wtorek, 29 stycznia 2013

Odżywka 8w1. Efekt po 11 dniach.

Witajcie. Chciałabym was przeprosić za moja nieobecność. Winę zwalam na mój Internet, który niestety zdecydował skończyć się przed upływem miesiąca. Tak więc moje pojawianie się na blogu będzie nieco ograniczone do 1.02. Wrr..Korzystam teraz z uczelnianego w ramach mojej 3 godzinnej przerwy między jednym egzaminem, a drugim. Jednak on też co i rusz płata mi figle...

Jakiś czas temu, a dokładnie 18.01.2013 zaczęłam stosować odżywkę Eveline Cosmetics 8w1. Dzisiaj zaprezentuję Wam moje efekty po 11 dniach stosowania. Zdjęcia były zrobione wczoraj.

Na zdjęciu praktycznie nie widać zmiany, ale to dlatego, że jak najszybciej chcę się pozbyć rozwarstwionych części paznokci, w związku z czym często je obcinam. Redukowałam zalecenia producenta, ponieważ po 4 nałożeniu odżywka odchodziła mi razem z tymi rozwarstwionymi paznokciami. Jednakże i tak zauważyłam lekką poprawę. Paznokcie są znaczenie mocniejsze, kilka razy się w nie uderzyłam i nie pojawiło się jakiekolwiek złamanie. Więc to uważam za ogromny sukces, ponieważ przed jej stosowaniem nie miałabym już połowy paznokcia. Jestem jednak zawiedziona tym, że do tej pory są one tak krótkie. Jestem widocznie za mało cierpliwa :P. Mam nadzieję, że efekty później będą o wiele lepsze jak tylko znikną mi stare "rozdwojenia".


Giulia y los Tellarini "Barcelona"

środa, 23 stycznia 2013

Bananowe love

W końcu znalazłam czas na napisanie posta. Przez trwającą sesję niestety ciągle nie wiem za co mam się zabrać, tyle tego jest. Całe szczęście już połowę egzaminów mam za sobą :).

Dość długo zastanawiałam się nad tym postem (ponieważ przygotowałam je 17.01.2012). Powód był jeden. Peszyło mnie to, że zdjęcia nie wyglądają tak smacznie i przepiękne jak na innych blogach.  Postanowiłam jednak zaryzykować i takim sposobem przedstawiam Wam pieczone banany z czekoladą i cynamonem. Łatwe, szybkie i tanie w przyrządzeniu. Idealne na studencką kieszeń. Tylko ostrzegam. Nie jest to dietetyczny smakołyk :P.

Czego potrzebujemy:
- foli aluminiowej
- tabliczki czekolady (gorzkiej lub mlecznej)
-cynamonu w proszku
- banany

Skórkę z banana rozcinamy w połowie i wkładamy w środek kostki czekolady. Ja z racji tego, ze ubóstwiam słodkości zawsze dodaję mleczną, w obawie, ze banany nie będą słodkie :P.  Następnie środek bananów posypujemy cynamonem i zawijamy w folię aluminiową.

Tak przygotowane wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika i pieczemy ok. 30 minut.

SMACZNEGO! :)

Jessie Ware- Wildest Moments

piątek, 18 stycznia 2013

Eveline Cosmetics 8w1 Total Action

No i stało się. W końcu zdecydowałam się kupić odżywkę Eveline Cosmetics 8w1 Total Action. Miałam już dość moich rozdwojonych, zniszczonych i ogólnie słabych paznokci, z którymi walczę od Bardzo długiego czasu. Zaryzykowałam i mam nadzieje, że nie będę żałować.

Chyba większości z Was nie muszę jej przedstawiać. Wzbudza ona wiele emocji ze względu na skutki uboczne. Po cichu liczę,że jak będę postępować zgodnie z uwagami producenta to nic mi się nie stanie :).




