środa, 27 lutego 2013

Frotto: nawilżane chusteczki odświeżające

Hej! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić nawilżane chusteczki odświeżające Frotto. Natrafiłam na nie zupełnie przypadkiem, podczas zwyczajnych zakupów w Lidlu. Nigdy wcześniej ich tam nie widziałam, więc przynajmniej dla mnie są nowością. Kosztują całe 0.89 zł za opakowanie, które zawiera 15 takich chusteczek. Zapakowane są w małe, poręczne opakowanie, które z pewnością zmieści się w każdej damskiej torebce. Dostępne są w czterech opcjach zapachowych: naturalnym, rumiankowym, melonowym oraz pomarańczowym. Zdecydowałam się kupić chusteczki o zapachu pomarańczy oraz melona. Rumianek mnie nie kusił z tego względu, że kojarzy mi się z zapachem papieru toaletowego, a naturalny raczej nie będzie miał zapachu.  Nie zawierają one alkoholu oraz nawilżone są hipoalergicznym lotionem dzięki czemu skóra zostaje nawilżona oraz dokładnie je oczyszcza przez co unikniemy uczucia lepkości.

Na pierwszy ogień poszły chusteczki o zapachu melona. Przyznam, że nie rozczarowałam się. Nie spodziewałam się jakiś wielkich cudów za taką cenę. Ale z pewnością miło mnie zaskoczyły. Chusteczki bardzo przymnie pachną. Są troszeczkę mniejsze i cieszę od jej droższych odpowiedników, ale z pewnością dają sobie radę. Przynajmniej u mnie dają. Skóra dłoni ( kupiłam je dwa dni temu i od tamtej pory używałam ich 6 razy) po wytarciu nimi staje się bardo miękka i przyjemna w dotyku.

Zalety:

- niska cena
- dostępnosć
- zapach
- bez problemu radzą sobie z oczyszczaniem dłoni, nawet jeśli są bardziej przybrudzone
- małe, poręczne opakowanie
- skóra miła i przyjemna w dotyku


Wady:


- cieńsze niż jej droższe odpowiedniki

Dla zainteresowanych skład:

 
Chusteczki o zapachu melona


Chusteczki o zapachu pomarańczy
Miałyście je może? Jakie są Wasze odczucia względem nich?


poniedziałek, 25 lutego 2013

Mozzarella z pomidorem

Witajcie! Dzisiejszy notka będzie postem kulinarnym. Uwielbiam, wręcz kocham kuchnię włoską, a ostatnimi czasy mogłabym jej dania jest kilka razy dziennie/ codziennie. Dzisiaj (a właściwie wczoraj) wraz z moim G. postanowiliśmy przygotować mozzarelle z pomidorem. Łatwe, szybkie, a przede wszystkim przepyszne danie.

Co  będzie nam potrzebne:

- ser mozzarella (ja użyłam jednego opakowania na porcję dla jednej osoby- 125g )7
- pomidor (również jeden dla jednej osoby)
- oliwa z oliwek (najlepiej z pierwszego tłoczenia Extra Virgin)
- sól
- pieprz
- oregano
- świeża bazylia
- ciabatty
- czosnek

Przygotowanie:

Mozzarellę i pomidor kroimy w plastry (nie mogą być one za cienkie) i układamy je na przemian na talerzu. Ja ułożyłam je z boku z tego względu, by zmieściło się pieczywo. Kolej na przygotowanie sosu. Mieszamy oliwę z oliwek razem z solą, pieprzem i oregano. Ja dodałam suszone, z tego względu, że świeżego nie miałam w mieszkaniu. Następnie oblewamy nim pomidory i ser. Całość dekorujemy świeżą bazylią.  Czas na pieczywo. Przygotowałam je tak jak do bruschetty. Ciabattę przekroiłam wzdłuż na pół, polałam oliwą z oliwek i wstawiłam do piekarnika. Po paru minutach, gdy pieczywo zrobiło się chrupkie, wyjęłam je z piekarnik i po chwili zaczęłam trzeć na nim czosnek.

