sobota, 25 maja 2013

Farcom: Seri Natural Line


Witajcie! Na samym początku chcę Wam podziękować za ciepłe słowa.  jest dobrze i całe szczęście obronę będę miała w czerwcu. Miejmy nadzieję, że się nic nie zmieni. Post miał się pojawić wczoraj. Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych piszę go dzisiaj.  Na tę maskę trafiłam zupełnie przypadkowo. Kupiłam ją w promocji za 14.90 zł za 1000 ml. Po paru miesiącach odwiedzając drogerię Hebe zobaczyłam, że to jest jej regularna cena, więc zostałam zrobiona w bambuko. Jednak nie jestem z tego powodu zła, ponieważ zakochałam się w tej masce. Ponadto jest jej cały litr, więc czego więcej potrzeba do szczęścia?

Miodowo migdałowa maska przeznaczona jest dla włosów suchych i zniszczonych. Zawiera aminokwasy, cukry, witaminy A, B1, B2, C, E i minerały dobrze znane ze swoich nawilżających i odmładzających właściwości, które pomagają włosom odzyskać ich naturalny blask.

Należy nałożyć ją od nasady aż po końce. Spłukać po 3 minutach.

Skład: 


Od razu napisze, że nie znalazłam żadnych minusów tego produktu.Od zapachu po opakowanie jest idealna. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia.
Maska znajduje się w zakręcanym pudełku. Jest to idealne, ukochane przeze mnie opakowanie, które umożliwia wydobycie kosmetyku z samego dna. Jak widzimy na zdjęciu, konsystencja jest bardzo gęsta, nie lejąca się, lekko "gumowa". Pachnie niesamowicie. Podobnie do miodowego żelu pod prysznic Palmolive.  Przeważnie ląduje u mnie na włosach dobre 30 minut. Jednak kiedy nie mam czasu zdarza się, że zalecane 3 minuty. Po pól godzinnym pobycie na mej czuprynie włosy są tak niesamowicie nawilżone, że nie muszę już stosować jedwabi, różnego rodzaju serum czy odżywek w płynie. Rozczesują się idealnie, a przy tym są bardzo miękkie w dotyku. Po wyschnięciu włosy faktycznie są bardziej błyszczące. Natomiast jeśli trzymam ją 3 minuty, efekt różni się tylko tym, że muszę użyć jeszcze jednego z wyżej wymienionych produktów, ponieważ szczotka już nie sunie przez włosy z taką łatwością i finezją. Używam ją już ok. 3 miesięcy i na chwilę obecną mam połowę opakowania. Czyli jest bardzo wystarczalna biorąc pod uwagę długość moich włosów. Jeśli chodzi o dostępność to kupiłam ją w sklepie fryzjerskim. Ale możemy ją również dostać w Hebe. Także z całego serca ją polecam.

Miałyście ją? Podobała się Wam?

W poniedziałek wybrałam się do Hebe z zamiarem kupienia tuszu, ponieważ mój stary już do niczego się nie nadawał oraz waciki. Przy okazji skusiłam się na maskę do włosów Kallos Latte, ukochany peeling z Joanny oraz mój pierwszy Tint z Bell. Natomiast podczas spożywczych zakupów z Carrefour' ze skusiłam się na szampon i odżywkę z Timotei dla włosów blond. Szampon kosztował 8.99 zł, natomiast drugi produkt do włosów z serii  "Róża z Jerycho" był za cały grosz. Szkoda było nie wziąć :D.



środa, 22 maja 2013

No i padło na mnie

Witajcie! Dzisiaj zawitam tutaj tylko na chwilkę, ponieważ walczę z licencjatem i w piątek się dowiem, czy będę mogła bronić się w czerwcu... Także mam ogrom pracy ;/. Obiecuję, że w sobotę nadrobię blogowe zaległości.

Chciałabym Was poinformować, że jak wiele innych blogerek założyłam FanPage  mojego bloga na facebook' u. Znajdziecie go TUTAJ. Także zapraszam Was to polubienia go jeśli macie ochotę :).

Pozdrawiam!

poniedziałek, 20 maja 2013

Kurier z rana jak śmietana!


