sobota, 14 września 2013

Projekt denko: sierpień

Witajcie! Co prawda post miał się ukazać wczoraj, jednak plany zostały zmienione prze z piątek 13stego. Przyznam, że pomimo tego, że jestem przesądna jakoś nie przywiązuję wagi do takich dni. Zupełnie  wypadło mi w głowy to, że wczoraj był 13sty. Jednak po serii niefortunnych zdarzeń (gdzie zastanawiałam się czy to przypadkiem nie jest piątek 13, aż zajrzałam do kalendarza by się upewnić i niestety okazało się, że mam rację) chyba muszę zmienić zdanie. Bardzo kiepski i męczący dzień w pracy, o mały włos uniknięcie wypadku tramwajowego przez "kierowcę" osobówki, nie kupienie wosków YC (myślałam, że sklep przy centralnym jest otwarty min. do 21, byłam o 20, a sklep był czynny do 19), naprawdę kiepska pogoda (pomimo tego, że bardzo lubię jesień i słuchanie odgłosów deszczu oczywiście jak jestem w domu, siedzenie pod kocem z kubkiem herbaty, kawy oraz dobrą książką), która wczoraj przez mój ponury humor wręcz mnie dobijała. Cieszyłam się, że już wróciłam do domu i już zdawałoby się, że pech mnie nie dopadnie. Nic bardziej mylnego. Złośliwość rzeczy martwych. Nie wiem jakim cudem zepsułam przykrywkę od garnka, ponieważ podczas gdy kładłam ją na blacie samoistnie odpadł uchwyt...

Całe szczęście piątek 13stego już dawno minął i liczę na to, że dzisiejszy dzień będzie o wiele lepszy :).

Większość kosmetyków z sierpniowego denka jest rezultatem wykańczania ich przez ostatnie 2-3 miesiące.


1. BeBeauty: mleczko nawilżające do oczyszczania i demakijażu twarzy i oczu dla skóry normalnej i mieszanej=> dla mnie jest to kompletny bubel. Jak już Wam nieraz wspominałam oczy "zmywam" kremem Nivea. Mleczko używałam głównie do zmywania twarzy jednak raz odważyłam się spróbować go na oczach. Niestety praktycznie w ogóle nie zmywa, a oczy pieką. Natomiast na twarzy pozostawia tłusty film. miałam też problemy z aplikacją (zbyt duża ilość produktu wydobywała mi się na wacik). Zdecydowane nie. Mam nadzieję, że będę zadowolona z micela tej firmy.

2. Ziaja: maska oczyszczająca z glinką szarą=> pisałam o nich nie raz. Zdecydowanie uwielbiam te maseczki. Więcej o niej przeczytacie TUTAJ.

3. Soraya: 10 minut na... perfekcyjne oczyszczanie=> co prawda jeszcze nie napisałam o niej recenzji, ale zrobię to wkrótce. Mam jeszcze drugą połowę. Nie mam w stosunku do niej ochów i achów, ale nie jest zła. Zawsze to coś innego.



4. Nivea Volume Sensation=> jeden z moich ulubionych lakierów do włosów. Zdecydowanie kupię go ponownie.

5. Gliss KuR: ekspresowa odżywka regeneracyjna=> jak wiecie uwielbiam produkty tej firmy i zawsze mam tego typu odżywkę u siebie w pokoju. Jest niezbędną częścią codziennej pielęgnacji moich włosów. Jak "wykończę" tą którą używam teraz to kupię wersję do włosów cienkich, która ma zwiększyć ich objętość.

6. Farcom: Seri Natural Lin=> maska do włosów, która biję wszystkie inne. Nie wiedziałam, że ją kiedyś zdenkuję. A jednak. Była ze mną od dobrych paru miesięcy. Jakoś w następnym tygodniu pobiegnę bo kolejne opakowanie, ponieważ kończy mi się Biovax, który też nie jest tak dobry jak ona. Jej recenzję znajdziecie TUTAJ.

7. BIOVAX: Serum Wzmacniające A+E=> próbkę otrzymałam razem z maską tej firmy. Miałam je już kiedyś. TUTAJ przeczytacie o niej więcej. 