Zrobiłam też zdjęcie moich paznokci przed pierwszym nałożeniem odżywki. Tylko ostrzegam Was, ponieważ jest naprawdę straszne :P. Wg producenta pierwszą poprawę można zauważyć już po 10 dniach. Wtedy też pokażę jaki jest efekt i jeśli nie będzie żadnych skutków ubocznych będę dalej jej stosować :).


Kupiłam ją w Super- Pharm.

Cena: 12.99 zł/ 12 ml

Życzcie mi powodzenia :).

Goldfrapp- Ooh La La

czwartek, 17 stycznia 2013

Małe zapasy

Wracając z uczelni odwiedziłam Super-Pharm, stoisko Twoje Soczewki oraz Biedronkę. Musiałam uzupełnić swoje zapasy. Kończą mi się pewne rzeczy i nie lubię nie mieć w zapasie kolejnego pudełka :P.

Na samym początku chciałabym przedstawić osobom, które noszą soczewki rewelacyjny płyn do nich. Jak wiecie z poprzednich postów mam bardzo wrażliwe oczy. Ten pyły jest idealny dla nich. Pamiętam jak zaczynałam nosić soczewki i przez dwa lata nie mogłam dostać takiego, który by spełnił moje oczekiwania i zadowolił moje oczy. Po przeprowadzeniu się do Warszawy miałam to szczęście, że zupełnie przypadkiem na niego trafiłam. Najzwyczajniej w świecie był w promocji. Od tamtej pory kupuję go non stop. Płyn przeznaczony jest do soczewek miękkich oraz wrażliwych oczu.

Występuje w pojemnościach:60ml, 120 ml i 350 ml.

Na samym początku miałam ten największy. Jednak po zużyciu ( a zajęło mi to ok 11 miesięcy) stwierdziłam, że jednak będę kupować w opakowaniu 120 ml, ponieważ wolę mieć świeższy. To starcza mi na nieco ponad 4 miesiące.

Cena: 20 zł/ 120 ml

Do Super- Pharm udałam się po tusz. Tamten zaczął mi się już kruszyć, więc uznałam, że nadeszła najwyższa pora by kupić drugi. Pisałam o nim (TUTAJ), więc nie będę się nad nim rozwodzić :). Chyba nigdy go nie zamienię!

Gdy stałam w kolejce do kasy moim oczom ukazała się pomadka ochronna Chap Stick w promocyjnej cenie. Jest to moje odkrycie roku, wspomniałam o nim (TUTAJ). Bez wahania sięgnęłam po kolejną! Tym razem truskawkową :). Jeszcze jej nie używałam. Spokojnie leży w szufladzie i czeka na swoją kolej.

Przy kasie dostałam próbkę tranu islandzkiego. Mam niezbyt przyjemne doświadczenia z tranem.  Nie próbowałam go jeszcze, ale może ten będzie lepszy :). Chociaż trudno będzie stwierdzić po 10 ml, bo taką pojemność ma załączona buteleczka.






Zakochałam się w tych świeczkach. Świetnie pachną. Z poprzednich zakupów moją faworytką była świeca o zapachu śliwki, jednak ta jabłkowo- cynamonowa bije je na łopatki! Jak bym tylko mogła wykupiłabym całą hurtownie :P.








Paramore- The Only Exception

wtorek, 15 stycznia 2013

Odkrycia roku 2012

Wiem, że już jest połowa stycznia. I od początku roku upłynęło trochę czasu. Większość blogerek przedstawiła już swoje odkrycia, ale lepiej późno niż wcale! :)

Ochronna pomadka Chap Stick



Gdy ją kupiła nie potrzebowałam pomadek ochronnym, ponieważ mam ich mnóstwo, ale Skusiłam się na nią dlatego, że była w promocji. Jakiś czas temu kupiłam ją w Super- Pharm za całe 4.99 zł. Zdecydowałam się wziąć wiśniowy. Do tej pory używałam m.in Lip Smacker, ale chyba bardziej je "jadałam" z ust niż używałam w celu pielęgnacji ust.