Witajcie! Pamiętacie akcję firmy DECUBAL ? Mała miejsce ponad miesiąc temu. Wystarczyło wypełnić ankietę i sprawdzić czy się zakwalifikowało. Przyznam, że straciłam nadzieję na otrzymanie ich, ponieważ dawno minął miesiąc, a kuriera nie było. Jednak dzisiaj otrzymałam swoją porcję! Gdybym nie wyjeżdżała do domu na weekend dostałabym ją już w piątek. Także nie martwcie się, jeśli brałyście udział i zakwalifikowałyście się to na pewno kurier zapuka do Waszych drzwi!

Niestety przesyłka była trochę uszkodzona i dwa opakowania zostały zgniecione. Całe szczęście kosmetykom nic się nie stało.

Dzisiejszy post składać się będzie głównie ze zdjęć.jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką, więc tym bardziej jestem ciekawa ich produktów.W paczce znalazły się kosmetyki do pielęgnacji codziennej (Basic) oraz intensywnej (Intensive). Wszystkie produkty nie zawierają konserwantów i są bezzapachowe.


Pielęgnacja twarzy: 
  • nawilżająca pianka do mycia twarzy (Basic)
  • odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy (Basic)
  • balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry (Basic)
  • wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy do skóry dojrzałej (Intensive)


 Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk (Intensive)


Ujędrniający i regenerujący krem pod oczy (Basic)


Pielęgnacja ciała: 
  • łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej (Basic)
  • intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej (Intensive)
  • odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej (Basic)
  • odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała do suchej  bardzo suchej skóry (Intensive)
  • olejek pod prysznic i do kąpieli (Basic)
Całość prezentuje się tak: 


Jestem przeszczęśliwa!  Miałyście do czynienia z kosmetykami tej firmy?

wtorek, 14 maja 2013

Chwalę się!

Wijcie! Wczoraj przyszła do mnie druga paczuszka od firmy FITOMED. Tym razem wybrałam maseczkę- peeling K+K oraz mój krem numer 4. Ciekawa jestem jak się spiszą. Od dzisiaj zaczynam testy.






W tamtym tygodniu po raz pierwszy zawitałam do Hebe. Dzień wcześniej wypełniłam drogą internetową `formularz dotyczący karty stałego klienta. Przyznam, że bardzo mi się tam podobało. Zwłaszcza stoisko  fryzjerskimi kosmetykami. Na pewno będę tam częściej zaglądać. Co najważniejsze w końcu mam swój pierwszy produkt Sweet Secret :D.







Z kolei wczoraj udałam się w poszukiwaniu sukienki, ponieważ w środę idę na ślub mojej siostry. Jestem bardzo wybredna i zazwyczaj ciężko jest mi cokolwiek kupić w sieciówkach, ponieważ często jest tak, że bardzo się cenią i oferują towar kiepskiej jakości. Przeważnie w takich sytuacjach ratuje mnie sklep Mango. i tak było również tym razem.






 Musiałam również kupić sobie nowe legginsy, ponieważ stare już skończyły swój żywot. Skusiłam się również na mój pierwszy w życiu lakier z H&M'u. Miałyście je może? Jak się sprawują?














Natomiast dzisiaj uzupełniłam swoje zapasy podczas zakupów w Super- Pharm. Miałam kupić jedwab, ale zamiast tego wzięłam serum wzmacniające Biovax. Miałyście je może?

niedziela, 12 maja 2013

Projekt denko: kwiecień

Witajcie! Trochę późno, bo już jest 12.05, ale dzisiaj przychodzę do Was z moim kwietniowym denkiem.

1. Frotto: nawilżane chusteczki odświeżające => o dziwo zdecydowanie lepiej pachną niż te o zapachu mango. Są dalekie od ideału, ale przez to, że kosztują ok. 90 groszy z pewnością wylądują u mnie w torbie jeszcze wiele razy. 

2. Iwostin Sensitia: Krem nawilżający=> krem przeznaczony jest dla skóry wrażliwej, alergicznej ze skłonnością do podrażnień. Trudno coś powiedzieć o działaniu po dwóch razach stosowania, ale krem bardzo dobrze nawilża i szybko się wchłania. Możliwe, że zdecydowałabym się by kupić jego pełnowymiarową wersję.

3. Ziaja: Maska oczyszczająca z glinką szarą=> Pisałam o niej TUTAJ. Zdecydowanie mój faworyt. Ostatnio tez ją kupiłam i kupię jeszcze kilka razy. jest niesamowita!