Efekt jest taki:

Smacznego! :)

sobota, 23 lutego 2013

Mini zakupy w Super- Pharm

W tym tygodniu musiałam uzupełnić swoje zapasy. Od lat jestem wierna produktom Gliss Kur. Uważam, że są najlepsze ze wszystkich tego typu produktów drogeryjnych, których używałam. W 100 % spełniają swoje zadanie.Mam dość długie włosy dlatego też wymagają one dość dużej pielęgnacji. Codziennie nakładam na nie odżywkę do spłukania, następnie w płynie i na końcu jedwab. Dlatego też tych produktów nie może zabraknąć, ponieważ bym nie rozczesała swoich włosów. Tym razem zdecydowałam się na odżywkę z płynną kreatyną dla włosów suchych i zniszczonych, która ułatwia rozczesywanie i głęboko regeneruje oraz odzywkę regeneracyjną w sprayu, która ma przeciwdziałać rozdwajającym się końcówkom.

Nie mogłam oprzeć się mojemu najbardziej ukochanemu peelingowi myjącemu firmy Joanna, którego raczej nie muszę przedstawiać. Jest genialny, do tego niesamowicie pachnie!

W koszyku znalazł się również podkład Lirene. Przyznam, że od jakiegoś czasu myślałam nad tym by kupić Revlon Colorstay. Sporo blogerek go zachwala, a ja bym spróbowała jakiegoś innego podkładu. Jaka byłam szczęśliwa, gdy zobaczyłam go w promocji (jakoś ok.40 zł). Niestety moja radość szybko zniknęła, ponieważ były one już tak poprzebierane, że nie mogłam znaleźć odpowiadającego mi koloru. Dlatego standardowo wybrałam podkład Lirene.


środa, 20 lutego 2013

Isolda Bees Wax Cream


Przepraszam,  że dopiero teraz się pojawiam. W poniedziałek zrobiłam sobie z chłopakiem mały maraton filmowy, zaś we wtorek miałam zajęcia od 8 do 19, do tego w mieszkaniu byłam dopiero o 20 co mnie doszczętnie pozbawiło energii.

Ale zajmijmy się recenzją. Dzisiaj przedstawię Wam krem do rąk Isolda z woskiem pszczelim.



Producent: 

Isolda nawilżający krem- krem skrę wyjątkowo nawilża i hydratacja. Nagroda po zastosowaniu kremu to delikatna, miękka skóra bez znaków łuszczenia i szorstkości skóry. Firma Cormen wykorzystuje właściwości tzw. białego farmaceutycznego wosku pszczelego, który zabrania przenikaniu substancji drażniących do skóry i działa w charakterze mikrobłony nawilżającej. Zawiera filtr UVA i UVB.

Dla mnie jest to jeden z lepszych kremów do rąk jakich używałam. Opakowanie mieści w sobie 100 ml gęstego produktu, który starcza na długi okres częstego stosowania. Zapakowane jest w klasyczną tubę. Wychodzi przez dość dużą dziurę, ale dzięki temu, że jest gęsty nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, ponieważ z łatwością mogę kontrolować ilość wyciskanego produktu. Krem szybko się wchłania, nie pozostawiając przy tym wrażenia tłustych dłoni. Po jego nałożeniu faktycznie nasze dłonie stają się miękkie na bardzo długi okres czasu.Podczas zimy moje dłonie wymagają dość częstego smarowania kremem, ponieważ czerwienieją, robią się szorstkie oraz powstają na nich małe pęknięcia. Zaś ten krem poradziła sobie z nimi wyśmienicie. Zniknęły w ok. 4 dni. Zapach jest bardzo przyjemny. Co prawda nie mamy ochoty go "zjeść", ale dla naszych nosów stanowi nie lada przyjemność.

Niestety co do dostępności  to nie widziałam go w żadnej drogerii. Rzadko jestem w naturze, zaś w Hebe jeszcze nigdy nie byłam, może tam można go dostać. Szczerze nie mam pojęcia. Jak sprawdzałam jego cenę w sklepach Internetowych to cena wahała się od 3 do 6 zł.

Dla zainteresowanych skład: 


Zalety:

- nawilża
- chroni 
- wydajny
- przyjemny zapach
- ułatwia gojenie pęknięć spowodowanych zimnem.

Wady:

- trudno dostępny (brak w stacjonarnych drogeriach)

Jaki jest Wasz ulubiony krem? Miałyście okazję wypróbować ten Isoldy?


poniedziałek, 18 lutego 2013

Antybakteryjne mydło siarkowe

Prezentuję Wam moje antybakteryjne mydło siarkowe marki Barwa Laboratorium. Niestety w takim wydaniu, ponieważ kupiłam je jeszcze przed powstaniem bloga i nie  zachowałam opakowania.