8. i 9. BeBeauty: SPA żel pod prysznic=> uwielbiam te żele. W zapasie czeka jeszcze żółta wersja i nie wiem jak tamta się sprawdzi. Jednak te dwie są obłędne i o wiele lepsze niż droższe żele. DO tego ich zapach utrzymuje się baardzo długo w łazience i na skórze.

10. Issana=> niby nic do niego nie mam (bo wiele nie oczekuję od żeli do ciała), ale jego zapach jakoś nie przypadł mi do gustu. Bardzo przypominał mi zapach słonecznika.



11. Eveline Cosmetics: bioHyaluron 4D mleczko do ciała=> jakoś większych zachwytów nie wywołuje u mnie ta firma jeśli chodzi o pielęgnację ciała. TUTAJ  pisałam o nim. Ale wątpię bym się na niego jeszcze skusiła.

12. Kolastyna: brązujący balsam do ciała=> ostatnio przygodę z tego typu kosmetykami miałam ładnych parę lat temu. Gdy dopiero wchodziły na rynek.Nie wspominam tergo zbyt dobrze. Większość z nich pozostawiała smugi, niezbyt dobrze pachniała po nałożeniu na skórę i dawała nienaturalną opaleniznę. Jednak z tym kosmetykiem jest zupełnie inaczej. Bardzo dobrze nawilża, zapach jest przyjemny dla nosa. Co najważniejsze daje delikatną opaleniznę. Efekt skóry muśniętej słońcem.


13.  H&M: Peeling do ciała Blossom Noir=> podkusiła mnie chyba ta cena. Bo jakoś nie mam przekonania do kosmetyków tej firmy. Użyłam go dosłownie jeden raz. kremowa konsystencja z lekkimi grudkami, które nie ścierają w ogóle. Jeszcze okropnie "śmierdział" Przepraszam za to wyrażenie, ale inaczej tego nie mogę ująć. Przynajmniej wiem dlaczego był przeceniony.

14. Tutti Frutti: peeling do ciała=> Ideał! Pisałam o nim ostatnio. KLIK jak tylko go znajdę to od razu kupię.


15. Nivea: antyperspirant Invisible=> niezmienny od paru lat. Na pewno nie ostatni.

16. Go Pure=> chusteczki odświeżające z Biedronki. W użyciu jest ostatnia paczka chusteczek z Lidla. Po niej przerzucam się na żele antybakteryjne.


17. Venus: żel do golenia=> dość dobry kosmetyk. O dziwo nie uczulił, skóra po nim jest niesamowicie miękka. Przechodzę teraz na męskie kosmetyki do depilacji, ponieważ słyszałam, że są o wiele lepsze.

18. Bio Avena: żel do higieny intymnej=> nie, nie, nie. Zużyłam tylko połowę. To samo jakbym myła się zwykłym mydłem. Ostatnio przeszłam na Lactacyd i nie zamienię go na żaden inny produkt tego typu.

Uff. Skończyłam :). Teraz lecę szykować się do pracy. Jak tylko wrócę to zabiorę się za Wasze blogi i odpowiedzi na Wasze komentarze.

Buźka! :*

wtorek, 10 września 2013

Sierpniowy Haul

Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was z moim sierpniowym haulem. Większość kupionych przeze mnie rzeczy jest uzupełnieniem zapasów. Jednak znalazło się kilka nadprogramowych rzeczy. Zaczynamy!


 Te zakupy zrobiłam jeszcze będąc w Łomży. Powróciłam do szamponów i odżywek Gliss Kur. Z produktów GP zostaje u mnie tylko jedwab. Po tym jak moje włosy zaczęły strasznie wypadać ich szampony nie sprawdzają się u mnie zupełnie... Postanowiłam zaryzykować i kupiłam kolejną maskę Kallosa. Tym razem arganową i powiem Wam, że co prawda do Seri jej daleko, ale jest o niebo lepsza niż wersja latte. Czytając bloga Nissiax83 skusiłam się na gąbkę antycellulitową Syrena. Jakiś większych problemów z cellulitem nie mam, ale lepiej dmuchać na zimno. No gumowe wkładki ochraniające pięty.