 Moim zdaniem Chap Stick lepiej nawilża i dłużej utrzymuje się na ustach niż Lip Smacker. Ma lekki posmak wiśni, ale nie aż taki, że chciałoby się go zjadać i zjadać :). Dodatkowo licznie pachnie.  Bez przeceny kosztuje tak samo jak większość innych pomadek ochronnych, więc nie zbankrutujemy.


Na pewno jeszcze zdecyduję się na kilka takich Chap Stick' ów i będę ich używać nie tylko w zimę. Naprawdę warto! Mam tylko nadzieję, że niedługo w Polsce będzie większy wybór, ponieważ na chwilę obecną  widziałam tylko wiśniową, truskawkową oraz naturalną.

Dla zainteresowanych skład: 





Cena: 10.99 zł (Promocja: 4,99 zł)

 

Matowe lakiery Inglot


Odcienie: 

Czarny- 730
Czerwony- 704
Beżowy- 715

Zakochałam się w nich jak tylko wypróbowałam pierwszy lakier (był to czarny). Jest to moja miłość od pierwszego użycia! :D Na samym początku byłam do nich dość sceptycznie nastawiona. Z tego względu, że kiedyś podczas babskich rozmów sporo moich koleżanek twierdziło, że matowe lakiery są matowe tylko przez pierwszy dzień, a później zaczynają delikatnie błyszczeć.  Teraz wiem, że na pewno nie używały tych z firmy Inglot. Te są matowe do samego końca. Do tego utrzymują się dość długo, nawet na moich rozdwojonych paznokciach. Do tego dodatkowym plusem jest ich pojemność. Buteleczka ma 15 ml, w związku z czym  lakier starczy na długo. Wadą jest to, że w celu dokładnego pokrycia paznokcia potrzebne są 3 warstwy. Żałuję, że mam tylko 3 takie lakiery. Całe szczęście nie mam zamiaru poprzestać tylko na nich!

Koszt takiego lakieru wynosi 20 zł/ 15 ml

Miałyście okazję wypróbować któryś z tych produktów? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?

Robyn- Dancing On My Own


niedziela, 13 stycznia 2013

Nieoczekiwane zakupy w Bath & Body Works + Mój ulubiony podkład

Bardzo lubię Bath & Body Works. Mają świetną ofertę świec, zapachów do mieszkań, żeli pod prysznic, mgiełek, maseł do ciała etc. Wszystkie produkty świetnie pachną. Jednak rzadko kiedy tam zaglądam z powodu cen. Mają je dość wygórowane. Dzisiaj odwiedziłam go zupełnie przypadkiem, a mianowicie przy okazji spotkania z koleżanką, z którą umówiłam się w Złotych Tarasach (do których z kolei bardzo sporadycznie zaglądam).

Przeceny, a raczej promocje zawitały również do B&BW. W związku z tym, że kończą mi się moje mgiełki do ciała (których jestem zagorzałą fanką) stwierdziłam, że zaszaleję i kupie sobie jedną. Po wejściu okazało się,  że mogę z wybranych serii kupić dany produkt, a drugi dostać gratis (płacimy za droższy). Ucieszyło mnie to jeszcze bardziej! :D Wybrałam zatem dwie mgiełki do ciała z kolekcji Signature: Love, Love, Love oraz Warm Vanilla Sugar. Każda kosztuje 49 zł i mają pojemność 236 ml. Byłam i do tej pory jestem w siódmym niebie. Za dwie zapłaciłam 49 zł, niecałe 25 zł za jedną! :D

Love, Love, Love-  jest zapachem owocowym, słodkim (ale nie do przesady) i świeżym. Idealnym na     wiosnę lub upalne dni.
                        
                               Nuta głowy- biała śliwka, jagody, gruszka
                               Nuta serca- płatek piwonii, konwalia, frezja
                               Nuta bazy-  białe drzewo, wanilia, piżmo.

Warm Vanilla Sugar- jest słodka jak pierwsza mgiełka, jednak sporo cięższa. Bardzo lubię waniliowe zapachy. Niestety niektóre są bardzo sztuczne. Mam nadzieję, że ta taka nie będzie :).
                    