Pierwszy raz spotkałam się z nim jeszcze w gimnazjum, kiedy miałam dość duże problemy ze skórą mojej twarzy. I zdziałał cuda. Teraz stosuję go zawsze rano oraz przed pójściem spać gdy po jakimś czasie od umycia twarzy zaczyna mi się ona świecić.

Zapewne wiecie, że moja skóra dość szybko i bardzo się świeci. Po umyciu twarzy tym mydłem jest ona miękka, delikatna. Zaś po kilku dniach stosowania łagodzi podrażnienia i skóra zaczyna się mniej błyszczeć. Jest bardzo wydajny. Jedna taka kostka wystarcza mi na 3 miesiące. W dodatku jest tani. Jedyną jego wadą jest wg mnie zapach. Ale do niego można się przyzwyczaić.  Przeszkadza tylko na początku.


Zalety:


- łagodzi podrażnienia
- wydajny
- tani
- łatwo dostępny
- idealny dla cery tłustej
- zmniejsza świecenie (również w ciągu dnia)


Wady:


- zapach

Moim zdaniem jest o niebo lepszy niż większość drogeryjnych żeli do mycia twarzy.

Miałyście może już to mydło?


niedziela, 17 lutego 2013

Ziaja masło kakaowe: mleczko do ciała



Uwielbiam produkty Ziai z serii masło kakaowe. Dlatego z miłą chęcią zrecenzuję to mleczko do ciała, w którym bezwarunkowo się zakochałam.

Mleczko przeznaczone jest dla skóry normalne, suchej i wrażliwej. Czyli w sam raz dla mojej.

Produkt zamknięty jest w butelce o pojemności 400 ml z dozownikiem. Jest to bardzo dla mnie bardzo wygodny sposób dozowania, ponieważ wystarczy tylko nacisnąć pompkę. 





Według producenta: 

 Kakaowa Pielęgnacja => 
  • delikatnie natłuszcza i normalizuje procesy lipo- regeneracji skóry
  • wzmacnia naturalną barierę ochronną minimalizując ryzyko podrażnienia
  • prawidłowo nawilża oraz zapewnia skórze wysoką elastyczność
  • zachowuje gładkość, miękkość i jędrność na poziomie skóry młodej 
  • poprawia koloryt oraz przyspiesza powstawanie równomiernej opalenizny 

Kakaowa Receptura =>
  • delikatna konsystencja
  • formuła woda w oleju
  • bez barwników i parabenów

Kakaowa Aktywność=>

      Masło kakaowe zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) i tokoferole. Działa poprzez intensywną regenerację skóry suchej i bardzo suchej. Przywraca zdrowy wygląd oraz zapewnia skórze równowagę wodno- lipidową. Naturalnie poprawia koloryt naskórka. 

Tyle od producenta. Czas na mnie. Moja skóra jest  bardzo wrażliwa, zwłaszcza w depilowanych miejscach. Co wiąże się z tym, że wosk czy depilator nie wchodzi w grę. Często pojawiają się krosteczki lub duże krosty, które powodują ślady. Dlatego jestem skazana na maszynki. Stosując ten balsam faktycznie poprawił mi się koloryt skóry oraz ślady delikatnie zbledniały. Skóra jest bardzo miła i przyjemna w dotyku.

Mleczko bardzo szybko się wchłania. Ma dość gęstą konsystencję przez co jest bardzo wydajny. Również z rozprowadzaniem go po ciele nie miałam żadnych problemów.  O zapachu raczej nie muszę się zbyt dużo rozpisywać, bo większość z nas zna go doskonale. Jest przepiękny. Dla mnie ma czekoladowy zapach. Aż mam ochotę go zjeść :P.

Rzadko kiedy zdarza się, że słowa producenta znajdują swoje potwierdzenie w późniejszym stosowaniu, ale co do tego produktu maił zdecydowanie 100%  rację.

Dla zainteresowanych skład:



Plusy:

- nawilża
- powprawia koloryt skóry
- redukuje ślady
- wydajny
- gęsty (dla mnie jest to ogromną zaletą, ponieważ wolę jak balsamy są gęstsze)
- tani
- zdecydowanie nadaje się dla skóry wrażliwej 

Minusy:
 
- brak!

Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.  Jestem w nim bezgranicznie zakochana. Z resztą jak w całej serii :).

A Wy? Miałyście może też to mleczko? 



sobota, 16 lutego 2013

Amore pomidore

W dzisiejszym poście główną bohaterką jest bruschetta. Typowo włoska przystawka podawana na śniadanie lub kolację. Jest kolejną rzeczą, którą przygotowałam na Walentynki. Bardzo prosta w przygotowaniu.

Co będzie nam potrzebne:

- białe pieczywo (najlepiej Ciabatta, ponieważ jak ją rozkroimy ma dziury, a pieczywo lepiej żeby nie było "gumowate"; niestety nie mogłam dostać Ciabatt więc kupiłam półbagietki)
- czosnek (wedle uznania)
- dwa pomidory
- liście świeżej bazyli
- oliwa z oliwek
- sól 
- pieprz

Przygotowanie: 

Zaczynamy od zrobienia farszu. obieramy pomidory ze skóry. W tym celu sparzyłam pomidory by skóra lepiej odchodziła. Jeśli komuś na nie przeszkadza można ten proces pominąć. Pomidory kroimy w jak najdrobniejszą kostkę. Dodajemy pokrojone liście bazylii, sól i pieprz. Mieszamy wszystko i zabieramy się za pieczywo.

Ciabattę kroimy wzdłuż na pół (ja półbagietkę pokroiłam jeszcze na pół, ponieważ tak byłaby za długa) i polewamy ją oliwą z oliwek. Wkładamy do piekarnika. Wyciągamy gdy zrobi się chrupiąca. Następnie ząbkiem czosnku pocieramy o pieczywo. Ja z racji tego, że uwielbiam czosnek zużyłam jeden ząbek na każdą kromkę. Na samym końcu kładziemy farsz. 


Idealne do tego jest czerwone półwytrawne wino.

Smacznego! 

piątek, 15 lutego 2013

Delecta: Babeczki nadziewane owocowo z jagodami

Nie jestem dobra w  gotowaniu czy pieczeniu, ale ostatnimi czasy doszłam do wniosku, że mając 22 lata wypadałoby umieć cokolwiek przyrządzić. Idealną okazją były wczorajsze walentynki. Nie od razu Kraków zbudowano, dlatego wybrałam  gotowy przepis. Jedyne co musimy dodać od siebie to dwa jajka, 75 ml (1/3 szklanki) mleka oraz 75 ml oleju. W pudełku umieszczone jest ciasto, pojemnik z nadzieniem owocowym oraz 12 foremek. Ja jednak użyłam papilotów z Ikei. Bardziej mi się podobały, ponieważ tamte są białe.

Przygotowanie ciasta: 

Musimy rozgrzać piekarnik do 180 stopni (bez termoobiegu). Do wysokiego naczynia wsypujemy ciasto, dwa jajka, 75 ml mleka oraz 75 ml oleju. Wszystko to należy wymieszać łyżką aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Następnie łyżeczką mieszamy nadzienie. Do 12 foremek rozkładamy połowę ciasta (ok. 0.5 łyżki stołowej), dodajemy mniej więcej na środek 0.5 łyżeczki nadzienia i przykrywamy je pozostałym ciastem. Wkładamy do piekarnika na ok 17-22 minuty i gotowe. Ja dodatkowo oblałam je później polewą krówkową.

Niestety troszeczkę za dużo dodałam ciasta na niektóre babeczki więc pod koniec mi go zabrakło. Stąd to wypływające nadzienie.


P.S. Na zdjęciu jest tylko 12 babeczek. Wynika to z tego, że zdjęcie robiłam zanim jeszcze polewa zastygła i nie mogłam położyć pozostałych czterech.


czwartek, 14 lutego 2013

Walentynkowa Biedronka oraz łupy z Ikei

Chyba jak większość innych osób tez skorzystałam z Walentynkowej oferty Biedronki. Będąc w domu skusiłam się na zestaw żeli pod prysznic Original Source. Są to moje pierwsze produkty OS ale już się w  nich zakochałam! Zresztą mój chłopak też.  Wybrał sobie ten o zapachu limonki oraz smoczego owocu.
Chciałam jeszcze kupić peelingi Joanny. Niestety już ich nie było.
Cena: 10, 99 zł/ 2 opakowania x 250 ml