4. Ziaja: Masło Kakaowe: krem do twarzy=> Z kolei TUTAJ przeczytacie recenzję tego kremu. Podejrzewam, że go jeszcze kupię, jednak chciałabym spróbować czegoś innego.

5. Joanna: Styling Effect: Jedwab do włosów=> Drugi raz mam ten jedwab. Pierwszą buteleczkę kupiłam dwa lata temu. I zdecydowanie mi się nie spodobał. Zaś tym razem mam do niego mieszane uczucia.Bardzo ładnie pachnie, ale nie zauważyłam by w znaczącym stopniu nawilżał moje włosy. Do tego jest problem z wydostaniem końcówki produktu m.in. przez szklaną butelkę.

6. Lirene: City Matte=> stała pozycja w moim denku. Mój podkładowy faworyt. TUTAJ znajdziecie jego recenzję.

7. Intimea: emulsja do higieny intymnej=> Nie, nie, nie. Bubel jak ich mało. Powinni go wycofać z produkcji. Recenzję znajdziecie TUTAJ.

8. Schwarzkopf:Gliss Kur Total Repair=>  miałam bzika na punkcie produktów Gliss Kur. Bardzo dobrze działały na moje włosy. Odpowiednio nawilżały, ułatwiały rozczesywanie. Włosy po nich były niesamowicie miękkie. Jednak teraz Dove skradło moje serce i na chwilę obecną przeszłam właśnie na jego produkty.


9. Joanna: Body Naturia: Peeling Antycellulitowy z Imbirem Gruboziarnisty=> dla mnie okazał się bublem. Niby jest gruboziarnisty i lepiej złuszcza, ale ma dość wodnistą konsystencję. Nie kupie go więcej.  

10. Ziaja: Mydło Pod Prysznic Blubel=> taki średniaczek. Pisałam o niem TUTAJ. Nie oczekuję dużo od żeli pod prysznic. Na rynku jest ich tak dużo, że wolę wypróbować inne.

11. Schwarzkopf: Taft, Mega Strong=>któreś z kolei opakowanie, które zużyłam i na pewno nie ostatnie. Jednak teraz spróbowałam czegoś innego i słabszego, ponieważ trochę obciążał moją grzywkę.   

12. Be Beauty: Peelingujący żel do mycia twarzy=> Moje drugie opakowanie. Przeczytacie o nim TUTAJ. Ja jestem na TAK.

13. Lirene: Peeling do Ciała=> z olejem brzoskwiniowym. Próbkę otrzymałam podczas zakupów Rossmann' ie. Chętnie się na niego skusze, ponieważ bardzo dobrze złuszcza i jest dość wydajny.

14. Centrum: Suplement Diety

15. Biosilk: Silk Therapy=> od lat go używam. Jednak ostatnio przeczytałam, ze wbrew pozorom niszczy włosy.  O zgrozo.  W ogóle nie miałam o tym pojęcia. Dlatego następnym razem kupię inny jedwab.


16. Vichy: Aqualia Thermal=> próbka otrzymana w ramach akcji "Znajdź swój ideał". Używałam go na noc. Rano twarz była zdecydowanie bardziej nawilżona, natomiast zaczerwienienia lekko zbladły. Jednak wątpię bym go kupiła.

wtorek, 7 maja 2013

Nareszcie mam i ja!

Witajcie! Od tamtego roku zabierałam się za to, by kupić rolki. Pamiętam jaką frajdę sprawiała mi jazda na nich jak byłam mała.  Od jakiegoś czasu bardzo podobały mi się te z Fila. Na dodatek czytałam o nich same dobre rzeczy.  Niestety nie miałam tyle pieniędzy by móc sobie na nie pozwolić. jednak w związku z moimi imieninami, które były 4.05 mój tata podarował mi pewną sumę, która zdecydowanie poprawiła moją sytuację i oto są! Model Fila Master Wave! Na blogach czytałam, że ich cena po przecenie wynosi 350zł, jednak ja (nie wiem dlaczego, bo model jest chyba ten sam) zapłaciłam 370 zł. Mniejsza  o to. Kupiłam je w sobotę, zaś w niedziele jeździłam na nich po raz pierwszy od 6 klasy podstawówki. I muszę się Wam pochwalić, ponieważ ani razu się nie przewróciłam :D. Moja miłość do nich nie zna granic. Są idealne. W ogóle ich nie słychać, stopa praktycznie w ogóle się nie poci, nie obrabiają i nie uwierają. Ideał :D.