                                Nuta głowy- kwiaty, wanilia
                                Nuta serca- kokos, wanilia, ryż
                                Nuta bazy- drzewo sandałowe, piżmo, wanilia, heliotrop.

Mam już trzy inne mgiełki z tej samej serii: Dark Kiss, Paris Amour oraz Pink Chiffon. Pachną nieziemsko i utrzymują się  o wiele dłużej niż mgiełki z Avon' u. Wieczorem dalej czuć ich zapach na ubraniach :).


Przy okazji, w Super- Pharm zaopatrzyłam się w swój ulubiony podkład, który zapewne wielu z Was przedstawiać nie trzeba :).  Używam go od dobrych paru lat i jestem z niego bardzo zadowolona. Jest moim kolejnym must have, bez którego nie ruszam się z domu.

Zawsze miałam problem z dobraniem odpowiedniego odcienia. Mam jasną karnację o lekko brzoskwiniowym odcieniu. Moim sposobem było mieszaniu fluidów. Całe szczęście przy tym podkładzie nie muszę tego robić, ponieważ idealnie "stapia się " z odcieniem mojej skóry, nie tworząc     przy tym efektu "maski". Używam odcienia 204 (naturalny).



Moja cera jest dość problematyczna i bardzo szybko się przetłuszcza. Producent gwarantuje nam 16 godzin matu. Jednak jak dobrze wiemy przeważnie mija się to z prawdą. Jednak ja i tak jestem zadowolona, ponieważ bez poprawiania pudrem wytrzymuje ok. 6 godzin. Jest bardzo wydajny. Łatwo się go nakłada dzięki pompce dozującej. Niestety wadą go opakowania jest to, że nie mamy możliwości sprawdzenia ile produktu nam pozostało.

Zalety:

-wydajny
- łatwo sie go dozuje
- brak efektu "maski"
- dobrze matuje

Wady:

- nie możemy sprawdzić ile podkładu nam zostało
- ja mam problem z dostaniem odcienia 204.

Będę go używać dalej i na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie. Chyba, że odkryję coś o wiele lepszego w podobnej cenie.

P. S. Przepraszam znowu za to zdjęcie, ale nawet w Picasa' ienie mogę tego zmienić.

The Asteroids Galaxy Tour - The Sun Ain't Shining No More



sobota, 12 stycznia 2013

Moje must have cz. 2

The Colossal Volum Espress Waterproof, Maybelline New York

Od razu Was przeproszę za to, że zdjęcie jest w poziomie zamiast pionie. Trochę mnie to denerwuję, ale nie wiem dlaczego tak się wgrało, skoro na moim komputerze jest tak jak trzeba.

W przedostatnim poście pisałam o tym, że noszę soczewki i mam bardzo wrażliwe oczy. Dlatego też kupienie jakiegokolwiek tuszu to nie lada wyzwanie. Do tego używam tylko wodoodpornych tuszy, więc dodatkowo staje się to jeszcze  bardziej trudne.

Na  mascarę Colossal Volum Espress natrafiłam parę lat temu. Poleciła mi ją koleżanka z klasy. Kupiłam ją około II klasy liceum. I od tamtej pory (a są to już 4 lata) pozostaje wierna temu kosmetykowi.

Według producenta ma ona pogrubiać rzęsy, 7x zwiększać ich objętość, dokładnie rozczesywać i nie pozostawiać grudek. Dodatkowo zawiera kolagen, który ma wzmocnić rzęsy.

Osobiście nie zauważyłam, by moje rzęsy stały 7 krotnie pogrubione. Ale nie oznacza to, że w ogóle ich nie pogrubił. Szczoteczka dobrze rozczesuje rzęsy i nie pozostawia grudek. łatwo się go nakłada. Nie kruszy się, więc idealnie wytrzyma cały dzień, do tego dobrze sobie radzi z wodą. Więc nie musimy się obawiać efektu "pandy". Jest również wydajny. Zmywam go kremem nivea, więc nie jestem w stanie powiedzieć jak sobie radzi z mleczkiem do demakijażu. Kosztuje do 30 zł. W zależności gdzie go kupimy.

