czwartek, 19 grudnia 2013

Post lekko ostrzegawczy

Witajcie! Dzisiejszy post będzie 2w1. Na samym początku chciałabym do Was zaapelować o jedną rzecz. Natomiast w drugiej pokażę wam dwa lakiery. Nie, to nie przed nimi chcę Was ostrzec. 

Zastanawiacie się o co chodzi? Mowa jest o odżywce Eveline: Paznokcie Twarde I Lśniące jak Diament. Około 9ciu miesięcy temu używałam odżywki 8w1. TUTAJTUTAJTUTAJ przeczytacie o niej (kolejność jest chronologiczna). Wszystko było ładne i piękne. Po odstawieniu oczywiście stan paznokci trochę się pogorszył. Ale ogólniej tragedii nie było. 
Ostatnio (jakiś miesiąc temu) znowu zaczęły mi doskwierać rozdwojone i łamliwe paznokcie. Szukałam specyfików wyłącznie w postaci lakierów, bo przecież nie mogę nie mieć nic na paznokciach. Po długich wahaniach doszłam do wniosku, że zaryzykuję i kupię odżywkę Eveline ale w wersji diamentowej i będę jej używać jako base coat na przemian z jakimś innym. Na samym początku stosowałam ją przez niecałe 2 tygodnie. Paznokcie mnie nie bolały. Niestety przy zmywaniu po tamtym okresie zauważyłam, że zaczynają siniec. Odstawiłam ją natychmiast i dalej malowałam z użyciem innego base coatu, który nie zawiera formaldehydu. Niestety sinizna zaczęła się pogłębiać a do tego od połowy paznokcie zaczerwieniły się i zaczęły boleć do tego zobaczyłam na kilku paznokciach na wpół przezroczyste plamki. Od razu pobiegłam zapisać się do dermatologa. Ale jak na państwową służbę zdrowia przystało termin wizyty mam dopiero na połowę stycznia. Próbowałam dostać się bez kolejki, ale Pani Doktor stwierdziła, że z tym da się żyć i bym poszła się zapisać. Całe szczęście, że jest szansa na wizytę w Wigilię gdy pojadę do domu. Oby było wszystko w porządku. 
Do tego czasu rano i wieczorem smaruję paznokcie olejkiem z drzewa herbacianego. Jest lekka poprawa. Przede wszystkim mnie nie bolą i zaczerwienienie jest bledsze. No i oczywiście spiłowałam je najkrócej jak się tylko dało. Ale daleko im do stanu, który przestałby mnie martwić. Trzymajcie za mnie kciuki. 

Teraz chciałabym przedstawić wam dwa lakiery: Rimmel Salon Pro d Kate kolor 711 Punk Rock oraz MUA Moody Mink. Zdjęcia pochodzą z okresu, gdy już odstawiłam odzywkę Eveline. Mam nadzieję, że nie zlinczujecie mnie za wygląd moich paznokci i skórek. Mam na ich punkcie nie lada kompleks. 



Lubię w lakierach duży pędzelek taki jaki jest w Essie czy właśnie w tym lakierze Rimmel'a. Chociaż przyznam, że pierwsze malowanie było  było dość oporne z tego względu, że musiałam się przyzwyczaić do tego pędzelka, który na początku zostawiał smugi. Całe szczęście, że już jest okay. Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta. 

Inaczej ma się sytuacja z lakierem MUA. Pędzelek jest mały, a lakier gęsty. Do tego jeszcze ogólnie szybko gęstnieje. 

Trwałość ich obu jest bardzo porównywalna. Na moich paznokciach wytrzymały 5 dni. Po 3 dniach delikatnie starły się na końcówkach paznokcia. 6 dniu zmyłam oba lakiery.
Jak na moje paznokcie te 5 dni jest nie lada wyczynem. I jak tylko ogarnę moje pazurki to z pewnością kupię kilka następnych lakierów z serii Salon Pro.














A tak wyglądają na pazurkach: 



Jak wam się podoba? 

Buźka!

12 komentarzy:

  1. Z odzywką po prostu masakra. Współczuję. Bardzo spodobał mi się Mua.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam bardzo podobnie tak jak Ty. Przy 2 buteleczce Eveline paznokcie po prostu zaprotestowały - ciągły ból, małe krwiaczki i zmieniony kolor macierzy. Przestraszyłam się, ale na szczęście podpaznokciowe strupki zaschły i wraz z rośnięciem paznokcia zniknęły.
    Teraz płytkę mam w opłakanym stanie, 1/3 pazurków z kciuków i wskazujących nie ma górnej warstwy, tak bardzo się rozdwajają...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja Ci radzę używaj olejku arganowego i Ci pomoże. Lakier MUA jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jak się skonczyło wiesz...bardzo nie lubia od tej pory tej firmy. Powiem ci szczerze, że będziesz miała problem z paznokciami dopóki ci one nie odrosną nowe. Mi np. okazało się, że nie dość, że zmieniły barwę to jeszcze dziwny miały kształt płytki. Co mi pomogło? regenerum- raz, dwa razy dziennie, codziennie :) mam nadzieje, że bedzie lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
  5. O odżywce Eveline czytałam już podobne opinie więc sama unikam jej jak ognia. Aż dziw, że jeszcze jej nie wycofali. Ehh współczuję :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też czytałam już co nieco o tej odżywce i nie skusiłabym się. Zwłaszcza, że oleje dobrze mi się sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę, podczytuję Cię od jakiegoś czasu i strasznie Ci współczuję. Sama stosuję odżywkę Eveline 8w1 jako bazy pod lakiery, ale każda próba odstawienia kończy się tak samo, powrotem do niej... mam wrażenie, że strasznie uzależnia. Dlatego po tym flakoniku mówię jej dość i też rezygnuję.
    Fajny ten Rimmelek.
    Ps. trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam te odżywki ale po tych negatywnych recenzjach mam obawy przed stosowaniem

    OdpowiedzUsuń
  9. Też miałam problemy z tą odżywką! :-/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja używałam tylko odżywkę 8w1. Pierwsza buteleczka- byłam zachwycona! Pazurki były piękne, mocne, długie, no ideał....do momentu kupienia drugiej.... Paznokcie robiły się po niej jakieś miękkie, zaczęły się rozdwajać i pękać....masakra. Natychmiast odstawiłam i już do niej nie wracam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używałam 8w1 i byłam zadowolona, ale drugi raz nie spróbuję, bo tak jak u Ciebie - raz mógł być świetny, a za drugim bym płakała nad kiepskim stanem paznokci.
    Buteleczka MUA mi Essie przypomina :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Obydwa lakiery ladnie sie razem prezentuja :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...