W związku z moja ostatnią "fazą" na pieczenie słodkości wracając do Warszawy zajechaliśmy do Ikei. Przyznam, ze chciałam tam pojechać tylko dla jednej silikonowej formy do ciasta w kształcie serca (TAKIEJ ). Niestety była jedna jedyna, która służyła jako eksponat. Pocieszyłam się papilotkami do muffinek, formami do ciasteczek, świeczkami o zapachu jabłka z cynamonem. Kupiłam również szczotkę do czyszczenia, ponieważ moja już się popsuła oraz pojemnikami, do których wsypałam mąkę. Nie lubię trzymać produktów spożywczych typu mąka, cukier, sól etc. w ich pierwotnych opakowaniach.

Papilotki: 5.99 zł/ 65 szt.
Pojemniki: 9.99 zł / 1.1 l i 1.9 l
Szczotka do czyszczenia: 2.79 zł
Świeczki: 9.99 zł/ 36 szt
Formy do ciasteczek: 9.99 zł.

Dzisiaj z moim chłopakiem będziemy piec muffinki. Już się nie mogę doczekać! Tak więc jutro pojawi się kulinarny post :).

Znacie może jakieś przepyszne przepisy na muffinki lub ciasteczka?

Kosmetyczna wałówa od rodziców

Padam na twarz po tych kilku dniach pobytu w domu. Aczkolwiek był to bardzo mile spędzony czas wraz z moim chłopakiem. Dodatkowo wracając do Warszawy zajechaliśmy do Ikei. Mam ostatnio wielką ochotę na pieczenie różnych słodkości i chciałam kupić tam parę rzeczy. Ale o tym w kolejnym poście :).

Podczas pobytu w domu dostałam od mojej mamy kilka mydeł w kostce (okazało się, że moi rodzice mają w domu istną ich hurtownie) oraz krem do rąk. Jakoś nigdy nie przekonałam się do nich. No ale skoro dają to się bierze. Najbardziej jestem ciekawa Luksji waniliowej z olejkiem migdałowym oraz Luksji Japońskie Spa. Jeśli chodzi o krem do rąk to zużyłam chyba już z 5 opakowań. Niestety nie widziałam ich w żadnym sklepie. W Internecie jego cena waha się między 3 a 6 zł. Z czystym sercem mogę go Wam polecić.  Jest niesamowity. Tak więc recenzja niedługo się pojawi.


Używacie może mydeł w kostkach? By preferujecie w płynie?


Marina & The Diamonds- Hollywood

niedziela, 10 lutego 2013

Nakrętki

W tym poście chciałabym Was zachęcić do zbierania plastikowych nakrętek. Mnie zaraziła tym moja mama. Na samym początku uważałam to za bezsensowne, bo przecież ile tego trzeba zebrać (koszt wózka waha się między 4 a 6 tys. zł, zaś kilogram nakrętek do raptem 70 groszy).
Jednak gdy zaczęłam się bardziej tym interesować moje nastawienie uległo zmianie. I od tamtej pory "poluję" na każdą nakrętkę, później gdy jadę do domu zawożę je mojej mamie, a ta zanosi je do swojej pracy.

I takim oto łatwym sposobem przyczyniamy się, np. do szybszego zakupu wózka inwalidzkiego dla danego dziecka.

Nie jest to tylko jeden plus. Kolejną zaletą jest ochrona środowiska. Butelki bez nakrętek zdecydowanie ułatwiają recykling, który dodatkowo staje się tańszym procesem. Spowodowane jest to tym, że nakrętki wykonane są z zupełnie innego materiału. Ponadto butelki z nakrętkami zajmują dużo miejsca na wysypisku co w dzisiejszych czasach jest nie lada problemem.

Uczestnicząc w tej akcji uczymy również dzieci. Pokazujemy im jak pomagać innym oraz troszczyć się o środowisko.

Zbiórki nakrętek prowadzone są w wielu miejscach i łatwo jest się na nie "natknąć". Czy to na uczelni, w sklepie, na poczcie. Otaczają nas z każdej strony. Nie przechodźmy koło nich obojętnie.  Dorzucajmy tam swoją "porcję"  :).

A wy? Czy też zbieracie zakrętki?

PS. Pewnie do wtorku będę niedostępna na blogu. Jadę do domu, ale na pewno pojawię się w środę wieczorem :).

