niedziela, 23 lutego 2014

Kremowy Cudotwórca

Witajcie! Wracam do Was po dłuższej przerwie. Niestety strasznie się rozleniwiłam, a do tego rozpoczął mi się nowy semestr na uczelni i jakoś tak trudno jest mi się przestawić. Człowiek zdecydowanie za szybko przyzwyczaja się do dobrego.

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją kremu i to nie byle jakiego. Znalazł się on w moich odkryciach roku 2013. Skusiłam się na niego dzięki Agnieszce z bloga Nissiax83.Akurat w tamtym czasie poszukiwałam jakiegoś kremu na noc, który pomógł by mi w pielęgnacji mojej bardzo kapryśnej skórze.
Potrzebowałam nawilżenia i pomocy w szybszym gojeniu podrażnień.

Zaryzykowałam i nie żałuję. Chodź przyznam, że na samym początku byłam dość sceptycznie nastawiona ze względu na to, że jest to krem dla dzieci. A za tego typu produktami nie przepadam.



Jednak co się okazało, dosłownie po pierwszym użyciu krem okazał się strzałem w dziesiątkę! Zaczerwienienia delikatnie zbladły, a ranki spowodowane niestety grzebaniem moich rąk przy twarzy również się zmniejszyły. Nieprzyjemne ściągnięcie na twarzy zniknęło i twarz była nawilżona. Bałam się, że przy mojej tłustej cerze i parafiną w składzie będzie mnie zapychał, ale używając go już od ok. 4 miesięcy nic takiego nie zauważyłam.

Używałam go również na podrażnienia ciała i efekt był taki sam. Więc z pewnością jest on uniwersalny.


Mój cudotwórca jest zamknięty w metalowym opakowaniu podobnym do tego, w którym znajduje się krem Nivea. Na zdjęciach tego nie widać, ale przed zakupem krem jest zasłonięty papierem/ folią ochronna. Więc z łatwością możemy zobaczyć, czy wścibskie paluchy nie zaglądały do niego. Za niecałe 9 zł otrzymujemy 150 ml.
Jest niesamowicie wydajny za sprawą swojej gęstej konsystencji. Krem jest bardzo zbity i konkretny. Jak widzicie na powyższym zdjęciu nie doszłam nawet do dna opakowania. Co przy takim okresie jest nie lada wyczynem. Co prawda gdybym używała go regularnie również na ciało to starczyłby mi pewnie na ok. 1.5 miesiąca.
Zapach.. mm.. Dla mnie bomba! Chyba nie ma kobiety, która nie lubi zapachu charakterystycznego dla kosmetyków dziecięcych? Taki właśnie jest.

Dla mnie jest to 100% hit. Jeśli będziecie chciały go kupić to pamiętajcie by zdecydować się na wersję ochronna, ponieważ jet jeszcze wersja pielęgnacyjna z pantenolem.

Miałyście może krem Bambino? Jak się u Was sprawdzał?

Buźka!

37 komentarzy:

  1. Bambino pamietam ten krem i zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem mojego dzieciństwa :D tak jak i Nivea. Teraz bałabym się właśnie tej parafiny w składzie. Ale na zimę mimo wszystko staram się zabezpieczać cerę tego typu kremami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się jej bałam, ale całe szczęście nic złego u mnie nie spowodowała. A używam go również latem. Też na noc :).

      Usuń
  3. Na pewno jest wielofunkcyjny. Kiedyś bardzo chętnie go używałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś lubiłam ten krem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stało się coś, że teraz go nie lubisz, czy po prostu się Tobie znudził?

      Usuń
  5. a ta wersja pielegnacyjna z pantenolem juz nie jest taka dobra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to nie wiem. Wydaje mi się, że będzie dobrze nawilżać, ale już nie pomagać w gojeniu i zmniejszaniu zaczerwień. Tamta nie ma tlenku cynku.