Zalety:

- Nie podrażnia oczy
- szczoteczka dobrze rozczesuje rzęsy
- nie pozostawia grudek
- łatwo się go nakłada
- nie kruszy się
- trwały
- brak efektu "pandy"
- wydajny
- tani
- wodoodporny

Wady:

- brak 7 x pogrubienia rzęs
- innych wad nie znalazłam.

Z pewnością kupię po raz kolejny :).

A jakie są Wasze ulubione tusze? Macie jeden ulubiony, któremu jesteście wierne, czy ciągle eksperymentujecie z innymi?

Ladyhawke- Paris Is Burning

czwartek, 10 stycznia 2013

Nowe Oblicze Greya

Hej!

Wczoraj odebrałam zamówiona przeze mnie III i niestety już ostatnią książkę należącą do trylogii "Pięćdziesięciu Odcieni Greya". Zapłaciłam za nią całe 34.49, czyli ok. 5 złotych mniej niż jak bym ją kupiła osobiście w empiku.


Tym razem notatka jest krótsza niż zwykle. Rozpiszę się jak już ją przeczytam :). Niestety zabiorę się za nią dopiero po sesji.. Już się nie mogę doczekać!







HappySad- Zanim pójdę

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Mini zakupy

Przyznam, że udam się tam z czystą premedytacją. Nie dało się inaczej czytając Wasze posty :).

Jakoś nigdy nie byłam przekonana do kosmetyków z Biedronki. A zwłaszcza po tym jak kupiłam chusteczki do demakijażu dla cery normalnej i mieszanej, po czym  dostałam strasznego podrażnienia twarzy. I od tamtej pory unikałam ich jak ognia. Jednak przeglądając blogi zauważyłam, że sporo osób je poleca. Tak więc robię kolejne podejście. Dzisiaj kupiłam  mleczko nawilżające do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu dla skóry normalnej i mieszanej (Cena: 4.49 zł). Liczę na to, że mojej skórze nic się nie stanie. Oczu nie będę nim zmywać, ponieważ używam do tego zwykłego kremu nivea. Mam wrażliwe oczy i o ile się nie mylę to wina jest zwalona na soczewki, które noszę od dobrych 5 lat.

Wybrałam również polecane przez Blogerki Świeczki La Rissa (Cena: 4.99 zł). Jedna o zapachu śliwkowym, a druga jest pomarańczowo- waniliowa. Mam bzika na punkcie wszelakich świec, podgrzewaczy etc. Zazwyczaj robiłam zapasy w Ikei. Niestety moje się skończyły i mogę powiedzieć, że zakup ten był swego rodzaju niezbędny i konieczny, ponieważ nie wyobrażam sobie wieczoru bez zapalonej świeczki. Jakąś godzinę temu zapaliłam jedną (śliwkową) i pachnie nieziemsko. I powiem Wam, że jest to moja miłość od pierwszego zapachu. Już wiem, że będę ją kupować tak często jak tylko będę mogła. Jeszcze muszę przetestować biedronkowe podgrzewacze. Niestety dzisiaj ich nie było.

Przy okazji uzupełniłam swoje wacikowe zapasy. Jest to moje pierwsze opakowanie 3warstwowych wacików z biedronki. Do tej pory używałam tych aloesowych. Mam nadzieję, że nowe będą tak samo dobre jak te starsze :).


A Wy możecie mi polecić jakieś dobre mleczko/ płyn do demakijażu dla oczu wrażliwych? Taki, który da radę z wodoodpornym tuszem :).


Rozdanie u Cinnamonne's Beauty Corner

Biorę udział w rozdaniu u Cinnamonne' s Beauty Corner.



Mam nadzieję, że mi się uda :D. Trzymajcie kciuki :).


Lykke Li- Get Some

sobota, 5 stycznia 2013

Moje must have

Miałam pisać tez o kosmetykach. Postanowiłam, że w oddzielnych postach będę Wam przedstawiała moje kosmetyczne must have, bez których nie ruszam się z domu. Następnie pokażę Wam moje ulubione produkty do pielęgnacji całego ciała :).