Pozdrawiam!


sobota, 9 lutego 2013

Ziaja: mydło pod prysznic BLUBEL na różowo żurawina, poziomka

Zakochana w kakaowym mydle Ziaji postanowiłam skusić się na na kolejne tej samej firmy. Wybrałam Blubel o zapachu żurawinowo- poziomkowym.                                                  Wg producenta: mydło "bogate jest w antyoksydanty i polifenole, które neutralizują wolne rodniki odpowiedzialne za proces starzenia się oraz wzmacniają jej naturalny system ochronny. Prowitamina B5 intensywnie nawilża, zmiękcza i uelastycznia naskórek. Skutecznie łagodzi podrażnienia, działa kojąco i osłaniającą na skórę. Gliceryna substancja o działaniu nawilżającym, chroni skórę przed nadmierną utratą wody. Coco- glukozydy substancje ochraniające skórę pochodzenia naturalnego (alkohole tłuszczowe z kokosa i glukoza z kukurydzy). Skutecznie nawilżają i zapobiegają wysuszeniu naskórka.                                                   
Jednym słowem nasza skóra ma się stać miękka, gładka oraz nawilżona.

Konsystencja mydła jest dość rzadka, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ dobrze się pieni. Wydaje mi się, że jest mniej wydajny od swego poprzednika. Niestety nie jestem tego pewna, ponieważ mydło kakaowe nie miało przezroczystej butelki. Zapach jest prześliczny, słodki oraz  naturalny, przez co  nie czuć sztuczności. Niestety po kąpieli nie czuję go na swojej skórze. Co do zapewnianych przez producenta efektów. Niestety ich nie zauważałam. Dla mnie jest to po prostu ładnie pachnące, zwykłe mydło pod prysznic. Nie kupię go ponownie, ponieważ wolę testować kolejne. Nie jest zły, jednakże nie podbił mojego serca tak jak jego poprzednik. 

Dla zainteresowanych skład: 


Cena: 5.99 zł/ 500 ml

A Wy macie jakieś doświadczenia z Blubelem?

 

czwartek, 7 lutego 2013

Niemożliwe (The Impossible)

 Na samym początku chciałabym Wam bardzo podziękować. Już 10 osób obserwuje mojego bloga. Wiem, ze ta liczba nie jest powalająca, ale dla mnie jest to bardzo duże osiągnięcie, które dodatkowo motywuje mnie do dalszego blogowania. DZIĘKUJĘ!


Post również z tamtego tygodnia. Mój chłopak jest kinooperatorem i ma to szczęście, że mogę często, za darmo chodzić do kina. I właśnie w tamtym tygodniu wybraliśmy się na film pt. "Niemożliwe".

Scenariusz został napisany na podstawie prawdziwej historii pewnej rodziny, która w 2004 roku wybrała się na Boże Narodzenie to Tajlandii. Niestety ich rajski wypoczynek został przerwany przez niewyobrażalną tragedię- a mianowicie tsunami.

Uważam, że Naomi Watts, która grała jedną z głównych ról spisała się znakomicie. Trochę gorzej było z Evanem McGregor' em, ale wydaje mi się, że to akurat wina tego, iż jego postać była mniej wymagająca.

Mi osobiście film bardzo poruszył. Było sporo momentów, gdy nie miałam innego wyjścia jak tylko uronić kilka łez. Pokazuje jak wiele człowiek może zrobić by ocalić/ znaleźć swoją rodzinę. Bardzo mi się podobał, pomimo tego, że jest dość przewidywalny i momentami aż za bardzo przerysowany.

Jeśli nie macie nic przeciwko by się wzruszyć to bardzo Wam go polecam :).

Ps. Możecie mi powiedzieć czy używałyście może podkładu Revlon Colorstay? Jeśli tak to jak przedstawia się sytuacja z odcieniami i czy poradzi sobie z moją bardzo tłustą cerą?



środa, 6 lutego 2013

Nadrabianie zaległości

Jak wiecie tamten tydzień z powodu sesji był dla mnie dość męczący. Ponadto miałam problemy z dostępem  do Internetu. Dlatego teraz postanowiłam nadrobić zaległości z poprzedniego tygodnia.

