poniedziałek, 28 października 2013

Moje zapowiedziane BAZAARowe pudełko

Witajcie! Post miał się ukazać co prawda w niedzielę, ale z powodu problemu z moją ostatnią ósemkę musiałam natychmiast jechać do mojego rodzinnego miasta i ją wyrwać. Całe szczęście szybko poszło i dzisiaj, parę godzin temu się jej pozbyłam. Mam nadzieję, że przez najbliższe trzy dni nie pojawią się jakiekolwiek komplikacje. 

W piątek na moim profilu na fb pisałam o pudełku, które własnoręcznie wykonałam. Jest to karton po Shiny Boxie, w które była zapakowana moja wygrana w konkursie u Bella Beauty. Stwierdziłam, że muszę zrobić porządek z moimi lakierami, które walają się w podróżnej kosmetyczce. Na samym początku chciałam obkleić pudełko różnymi widokami, jednak coś mnie tknęło by obkleić je okładkami Harper's Bazaar. Niestety nie miałam kleju, więc obkleiłam je jednostronną taśmą klejącą. Natomiast zanim się do tego zabrałam odcięłam jedną, największą ścianę kartonu.

Efekt jest taki:
Szkoda tylko, że w trakcie porządkowania lakierów wszystkie się w nim nie zmieściły... xD 

W szufladzie wygląda tak: 
Będę musiała pomyśleć nad następnym. Nie wiem jak Wam, ale mi się ono podoba. Nie mam zbytnio zdolności plastycznych ale jestem zadowolona z efektu :).

Buźka!

poniedziałek, 21 października 2013

Yankee Candle: Salted Caramel Sampler

Witajcie! Ostatnio z dnia na dzień pojawiają się nowe posty na temat zapachów Yankee Candle i za każdym razem zastanawiam się jaki,m cudem osobiście nie napisałam ani jednej notki. Może to dlatego, że zbytnio nie umiem opisywać zapachów. Jednak postanowiłam spróbować i mam nadzieję, że jakoś mi się to uda.

Zanim przejdę do zapachu powiem Wam dlaczego przerzuciłam się na sample. Moim zdaniem są o wiele lepsze niż woski, ale wtedy gdy używa się je do kominka. Są bardziej wydajne, a intensywność jest taka sama jeśli nie większa niż podczas topienia wosku. Słyszałam wiele o tym, ze sample pachną słabiej. Po części mogę się z tym zgodzić. Pachną słabiej ale tylko wtedy gdy zapalimy je w taki sposób do jakiego są przeznaczone. Więc jeśli się obawiacie, że sample będą słabiej pachnieć to kupie jeden i go wypróbujcie. Według mnie na pewno nie będziecie żałować :).
Na pierwszy ogień poszedł zapach Salted Caramel, który jest moim zdecydowanym ulubieńcem, na punkcie którego mam nieskończonego hopla. Już teraz wiem, że podczas moich zakupów, które poczynię na początku listopada wyląduje właśnie kolejny sampler tegoż cudeńka. Nie wiem jak Wy, ale jesienią i zimą uwielbiam słodkie i ciężkie zapachy. A ten jest wręcz idealny. Dla mnie zjawiskowe jest to jak zapach słony łączy się ze słodkim. Tworzy przy tym niesamowicie oryginalną kompozycję. Dla mnie jest dość trudny do opisania, ponieważ właśnie te obie nuty zapachowe są bardzo wyraźnie odczuwalne, a jednocześnie stapiają się w jedność. Podczas palenia unosi się tak realistyczny zapach, że od razu mam ochotę zjeść coś z karmelem. Yummy!

Miałyście go może?  Spodobał się Wam?

Buźka!