Róż do policzków firmy Bourjois, odcień 74 Rose Ambre

 




Wiele o nim słyszałam zanim go kupiłam. Niestety odstraszała mnie jego cena. Jednak jak tylko zobaczyłam, że jest w promocji stwierdziłam "A co mi tam". Jego normalna cena wynosi chyba jakoś 40 zł. Ja za niego zapłaciłam całe 25 zł. I nie żałuję! Mam go od jakiś 9 miesięcy i praktycznie nie widać bym cokolwiek zużyła. Prędzej się przeterminuje. Od otwarcia jest ważny przez 18 miesięcy. Jest bardzo wydajny, do tego długo utrzymuje się na skórze. Kolejnym plusem jest to, że nie zawiera parabenów. Na załączonym zdjęciu widać, że w komplecie jest również pędzelek wraz z małym lusterkiem, który wg mnie jest całkiem dobry. Uważam, że jest wart swojej ceny.

Zalety:

- trwały
- wydajny
- nie zawierający parabenów
- dołączony pędzelek 
- lusterko


Wady:

- dla mnie nie ma żadnych, ale może dla niektórych będzie nią to, że szybciej stanie się przeterminowany niż zużyty. 




The Fugees - Fu~gee~la





piątek, 4 stycznia 2013

Cloud Atlas

Od bardzo dawna chciałam zobaczyć ten film. Niestety z braku wolnego czasu musiałam go "odstawić" na później. Całe szczęście wczoraj nadarzyła się taka okazja i poszłam razem ze swoim lubym do kina. I powiem Wam, że nie żałuję!

Może troszeczkę o samym filmie, którego twórcami jest rodzeństwo Wachowskich (Matrix; V jak Vendetta)  oraz Tom Tykwer (Pachnidło: Historia Mordercy; Zakochany Paryż; Biegnij Lola, Biegnij). Jest to ekranizacja epopeji David' a Mitchella pod tym samym tytułem. Przedstawia losy różnych postaci z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości zamieszkujących różne części globu.

A filmie znajdują się różne gatunki filmów. Począwszy od melodramatu a skończywszy na science fiction. Bardzo podobało mi się to, że aktorzy wcielali się w więcej niż jedną rolę. Uważam to za wielki atut, pomimo tego, że momentami można było się troszeczkę pogubić.

Wiem jedno, po sesji postaram się przeczytać tę książkę :).

Widzieliście już "Atlas Chmur"?

Cloud Atlas Soundtrack- Cloud Atlas Finale

czwartek, 3 stycznia 2013

Keef

Właśnie skończyłam czytać autobiografię Keith' a Richardsa. Jedyne co mi przychodzi to to, że ten facet jest niesamowity! Nie żaden Jagger (pewnie zyskam sobie  tym sporo wrogów). Według mnie to właśnie Keef powinien osiągnąć większy sukces. Poza tym uważam, że jest muzykiem z prawdziwego zdarzenia. Ma eklektyczny gust, bawi się muzyką. Lubi poszerzać swoje horyzonty. Jego praca jest jego pasją i życiem.

Książka jest napisana bardzo swobodnym językiem, w związku z czym bardzo łatwo się ją czyta i szybko się w nią wciąga. Podobało mi się w niej również dodanie wypowiedzi innych osób, które miały związek z Keith' em. Czytając ją dowiadujemy się, że miał bardzo ciekawe życie pomimo tego, że nie brakowało w nim dramatów. jestem pod wrażeniem jego znajomości z Mick' iem, która przeżyła wiele wzlotów i upadków.

Jeśli jesteście ciekawi o czym dokładnie pisze Richards to sięgnijcie po tę książkę. Z czystym sumieniem ją polecam. Naprawdę warto!

A Wy kogo bardziej lubicie? Keith' a czy Mick' a?

The Rolling Stones - Little T & A (Live)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...