uwielbiam czytać recenzje kosmetyków, książek, filmów; ich kulinarne wyczyny oraz uczestniczyć w blogowym życiu. Ponadto baaardzo długo czasu zabierałam się za założenie bloga. W końcu chęć zwyciężyła i oto jestem :).


Pytania ułożone przeze mnie, które skierowałam otagowanym przeze mnie osobom: 

1. Bez jakiego kosmetyku nie wychodzisz z domu?
2. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz?
3. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
4. Co robisz w wolnym czasie?
5. Co ostatnio kupiłaś?
6. Jaki film ostatnio zobaczyłaś?
7. Na czym bardziej się skupiasz? Na pielęgnacji włosów, ciała, paznokci, twarzy?
8. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
9. Co jest Twoim największym marzeniem?
10. Czym dla Ciebie jest prowadzenie bloga? 
11. Co skłoniło Cię do tego by założyć bloga?


Otagowane przeze mnie osoby: 

1. http://basket-of-kisses.blogspot.com/
2. http://czarnaines.blogspot.com/
3. http://mirabelka1993.blogspot.com/
4. http://natlokmyslizdarzen.blogspot.com/
5. http://kosmetycznieee.blogspot.com/
6. http://mania-ani.blogspot.com/
7. http://smokeyawesome.blogspot.com/
8. http://bogginka.blogspot.com/
9. http://cotykrecisz.blogspot.com/
10. http://cosmosbeautyblog.blogspot.com/
11. http://cosmosbeautyblog.blogspot.com/

Udanej zabawy! :)

wtorek, 12 marca 2013

Joanna: Body Naturia Peeling Myjący

Witajcie! Jak widzicie dzisiejszym bohaterem będzie dobrze Wam znany peeling myjący firmy Joannaz żurawiną. Zapewne nie znajdziecie w mojej recenzji niczego zaskakującego. Baa.. pewnie nie będzie się niczym wyróżniać od poprzednich. Ale musiałam napisać post o tym specyfiku, ponieważ należy do moich ulubionych kosmetyków, które zawsze u mnie znajdziecie.
 
Przejdźmy do sedna sprawy. Peeling dostępny jest w 7 wariantach zapachowych: truskawkowym, kiwi, grejpfrutowym, pomarańczy, czarnej porzeczki, gruszki oraz żurawiny.

Według producenta

Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt z żurawiny oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.

Producent gwarantuje oczyszczenie i odświeżenie skóry, która będzie gładsza i milsza w dotyku oraz będzie przyjemnie pachnieć. 

Produkt zamknięty jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce mieszczącej 100 ml kosmetyku. Jest ona dość giętka dzięki czemu łatwo jest się do niego "dostać". Niestety mam spore zastrzeżenia do nakrętki, która urywa się podczas jednych z pierwszych myć, więc trwałością nie grzeszy. Cena za 100 ml waha się między 3.49 ( w promocji) a 4.99 zł (cena regularna).

Konsystencja jest dość płynna co umożliwia łatwe wydobywanie go z buteleczki. Całe szczęście nie jest żelowa jak w przypadku peelingu Eveline Cosmetics: Slim Extreme 3D, z którym był problem w nałożeniu i rozsmarowaniu na ciele. Kwestia zapachu. Mogę go podsumować jednym słowem: Yummy! Jest nieziemski. Mogłabym go wąchać i wąchać. Szkoda tylko, że po wyjściu spod prysznica już go nie czuję. Ze ścieraniem radzi sobie troszeczkę gorzej. Nie jest typowym "ścierakiem" . Ale przynajmniej mam pretekst by go częściej stosować. Także nie jest to dla mnie wada.

Dla Zainteresowanych skład:


Dobry rok temu używałam peelingu z serii Fruit Fantasy   i byłam średnio usatysfakcjonowana ciekawa jestem jak będzie z peelingiem antycellulitowym z tej serii, który ostatnio kupiłam pierwszy raz. Ciekawa jestem jak się sprawdzi. 

poniedziałek, 11 marca 2013

Ciasteczka owsiane oraz koktajl owocowy

Dzisiaj nadeszła kolej na ciasteczka owsiane, o których wspominałam w poprzednim poście. Pomysł na wykonanie ich został również ściągnięty z bloga Nissi. Lekko go zmodyfikowałam, jeśli mogę tak to nazwać. Korzystałam przy tym z jednego z komentarzy. Według mnie ciasteczka owsiane nadają się do wszystkiego: kawy, herbaty, mleka. Same w sobie również są świetną przekąską. A co najważniejsze to samo zdrowie.


Będziemy potrzebować: 


- 1 1/2  szklanki płatków owsianych
- 1 1/2 szklanki otrębów
- 1 szklanka mąki
- 2 szklanki mieszanki (ja użyłam rodzynek, orzechów włoskich oraz otrębów granulowanych z truskawkami)
- 1 łyżeczka proszku do piecznia
- 1 szklanka soku jabłkowego 
- 1/4 oliwy z oliwek
- 1 jajko
- 1 jabłko
- 1 łyżeczka startego cynamonu
- masło śmietankowe

Przygotowanie: 

Mieszamy wszystkie składniki razem. Wygodniej jest najpierw zmieszać razem suche oraz oddzielnie mokre. Później wszystko razem. Na roztopionym maśle smażymy starte na tarce jabłko. Po chwili dodajemy łyżeczkę cynamonu i przez parę minut dalej je smażymy. Takie jabłko dodajemy do pozostałych składników.
Ja w obawie przed małą ilością ciastek dodałam 2 szklanki otrębów i płatków owsianych, 1 1/2 szklanki mąki, 2 jajka. Z takiej ilości wyszło mi 31 ciasteczek dość pokaźnych rozmiarów. Następnie wkłądamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na 15 minut.

Efekt jest taki:

Koktajl owocowy

Potrzebujemy:

- 1 jabłko
- 1 kiwi
- 1 banana
- sok ciśnięty z połowy cytryny
- 1/3 dużego jogurtu naturalnego
- opcjonalnie miód

Przygotowanie:

Banalnie proste. Wszystko miksujemy i gotowe. Ja użyła miksera, ponieważ niestety nie posiadam blendera.

Smacznego!

P.s. Wiem, że koktajle zwyczaj pije się na śniadanie. Do mnie ta opcja niestety średnio przemawia, ponieważ rano mam nawyk delektowania się kawą. Jest to dla mnie swego rodzaju rytuał. Za to u mnie świetnie się sprawdza jako kolacja. Jestem z tych ludzi, którzy bardzo lubią mleko, jogurty, sery etc. więc jest to idealny posiłek. Wbrew pozorom można się tym najeść :).

Znacie może jakieś fajne przepisy na koktajle? 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...