czwartek, 17 października 2013

Post 2 w 1, czyli wrześniowy haul zakupowy i mix zdjęć

Witajcie! Dzisiejszy post będzie połączeniem dwóch, które miały się ukazać. A mianowicie wrześniowy haul i mój mix zdjęć.  Wrześniowe zakupy to w większości uzupełnienie zapasów. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Zaczynamy! :)
 Moje pierwsze sample YC i z pewnością nie ostatnie. O wiele lepsze niż woski.
1. Super-Pharm: Szampon i odzywka Gliss Kur, rem do rąk Tołpa, który wybrałam za punkty oraz puder Rimmel Stay Matte.
 2. Rossman: Maszynki Wilkinson, spray do stóp Fuss Wohl- mój pierwszy kosmetyk do stóp, niestety kiepsko się sprawdził. Myjka, lakier Miss Sporty- niesamowicie ciężko się go nakłada. Podkład Lirene i maseczki z Ziai i Perfecty.
 Rezultat zakupów w 1. Rossmannie- musiałam w końcu kupić szampon dla dzieci, którego używam do mycia pędzli. Skusiłam się również na odżywkę do włosów w sprayu i top coat z Lovely.  2. Auchan- szkoda było nie brać maszynek skoro były za 8 zł i płatków kosmetycznych za 2 zł. 3. The Body Shop- Również moja zachcianka. Po notorycznym czytaniu o ściereczkach muślinowych postanowiłam sama je w końcu przetestować. Co prawda nie je to ich oryginalna wersja, ale te też spisują się idealnie!  :)
Zakupy z Eweliną . Mogę już publicznie stwierdzić, że jestem uzależniona od YC. Jednak z wosków przerzuciłam się na sample, któryh używam do kominka. O wiele bardziej wydajne i pachną mocniej niż woski.
 
 Wiadomo w haulu nie mogło też zabraknąć butów :D. Właśnie takich szukałam. Niesamowicie wygodne, ładne, pasujące niemal do wszystkiego buty na co dzień :).
Zakupy w Hebe. Po haulach widzę jak wiele szamponów zużywam. Nawet nie wiem kiedy.  Maskę Seri musiałam kupić ponownie. Mój ideał. Z ciekawości kupiłam zmywacz do paznokci Essence i że pod prysznic Lirene. Natomiast zmywacz do paznokci L'oreal kupiłam za grosz przy kasie. 
Moje łupy z Ikei, które już mogłyście zobaczyć na fb.

Czas na mój Foto Mix!
Pierwsze w życiu Pumpkin Spice Latte. I wiecie co? Lepszego Latte w Starbuck'sie nie piłam :D. Od tamtej pory jak jestem u nich to zawsze się na nią decyduję. 
 Granola z TŻ w RedBerry. Mogłabym jeść codziennie :D.
Nowa płyta Ewy :D. Jak wersja z dwoma panami bardzo przypadła mi do gustu xD.
Mój prezent urodzinowy od TŻ. Uwielbiam turkus :D.
Dzień łakomczuszka.
Kuskus z warzywami i sokiem pomidorowym. Pycha!
Ciasteczka marchewkowe z przepisu Nissiax83
W swojej skrzynce pocztowej znalazłam katalog Ikei. Nie mogłam go nie przejrzeć.
Moje chipsowe odkrycie. Wiem, że jest niezdrowe... no alee... Om omomom :D.

Podobało się Wam?

wtorek, 15 października 2013

Projekt denko: wrzesień

Witajcie! Od końca września doba ma dla mnie zdecydowanie za mało godzin. Wychodzę wcześnie, późno wracam i mało śpię. Codziennie spędzam po 3 godziny w samej komunikacji miejskiej. Istny koszmar. Przynajmniej czytam więcej książek :P. Ale niestety brakuje mi czasu na "swoje" rzeczy. Nie pamiętam kiedy ćwiczyłam. Skutkiem to jest to, że notorycznie jestem zmęczona i nie mam kiedy się wyspać.. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to, że przez najbliższe trzy dni na moim blogu pojawią się comiesięczne posty. mam na myśli wrześniowe: denko, haul i mix zdjęć. Po tym powrócę do recenzji. Jest połowa października, a ja nie chcę się obudzić z palcem w ..... i publikować to wszystko pod koniec października kiedy to będę przygotowywać już kolejne denko :P.

Uff... Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :).

Mam nadzieję, że mi wybaczycie brak opisów przy zużytych produktach, które już kilkakrotnie gościły w moim denku :). No to zaczynamy!
1. Avon Naturals: Mleko i Miód

2. Bath & Body Works: Dark Kiss

3. Bath & Body Works: Paris Amour

Tym mgiełkom poświęciłam osobny post. Napisałam o nich TUTAJ. Mgiełki są dla mnie idealnym wyjściem z tego względu, że często się psiukam, szybciej je zużywam, a co za tym idzie więcej ich kupuję. Dlatego też nie lubię wydawać dużo na perfumy.

4. Schwarzkopf: Gliss Kur Ultimate Oil Elixir: szampon do włosów



5. Schwarzkopf: Gliss Kur Ultimate Oil Elixir odżywka do włosów



6. Schwarzkopf: Gliss Kur Ultimate Volume szampon do włosów


Jak już pewnie wiecie są to moje ulubione produkty do włosów. Byłam im wierna przez ostatnie parę lat. Jakiś czas temu zdradziłam je z szamponami Green Pharmacy, Dove i   nieszczęsnym Timotei, po którym zaczęły wypadać mi włosy. Z tych trzech jestem w 10000%, ze powrócę do kosmetyków Dove.