Natomiast wczoraj podczas biedronkowych zakupów skusiłam się na taki oto krem do rąk. Miałyście go może?

niedziela, 5 maja 2013

Fitomed: Nawilżająco- regenerujący balsam do ciała z lecytyną

Witajcie! TUTAJ pisałam o mojej pierwszej współpracy. Natomiast dzisiaj nadeszła kolej na recenzję owego produktu. Na samym początku chciałabym Wam przedstawić firmę FITOMED. Jest to polska firma, która oferuje nam naturalne kosmetyki nieprzeznaczone dla skóry problematycznej. Są one dostępne w bardzo przystępnych cenach. Ich produkty nie zawierają parabenów oraz nie są testowane na zwierzętach. Co dla mnie (i mam nadzieję, że dla Was również) jest bardzo ważne, ponieważ niestety w dzisiejszych czasach często zapomina się o tym ile cierpienia przynosi to zwierzętom i stawia się swoje cele tylko i wyłącznie na zysk.

Przyznam, że współpraca z  firmą FITOMED jest nie lada uciechą. Przyznam z wstydem, że ten balsam był pierwszym tego typu produktem na mojej półce. Zawsze wybierałam te dostępne w drogeriach. Nawet nie wiedziałam ile przez to tracę. Ale na samym początku przedstawię Wam to co napisał producent.

Od producenta: 

Balsam do ciała nawilżająco- regenerujący z lecytyną   Glycyrrhiza Glabra

Złożony wyciąg ziołowy z lukrecji gładkiej, nostrzyka, rumianku, prawoślazu i szałwii charakteryzuje się wysoką zawartością śluzów, polisacharydów, związków mineralnych i alantoiny. Lukrecja gładka ma znakomite właściwości nawilżające, gdyż zapobiega utracie wody w naskórku. Lecytyna- naturalny fosfolipid "uszczelnia" naskórek dostarczając substancje lipidowe. Tym samym zahamowuje parowanie wody z powierzchni skóry. Naturalna alantoina (nostrzyk, prawoślaz) znacznie poprawia wchłanialność preparatu.

Balsam nie zostawia białych smug oraz uczucia lepkości, ujędrnia i wygładza skórę. Naskórek ma zdrowy połysk, jest gładki w dotyku.

Polecany dla skóry skłonnej do nadmiernego wysuszania się i łuszczenia, oraz dla skóry wrażliwej.

Bez parabenów. Nie testowano na zwierzętach.

 Data ważności: 6 miesięcy od otwarcia.

Skład: 




Kilka słów ode mnie: Jak zawsze zacznę od opakowania. Wykonane jest z miękkiego plastiku dzięki czemu łatwiej jest nam wydobyć produkt. Mieści w sobie 250 ml balsamu. Niestety mam zastrzeżenia co do nakrętki. I właśnie to jest jeden minus tego produktu. Mam na myśli to, że nie możemy buteleczki postawić "do góry nogami" przez co przy codziennym używaniu musimy trochę potrząsnąć butelką. Ale tak jak zaznaczyłam jest to jedyny minus. Dzięki przezroczystej butelce widzimy ile produktu nam pozostało. Jestem tym produktem oczarowana. Tak jak wyżej napisałam jest to mój pierwszy tego typu produkt i na pewno nie ostatni. Jego konsystencja jest rzadka jak w przypadku innych balsamów do ciała. Jednak jak widzimy na zdjęciu kosmetyk nie "spływa" czym  bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jego zapach jest bardzo delikatny, ziołowy i lekko słodki. Bardzo przyjemny. na skórze utrzymuje się około 1 godziny. Balsam szybko się wchłania nie pozostawia również tłustego filmu. Co najważniejsze dla mojej skóry to to, że nie uczula. Balsam stosowałam również na skórę świeżo po depilacji i nie powstały żadne nowe krostki. Zaś istniejące znacząco zniknęły.  Co jest ogromnym plusem. Ponad to jest bardzo wydajny. Przy codziennym stosowaniu nie zużyłam jeszcze połowy butelki. Niestety nie  zauważyłam by moje ciało stało się bardziej jędrne. Możliwe, że dwa tygodnie to dla niego za mało i potrzebuje więcej czasu.*

Cena: 12 z/ 250 ml

Z całego serca Wam go polecam. Balsam jest naprawdę świetny. Szkoda tylko, że tak trudno dostępny, gdyż możemy go dostać wyłącznie w aptekach głównych miast wojewódzkich oraz przez Internet.