 W Super-Pharm skusiłam się na osławiony Lactacyd. I już wiem, że przed długi czas nie zamienię go na żaden inny płyn. Peeling i masło do ciała Tutti frutti, moją pierwszą maskę Biovax, żel do golenia (słyszałam, że męskie produkty do golenia są lepsze, jednak ten niezbyt mi pasuje. Nie chodzi o zapach, ponieważ akurat to mi nie przeszkadza, tylko to, że niestety pojawia mi się więcej krostek niż zwykle), podkład Lirene, lakiery do paznokci MNY i w promocji za niecałe 10 zł płyn micelarny Biodermy. 



 Pewnego dnia wybrałam się po czarne spodnie, a przy okazji kupiłam też te oto kolczyki.


 Małe co nieco dla mojego G. oraz dla mnie. 


 Z biedronkowej gazetki kusiłam się tylko na peeling. Jakoś mnie nie zachwyciła. Żel pod prysznic i płatki kosmetyczne są w stałej ofercie.


 Co prawda urodziny miałam 8.09 ale pod koniec sierpnia zrobiłam sobie mały przed urodzinowy prezent. Jestem zakochana w tej torebce!


 Pewnego dnia ocknęłam się, że nie mam żadnych zakrytych butów na chłodniejsze dni (nie licząc trampek, a z racji tego, że ponownie chcę zacząć chodzić w obcasach i ubierać się bardziej kobieco postanowiłam kupić sobie buty na obcasie. Co prawda nie chodziłam w nich na zewnątrz tylko po domu, ale wydają się być bardzo wygodne. Kupiłam je w Deichmann'ie.


No i na koniec małe zamówienie w sklepie MintiShop. Moje pierwsze i na pewno nie ostatnie zakupy. Paczuszka była u mnie już następnego dnia po 8 rano. Do tego zapakowanie moich zakupów. Wszystko na wielki, ogromy plus! Na podkład Revlon i pędzel Hakuro czaiłam się od dawna. Natomiast szczotkę Tangle Teezer kupiłam pod wpływem impulsu. A, że była w przecenie to tym bardziej nie miałam wyrzutów sumienia. Do koszyka wrzuciłam również gąbeczki do pudru.


Jak podoba się Wam mój haul? Miałyście coś z niego?

sobota, 7 września 2013

Foto mix #1

Witajcie! Po bardzo długiej przerwie postanowiłam powrócić do postów z cyklu Foto mix. Kiedyś publikowałam co tydzień taki post. Jednak teraz nie miałoby to sensu, z racji tego, że nie pisze tak często jak kiedyś. Ale postaram się, by taka notka ukazywała się przynajmniej raz w miesiącu. Bardzo lubię czytać i oglądać zdjęcia z takiej tematyki, więc mam nadzieję, że i Wam się spodoba. Zapraszam!


Wojskowa pizza :D. Mój tata z racji tego, że nosi mundur, zawsze jak zamówi pizze dostaje właśnie taką :D.


Ćwiczymy z Ewą. Uwielbiam to uczucie gdy leje się pot, ja ledwo oddycham i wszystko mnie boli. Multum endorfin :D.


 Sierpień skupił się głównie na Krakowie i Coke Live Festival. Niesamowicie piękne miasto i ogromna ilość wrażeń podczas koncertu. 




 Przez dwa dni pogodna niestety nas nie rozpieszczała. Pierwszego dnia padało. Całę szczęście drugi dzień okazał się być bezdeszczowy. Jeśli będziecie miały okazję skosztować owoców w czekoladzie to z całego serducha polecam! Sama planuję zrobić je sama w domu :).


Ostatniego dnia pobytu w Krakowie wybraliśmy się na małe zwiedzanie. Nocowaliśmy u moich znajomych i oni też na samym początku naszego przyjazdu nas oprowadzali. Jednak chcieliśmy trochę pobyć i pochodzić sami po tym mieście i właśnie przed powrotem do Warszawy pospacerowaliśmy trochę. Wybierając się przy tym na kawę i przepyszne krakowskie precle. 


Każdy uczestnik otrzymała taką mini książeczkę z wszelkimi przydatnymi informacjami.