7. Green Pharmacy: Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych



8. Green Pharmacy: Balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych


Namiętnie zużyłam chyba z  4 butelki szamponów GP. Dlatego też skusiłam się na balsam. Niestety z moimi włosami nie zrobił zupełnie nic i zużyłam go do golenia nóg. Natomiast szampony zaczęły strasznie plątać mi włosy. Nie mówię, że nigdy więcej ich nie kupię, ale na chwilę obecną dam sobie z nimi spokój.

9. Johnson's: Żel pod prysznic z aromatem białej brzoskwini i róży herbacianej=> pierwsze moje opakowanie miałam jakieś 2 lata temu. Później zupełnie o nim zapomniałam. Jednak szczęśliwym trafem przypomniałam sobie o nim. Dla mnie pachnie idealnie. Co prawda zapach nie utrzymuje się w łazience tak długo jak w przypadku żeli z Biedronki. Ale co tam. I tak go bardzo lubię.


10. Palmolive Naturals: Kremowy żel pod prysznic Migdał i mleczko nawilżające=> uwielbiam wszystko co jest związane z migdałami. Nie jestem wymagająca w stosunku do żeli. Mają przede wszystkim myć i ten spisał się doskonale.

11. Farmona: Tutti Frutti Kremowy Peeling Myjący Kiwi i Karambola=> TUTAJ pisałam o mniejszej wersji i innym zapachu tego peelingu. Okazał się on o wiele lepszy niż te z Joanny. Jednak tą wersją jestem rozczarowana. O wiele słabiej zdziera. Praktycznie wcale. Ma rzadszą konsystencję. Jedynie co to ładnie pachnie. Ostatnio kupiłam z tej serii cukrowy peeling o zapachu wiśni. Ciekawa jestem jak się sprawdzi. Miałyście go może?
12. Ziaja: maska oczyszczająca z glinką szarą.

13. Biały Jeleń: Prebiotic Nawilżający olejek do kąpieli

14. Biały Jeleń: Hipoalergiczny szampon do włosów

Obie próbki kosmetyków Biały Jeleń otrzymałam jako nagroda niespodzianka w rozdaniu. Trudno jest mi cokolwiek o nich napisać. Wystarczyły mi raptem na jeden raz. Po szampon z pewnością nie sięgnę, ponieważ strasznie poplątał mi włosy no i mam blond. Natomiast co do olejku mam mieszane uczucia. Ale chyba też jakoś mnie nie zachwycił.

15. Rival de Loop: maska mleko i miód=> jakoś mnie nie zachwyciła. Ale skuszę się na nią jeszcze raz. Z tego względu, że chciałabym wypróbować drugi sposób jej stosowania, a mianowicie pozostawienie jej części na noc.
16. Rimmel: Stay Matte

17. Lirene City Matt

18. Lactacyd Femina Plus=> po długich poszukiwaniach w końcu mam swój idealny płyn do higieny intymnej. Z pewnością nie zamienię na żaden inny. No.. przynajmniej przez jakiś czas. Teraz używam zwykłej wersji tez tej z pomarańczową nakrętką i moim zdaniem również jest bardzo dobra.


19. Synergen: peelingujący żel do mycia twarzy=>  Wstyd się przyznać, ale jest to mój pierwszy w życiu kosmetyk tej firmy. Wg mnie jest przyzwoitym produktem za taką cenę. Wydajny żel o kemowej konsystencji. Niestety przeszkadzał mi jego zapach, który przypominał chemiczne cytrusy no i nie zauwazyłam jakiegokolwiek złuszczacznia. Ale nie wyklucza on tego, ze za jakiś czas pewnie po niego sięgnę.

20. L'biotica Biovax Intensywnie Regenerująca Maseczka do włosów blond=> pisałam o niej TUTAJ. Niestety dużego wrażenia na mnie nie zrobiła ;/.

Uff.
Buziaki :*


niedziela, 13 października 2013

Emulsja do zadań specjalnych

Witajcie! Tym razem przychodzę do Was z emulsją specjalną, która bardzo mi pomogła z moją problematyczną skórą łydek. Podczas niezbyt udanej wizycie u dermatologa została mi polecona właśnie emulsja specjalna Emolium.
Co prawda moja skóra nie jest wysuszona jednak ma problemy z różnymi stanami zapalnymi. Emulsja u mnie sprawdziła się bardzo dobrze, niestety znalazłam w niej też kilka minusów, ale o nich za chwilę. Na samym początku trochę tego co nam napisał producent:


Zaczynając od bardziej technicznych spraw to daję ogromny plus za opakowanie. Wykonane z jakiegoś gumowego? elastycznego tworzywa z łatwością pomaga na zwinięcia jak tubkę od pasty i wydobycie resztek kosmetyków. Za 40 ml dostajemy 200 ml kosmetyku. Znajdziemy go w różnego rodzaju aptekach.