P.S. Miałyście może produkty Fitomedu? Jakie są wasze opinie na ich temat?
* Chciałabym zaznaczyć, że fakt, iż otrzymałam produkt w ramach współpracy nie wypłynął na moją opinię o nim.

środa, 1 maja 2013

Ziaja: krem do twarzy z serii masło kakaowe

Witajcie! Ostatnio strasznie zaniedbałam  bloga. Miały wpływ na to różnego rodzaju sytuacje, bardziej złe niż te dobre. Ale już czas bym wzięła się za siebie i ogarnęła. Powróciła do tego co lubię robić. Nawet nie wiecie jak brakowało mi pisania postów, odwiedzania i czytania Waszych blogów. Dlatego od dzisiaj posty będę się pojawiały o wiele częściej.

Dość długo zwlekałam z napisaniem recenzji dla tego kosmetyku. Bardzo go lubię i pomimo swojej niskiej ceny jest bardzo dobry.  Warto zaznaczyć, ze jest to moje 5 już opakowanie.

Od producenta: 

Krem przeznaczony jest dla cery normalnej i suchej. Jego zadaniem jest poprawić koloryt skóry.

Krem Tłusty Działanie:

Dostarcza skórze cennych substancji odżywczych. Regeneruje, wygładza i działa ochronnie na naskórek. Nawilża skórę i zapobiega nadmiernej utracie wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia. Regularne stosowany przywraca skórze piękny wygląd i wyraźnie poprawia jej koloryt.

Sposób użycia: 

Krem nanieść na skórę i delikatnie wklepać.
Polecany również przed opalaniem, także w solarium.
Stosować z innymi preparatami masło kakaowe Ziaja.

Naturalne pH

Skład:


Kilka słów ode mnie: Krem zamknięty jest w tradycyjnym słoiczku, który wykonany jest z grubego plastiku. Dzięki temu jest bardzo trwały i pomimo licznych upadków nic mu się nie stało. Mieści w sobie 50 ml produktu. Zacznę od minusa. Będzie tylko jeden. Po raz kolejny chodzi o  konsystencję, a raczej o to, że przy nakładaniu na twarz mam wrażenie jakbym smarowała ją wodą. Tak, właśnie takie. Wiem, że dziwnie brzmi, ale inne słowa lepiej go nie oddadzą.  Jednak widzę w nim więcej zalet. Pomimo tego, że mam cerę mieszaną z tendencją do błyszczenia się wymaga ona nawilżenia. A ten kosmetyk spełnia to zadanie w 100%. Używałam go tylko na noc, ponieważ w dzień w ogóle by się nie sprawdził. Po przebudzeniu następnego dnia zaczerwienienia faktycznie są mniejsze. Po zużytych pięciu opakowaniach mogę z całą pewnością stwierdzić, że ślady po krostach lekko zbladły. Do tego jego zapach. identyczny jak w pozostałych produktach z tej serii. Aż chce się go zjeść!

Dla mnie jest to jeden z nielicznych produktów, gdzie mogę się zgodzić z tym co napisał producent. Dodatkowo jest w bardzo przystępnej cenie. Kosztuje ok. 5 zł. Żyć nie umierać.

A jakie są Wasze doświadczenia z nim? Miałyście go? Byłyście z niego zadowolone?




Dodatkowo wczoraj wybrałam się do Rossmann' a na naprawdę mini zakupy. Miałam kupić tylko lakier do włosów. Nigdy nie miałam Wellaflex, ale mam nadzieje, że się sprawdzi. Ponadto był w promocji, więc szkoda było go nie wziąć. Do koszyka dodatkowo wpadły mi dwie maseczki i lakier. bardzo lubię te z Wibo z tego względu, że jako jedyne nie niszczą mi moich i tak bardzo słabych paznokci. 










Tres.B - The Goose Hangs High

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...