poniedziałek, 20 października 2014

Książkowe podsumowanie miesiąca cz. 5

Witajcie! Jak zauważyłyście już pewnie mój blog został zupełnie pokryty kurzem i pojawiły się na nim pajęczyny (w sam raz na tegoroczne Halloween). Jakoś nie mogę zebrać swoich 4 liter by zacząć więcej pisać. Może Wy macie jakąś dobrą motywację?

Do rzeczy. We wrześniu jakoś czytanie szło mi bardzo kiepsko. Trzy książki w miesiącu? Zdecydowanie za słaby wynik. Ale za to będzie krótko i na temat. Jak zwykle u mnie.


"Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero" => Magdalena Rittenhouse

Pewnie nie wyróżnię się na tle innych osób, ale od zawsze moim marzeniem jest polecieć do Stanów Zjednoczonych. Najbardziej chciałabym zobaczyć Nowy Jork. Jednak wizja wycieczki po kilku stanach jest bardzo kusząca. Może za ładne parę lat mi się to uda, gdy będę miała już stałą pracę. Zobaczymy :). 

Ale do rzeczy. Jest zdecydowanie moim faworytem spośród przeczytanych we wrześniu pozycji. Na samym początku czytamy o historii NY, o Kolumbie, niewolnikach, o wielkich i niebezpiecznych podróżach Europejczyków do rozwijającego się nowego kraju, w poszukiwaniu lepszego życia. Opisana jest historia budowy charakterystycznych dla NY budynków, parków czy też mostów. tłumaczy skąd się wzięła nazwa ulicy Wall Street czy też wyjaśnia jak funkcjonuje największa biblioteka publiczna.

Moim zdaniem jest ot książka, w której znajdziemy sporo ciekawych i interesujących faktów podanych w naprawdę niepowtarzalny sposób.


"Blogotony" => Inga Iwasiów

Najmniej mi się podobała. Jak w przypadku Alice Munro nie miałam nic przeciwko krótkim historiom. Wręcz je uwielbiałam. Tak tutaj, umieszczonych felietonów Pani Ingi nie mogę przetrawić. Książka nie jest zła, ale widocznie mogę być za głupia by ją zrozumieć. Szczerze mówiąc nawet nie wiem co o niej napisać. Dla mnie jest to po prostu zbiór recenzji premier kinowych i tyle. Krótko mówiąc: blogowe wpisy przelane na papier.


"Pięćdziesiąt twarzy Greya" => E.L. James

Tak, czytam ją po raz drugi. Dlaczego? Namówiła mnie Owieczka. Pewnie zaraz pojawią się hejterzy, którzy będą mówili "Po co? Przecież to gniot?" Może i gniot. Ja jestem zdania, że każda książka może nas czegoś nauczyć i czytanie jej nie jest stratą czasu. Może i jest tanim romansidłem, ale dla mnie jest idealna na odstresowanie po ciężkim dniu w pracy/ na uczelni.Chyba nie ma osoby, która by o niej nie słyszała. 

W razie czego zapraszam na jeden z pierwszych moich wpisów.


Co ostatnio przeczytałyście i możecie mi polecić? Czekam na Wasze propozycje. 

A tymczasem spadam spać. 

Dobranoc i do następnego! :*

12 komentarzy:

  1. Słaby mol z Ciebe w tym miesiącu :P
    Ciekawe kiedy skończysz Grey'ow :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam czasu :P. A teraz z miesiąca na miesiąc będzie coraz gorzej :P.

      Usuń
  2. Oj już dawno czytałam E.L.James

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak Ci się podobały jej książki? :)

      Usuń
  3. Moja mama właśnie przyniosła ostatnio od koleżanki 50 twarzy greya i od razu powiedziałam jej, że nie ma co tego czytać. Przy okazji wzięła jeszcze od niej drugą książkę, do której podeszłam też dość sceptycznie i to był mój największy błąd. Zobaczyłam po niej , że i romansidło ze scenami seksu może być naprawdę dobrą ksiązką :D Tytuł to "Zdrada na trzy głosy" - naprawdę warto przeczytać ! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Z pewnością po nią sięgnę :).

      Usuń
  4. Ostatnią książkę znam, ale jakoś nie było mi po drodze przeczytać ;D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...