Faktycznie jest bezzapachowy i szybko się wchłania. Nie zostawia jakiegokolwiek tłustego filmu, a która po nim jest jedwabista. W 1000% mogę zgodzić się z producentem.
Emulsję używałam tylko po depilacji nóg. Czyli co jakieś 3-4 dni, z tego względu, że depiluję nogi maszynką do golenia. U mnie emulsja sprawdziła się bardzo dobrze. Nogi po niej były niesamowicie nawilżone, stany zapalne mniej mi dokuczały natomiast podrażnienia po depilacji były zdecydowanie mniejsze i rzadziej się pojawiały. A jak się jakieś pojawiły to w mgnieniu oka znikały. Włoki też rzadziej mi wrastały. Niestety jest bardzo mało wydajna. Podejrzewam, że przy codziennym stosowaniu wystarczyłaby mi na góra 2 tygodnie. A przy takiej cenie dla mnie jest to dość ogromnym minusem, bo nie widzi mi się wydawać miesięcznie 80 zł na samą emulsję. Jednak z pewnością sięgnę po następne opakowanie. 

A Wy miałyście może ją? Sprawdziła się u Was?

czwartek, 3 października 2013

Maska Biovax do włosów blond

Witajcie! Obiecałam, że opublikuje post najpóźniej w środę. Niestety wyszło jak wyszło i piszę go godzinę po czasie. Jednak tak jak napisałam na moim profilu nas fb pracuję nad dyscypliną i postanowiłam sobie, ze nie pójdę spać dopóki go nie opublikuję pomimo, że muszę wstać o 6. A bywa z nią różnie. Nowa uczelnia, zupełnie inny kierunek niż poprzedni, praca, wczesne wstawanie i późne powroty do domu. Można tak wymieniać i wymieniać. Ale nie chcę rezygnować z bloga. Baa.. chcę publikować częściej i mam nadzieję, że mi się uda :).








Tak więc dzisiejszą bohaterką jest intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond L'biotica Biovax, którą zużyłam do końca przez co znalazła swoje miejsce we wrześniowym denku.


Kilka słów od producenta:



Skład: 




Przyznam, że mam mieszane uczucia względem tej maski. Nie spowodowała u mnie jednego wielkiego WOW. A szkoda. Wybrałam ją z tego względu, że farbuję włosy na kolor blond i zawsze miałam jeden szampon do takich włosów. Nie używam kosmetyków przeznaczonych do farbowanych z tego względu, że moje kudełki źle reagują na takowe. Ostatnimi czasy zabrakło właśnie takiego szamponu dlatego też mój wybór padł na tę maskę. Dodatkowo sukcesywnie pozbywam się odżywek do włosów, ponieważ chcę je zastąpić maskami.

Z technicznych rzeczy to na pewno zmieniłabym opakowanie. Z tego względu, że pod koniec miałam ogromne trudności w wydobyciu maski. Dodatkowo z pewnością lepiej by sprawdziło się zamknięcie w postaci nakrętki. Z konsystencją też miałam lekki problem. Jest gość rzadka jak na maskę, więc często część lądowała na podłodze. Co przyczynia się do tego, że jest mało wydajna, ale i bez tego nie starczyłaby na długo. Ciężko jest mi opisać zapach. Maska ładnie pachnie. 


 Jeśli chodzi o działanie na włosy to
 niestety nie zauważyłam by poprawiła się ich kondycja. Stosowałam ją tak jak zaleca producent. Nakładając na włosy czepek i dodatkowo otulając głowę ręcznikiem. Oczywiście włosy rozczesują się dość dobrze, jednak potrzebują do pomocy innej odżywki. Co w wypadku Seri było zbędne.  Do tego też nie są aż tak miękkie jak po Seri. Jednak ma u mnie dość duży plus za to, że mój kolor nabrał blasku i jest delikatnie rozświetlony? Jeśli jest to możliwe.

Czy kupię ją ponownie? Raczej nie... Wolę sprawdzić inne maski tej firmy.

Miałyście może tę maskę? Albo inne? Jak się u Was spisały?

Ja tymczasem kładę się spać, bo jutro będę ledwo żywa.
Dobranoc :*


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...