Na samym początku wspomnę o zakupach w Biedronce. Wiele dobrego czytałam o ich herbantach. Zwykle kupuję Dilmah  czy Liptona, ale tym razem stwierdziłam, że spróbuję czegoś nowego. Tak więc zdecydowałam się  zieloną z mango i trawą cytrynową, czarną o smaku pomarańczy z cynamonem i goździkami oraz z czarną porzeczką i aronią. Pierwsza ma niesamowity zapach, nim samym można się "najeść" (jeśli wiecie co mam na myśli :p), w samu jest zwykłą, zieloną herbatą, ale pomimo tego i tak ją jeszcze kupię. Druga w magiczny sposób przenosi mnie to domu przygotowanego na Boże Narodzenie, idealnie przypomina mi o tamtym okresie. Zaś jej zapach jest identyczny z naturalnym ( taki sam jak  świeżą pomarańczę wetkniemy goździki, gdzie zapach rozchodzi się po całym pomieszczeniu). Jednym słowem jest świetna. natomiast trzeciej więcej nie kupię. ma dla mnie strasznie sztuczny smak.

Skusiłam się jeszcze na  peelingujący żel do mycia twarzy. Za krótko go używam by móc się wypowiadać na jego temat, ale zrobię to pod koniec przyszłego tygodnia. 

I standardowo nie mogło zabraknąć mojej ulubionej świeczki :).









Innego dnia wybrałam się do Super- Pharm. Zwykłe zakupy w celu uzupełnienia zapasów. Zdecydowałam się na ujędrniająco- wygładzający balsam do ciała Eveline Cosmetics. Stosuje go od niecałego tygodnia. Podobno pierwsze efekty mają pojawić się już po 7 dniach. tak więc recenzja pojawi się wkrótce :). Dodatkowo skusiłam się na pastę Elmex, do której był dołączony płyn o pojemności 100ml. Przez pomyłkę zamiast pilniczka kupiłam polerkę do paznokci. Ale na pewno mi się przyda.

Balsam- w promocji ok. 9 zł/ 300 ml
Elmex- również w promocji ok 16 zł
Polerko- 3.49 zł.


niedziela, 3 lutego 2013

Podejście nr. 2.

Jakiś czas temu pisałam o moim pierwszym spotkaniu z ćwiczeniami  Ewy Chodakowskiej. Mam na myśli płytę "Trening z Gwizdami". Mój plan ćwiczeń runął gdy tylko pojawiła się sesja. Miałam 12 egzaminów i nie miałam na to czasu (przyznam, że zawsze znajdzie się jakaś wymówka, ale tym razem naprawdę chodziłam nieprzytomna). W tym czasie sama ze sobą czułam się źle, a to dlatego,  że przyzwyczaiłam się do endorfin uwalnianych podczas ćwiczeń. Bardzo mi ich brakowało.

Tak więc gdy tylko obaczyłam na facebook' u, że w nowym numerze Shape ponownie wydaje wszystkie treningi Ewy migiem pobiegłam do Empiku. Niestety dużego wyboru nie było. Ogromne ilości "treningu z gwiazdami" i tylko kilka sztuk "turbo spalania". Więc zapewne jak się domyślacie wybór był prosty.

 Trochę o samym treningu: 


Dzisiaj ćwiczyłam po raz pierwszy z tą płytą i powiem Wam, że trening z gwiazdami przy tym to pikuś. nie pamiętam kiedy tak się zmęczyłam. Pot płynął strumieniami, chwilami miałam dość, ale dobrnęłam do końca! Jestem z siebie MEGA dumna.

Jeśli chodzi o odżywianie się to nie chcę się jakoś strasznie głodzić. Wiadomo, zrezygnuję z kilku rzeczy. Ograniczę słodkości i różnego rodzaju niezdrowe przekąski. Ale dużo tego nie będzie, ponieważ całe szczęście od zawsze się w miarę zdrowo odżywiam.


 Moje wymiary na dzień dzisiejszy:

- talia=> 66 cm
- brzuch=> 75
- biodra=> 98
- uda=> 55

Cieszę się, że na stancji nie mam wagi, bo wchodziłabym na nią codziennie :P.

Także trzymajcie za mnie kciuki. Następne mierzenie za 4 tygodnie!