      Usuń
  6. Lubię tłuste i treściwe kremy, ale te oparte na naturalnych olejach (nie wszystkich oczywiście). Parafina i moja dość problematyczna skóra to nie najlepsze połączenie, chyba, że używam też czegoś "odpychającego".
    Poza tym zaliczam się do tej nielicznej (?) grupy kobiet nielubiących zapachu dziecięcych kosmetyków ;) W sumie stwierdzenie, że ich nie lubię jest bardzo delikatnym określeniem ;) Mam traumatyczne przeżycia po stosowaniu oliwek Hipp i Babydream. Jednak jeżeli działanie rzeczywiście by mi odpowiadało, to zapach na pewno byłby do zniesienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. To mnie zdziwiłaś :P. Ja z kolei nie używałam oliwek Hipp i Babydream, więc może dlatego :).

      Usuń
  7. Mi ranki po krostkach znikają dobry b tłusty na mróz ale mnie zapycha ale bardzo go lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie się zdziwiłam, bo nie zauważyłam zapychania. Więc jestem zadowolona z niego w 10000% :)

      Usuń
  8. Mój ulubiony i niezawodny!!! Wykończyłam już kilka opakowań:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jeszcze w trakcie pierwszego, ale jak tylko je wykończę to wybiorę się po następny :).

      Usuń
  9. U mnie Bambino jest cały czas, moja mama używa od kilkunastu lat, to chyba najlepsza recenzja dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę :). Też zawsze jak mojej mamie się coś podoba to uważam, że ta opnia jest w 1000% prawdziwa :).

      Usuń
  10. Kiedyś miałam bambino ale tylko na jakąś przesuszoną skórę. W końcu stracił datę ważności :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest go wykończyć :P. Ja go używam i do ciała i do twarzy :).

      Usuń
  11. Nie używałam nigdy Bambino , raczej decydowałam się na produkty Nivea i ich nieśmiertelny krem zamknięty pod niebieskim wieczkiem ( który i tak się skiepścił) . Prawdopodobnie to raczej wina reklamy i marki a niżeli świadomości konsumenckiej. Prawdopodobnie tego lata wypróbuję Bambino, bo moja buzia często , nawet pomimo kremu z filtrem, robi się czerwona i piecze .
    Pozdrawiam,
    coffeeinpoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei używam klasycznego kremu Nivea do zmywania makijażu oczu :). Ze względu na noszenie soczewek moje oczy nie tolerują miceli... Natomiast do twarzy się u mnie nie nadaje...
      Mam nadzieję, że z Bambino będziesz zadowolona :).

      Usuń
    2. Troszkę głupie pytanie, ale... jak zmywasz makijaż kremem?
      Pozdrawiam, Ninna

      Usuń
    3. Dokładnie tak :). Używam do tego kremu Nivea. Moje oczy nie tolerują miceli :(.

      Usuń
  12. Nie miałam, ale sporo dziewczyn odkrywa zalety kosmetyków dla dzieci. Przede wszystkim są delikatne, więc i naszej skórze nie powinny nic zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam ten krem z myślą o mnie, ale zużywam w pielęgnacji pupy syna :D Na niespodzianki polecam pastę cynkową - jak czuję, że na czole zaczynają się dziać dantejskie sceny to od razu macham warstwę i mam z bani - nic nie wyłazi :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jako dziecko pewnie używałam Bambino :P Teraz w życiu nie zdecydowałabym się na stosowanie go na twarz ze względu na parafinę:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam troszeczkę bardziej pobłażliwy stosunek do tego wszystkiego. Ale ważne, że działa.

      Usuń
  15. Ooo fajnie, że tu trafiłam, moja ciocia szuka czegoś dobrze nawilżającego. Po zabiegu eksfoliacji ma bardzo wysuszoną skórę. Muszę jej szepnąć o bambino ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem mojego dzieciństwa, a teraz krem dzieciństwa Małego Mysza :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...