W sierpniu tego roku minęło mi dwa lata bycia z G. Oto prezenty od niego:




Przyznam, ze byłam dość zaskoczona. Po pierwsze wielkością torby (stwierdził, że tylko ta mu się spodobała). Po 2. nie spodziewałam się dostać koca. Chociaż z racji tego, że jestem zmarźlakiem mogłam się tego spodziewać. Jest strzałem w dziesiątkę :D. Jest tak cudowny, że od razu się w nim zakochałam. Ciepły, lekki i niesamowicie miękki. Praktycznie się z nim nie rozstaję. Kolejne było pudełko na różni drobiazgi przypominające książkę. Uwielbiam takie dodatki :D. No i ostatnia rzecz, która niemiłosiernie mnie rozbawiła. A mianowicie otwieracz do puszek. Jak to powiedział G. "W razie czego jakby go nie było i bym nie musiała się sugerować puszkami podczas zakupów". Ci mężczyźni :D.


Moje odkrycia spożywcze. Sorbety z Biedronki. Prze- prze- przepyszne. Ciasteczka z czekoladą Milka w rozmiarze XXL. Pychota! Herbata Lipton z smaku jagodowych muffinek. Smakuje i pachnie obłędnie! No i wino. Nie pomyślałabym, że mi ono posmakuje. Piję wytrawne i półwytrawne. A Carlo Rossi zawsze kojarzyło mi się ze słodkimi. Nic bardziej mylnego. To jest naprawdę dobre :D.

Jak się Wam podoba takie podsumowanie?

wtorek, 3 września 2013

Idealne Tutti Frutti

Witajcie! Idealne Tutti Frutti? Jest dość dużo produktów i zapachów z tej serii, które produkuje firma Farmona. Jednak moim ideałem jest konkretny kosmetyk. Jaki? Peeling do ciała o zapachu wiśni i porzeczki.

Peeling do ciała o aromatycznym zapachu dojrzałej wiśni i orzeźwiającej porzeczki! 

Daj się ponieść owocowej przygodzie. Rozpieść zmysły soczystością chwili!

Zmysłowy zapach owoców z Kraju Kwitnącej Wiśni, symboli intensywnego i pełnego radości życia, spleciony z orzeźwiającym aromatem porzeczki to gwarantowany relaks, spokój i uczucie błogości. 

gruboziarnisty peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawia mikrokrążenie i pobudza skórę do odnowy. Ciało pozostaje idealnie oczyszczone, wygładzone i aksamitnie miękkie w dotyku. 


Otrzymałam go jako prezent do kupionego masła do ciała. Przyznam, że jest o wiele lepszy od osławionego przeze mnie i przez Was peelingu z Joanny. I w tej recenzji będę dość często do niego nawiązywała. W przezroczystej butelce, która mieści 120 ml otrzymamy porządny zdzierak, który ma o wiele grubsze ziarno niż Joanny. Zapachy mają bardzo podobne. Mam na myśli ich intensywność czy słodkość. Jednak Tutti Frutti ma bardziej płynną konsystencję. Jednak nie przeszkodziło mu to w tym by starczyć mi na jakieś dwa tygodnie.Starczył mi na jakieś 1.5 tygodnia max. Skóra po nim jest niesłychanie miękka. Nie uczula, co dla mnie jest ogromnym plusem jak pewnie już wiecie.  Jedyny minus jaki w nim znalazłam tkwi w jego opakowaniu. A mianowicie przeszkadza mi to, że butelka wykonana jest z bardzo twardego plastiku.

Używam teraz również peelingu Tutti Frutti ale o zapachu kiwi i karamboli. Niestety jest średniakiem, ale o nim na pewno napiszę za jakiś czas.

P.S. Miałyście może ten? Sprawdził się u Was?
P. P. S. Kiedyś robiłam cotygodniowe podsumowanie tygodnia w zdjęciach. Niestety teraz bardzo mało publikuje, ale myślę nad tym czy nie zrobić takiego podsumowania. Tyle że miesięcznego. Pierwszy pojawiłoby się na dniach. Co Wy na to?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...