A Wy jak ćwiczycie? Też korzystacie z płyt Ewy?



piątek, 1 lutego 2013

Projekt Denko: grudzień i styczeń

Nareszcie mam Internet, a co najważniejsze więcej wolnego czasu. Co prawda sesja się jeszcze nie skończyła, ale przynajmniej przez dwa dni mogę sobie odpocząć, nadrobić zaległości w blogu oraz poczytać książkę,

Dzisiaj po wraz pierwszy prezentuję Wam swoje denko. Zastanawiam się nad formą tego projektu, ale chyba będę go publikować raz na dwa miesiące. Powód jest prosty: zapewne dużej liczby kosmetyków przez miesiąc nie zużyję.

1. Blend-a-med: 3D white=>  pasty tej używam na zmianę z Elmex' em. Bielszych zębów nie zauważyłam, ale może dlatego, że mam w miarę białe zęby.
2. Biosilk: Silk Therapy=> nie potrafię funkcjonować bez tego jedwabiu do włosów. Pomimo stosowania odżywek mam problem z rozczesywaniem, po jego użyciu włosy są bardzo miękkie, a szczotka bez żadnego problemu radzi sobie z włosami.
3. Centrum: Suplement diety=> zupełnie przypadkowo się na niego zdecydowałam. Jakiś czas temu byłam dość osłabiona i chciałam sobie coś kupić na wzmocnienie (mam na myśli witaminy). Centrum było wtedy w promocji ok. 15 zł, gdzie jego cena bez promocji wynosi ok 35 zł. Skorzystałam i nie żałuję.
4.  Maybelline New York: The Colossal Volum Espress Waterproof=> Mój ukochany tusz. Pisałam o nim TUTAJ
5.  Schwarzkopf, Gliss Kur Total Repair: Szampon Głęboka Regeneracja i Połysk=> Z produktami Gliss Kur jestem związana od dobrych kilku lat. Z żadnymi innymi produktami do pielęgnacji włosów nie zżyłam się tak jak z tymi. Dla mnie są rewelacyjne. Słyszałam o tym, że Schwarzkopf robi nas w bambuko i daje gorszej jakości produkty, ale mimo moje włosy je lubią. jeśli znacie coś lepszego, to dajcie  znać. z miłą chęcią przetestuję.
6. See L'eau Eye Care Synergie=> Mój płyn do soczewek. TUTAJ o nim wspominałam.
7. Ziaja, Masło Kakaowe: Kremowe Mydło Pod Prysznic=> Moim zdaniem jest wydajny i jeszcze ten zapach... Kocham go!
8. Venus: Delikatny Żel Do Higieny Intymnej Z Ekstraktem z Kory Dębu=> Jeden z lepszych jakie używałam.
9. Nivea, Styling Spray: Long Repair=> Używam go na przemian z Taft' em. Jednak z tej dwójki bardziej do gustu przypadł mi Taft.
10.  Lirene: City Matt=> Tego podkłądu chyba e trzeba przedstawiać, ale jak coś to pisałam o nim TUTAJ
11. Nivea Invisble For Black & White=> Jest to już chyba z 10 opakowanie tego antyperspirantu. Miałam sok z bok z antyperspirantem Rxona, jednak dość szybko powróciłam do tego z Nivea. 
12. Oriflame, Liselotte Watkins Lip Gloss=> Jeśli będę miała okazję zamówić go spobie to z pewnością  to uczynię. Jakiś czas temu błyszczyk nabyłam kupując wydanie Glamour. Przyznam szczerze, że średnio przepadam za błyszczykami w tubce ale ten jest idealny: długo utrzymuje się na ustach, jest gęsty, wydajny. Troszeczkę skleja usta, gdy się go więcej nałoży, ale mi to nie przeszkadza.
13. Starazolin HydroBalance One=> Krople nawilżające oczy to u mnie podstawa ze względu na to, że noszę soczewki. Ogónie uważam krople Starazolin za bardzo dobre. Tak samo było z tymi. Jednak następnym razem kupię w buteleczce 10 ml, ponieważ te z 12 jednorazowymi pojemnikami w ogóle u mnie się nie sprawdziły.
14. Bawełniane Płatki Kosmetyczne=> Kupiłam je w Tesco. Jednak nigdy więcej. Są strasznie cienkie i bardzo się rozwarstwiają.
15. BioAvena: Chusteczki Do Higieny Intymnej=>  Również kupione w Tesco. Chyba najtańsze i najlepsze chusteczki jakie używałam! Niestety w innych sklepach ich nie mogłam znaleźć.

Uff  :).


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...