poniedziałek, 27 października 2014

Yves Rocher. Wybawienie dla cery problematycznej?

Witajcie! Pewnie już śpicie? Post miał być na dobranoc, a pewnie dla większości z Was będzie do śniadania. Podczas typowego dnia dla siebie, moje planowanie czasu dalekie jest od ideału, a większość rzeczy robię z 5-cio krotnie wolniejszym tempem.

Z recenzją dzisiejszych kosmetyków czekałam bardzo długo. Do tego stopnia, że recenzuję je dopiero po ich zużyciu.  Chciałam być na 100000% pewna tego, że jestem z nich zadowolona i z pewnością wkrótce ponownie zagoszczą u mnie w kosmetyczce. Zastanawiacie się o czym mowa?

Przedstawiam Wam maseczkę oczyszczającą i żel- krem przeciw niedoskonałościom z serii Sebo Végétal od firmy Yves Rocher. 


Oba te kosmetyki otrzymałam wieki temu podczas wrocławskiego spotkania blogerek i jestem mega wdzięczna, że akurat ten zestaw trafił w moje łapki. Dlaczego? Pewnie większa część z Was, które posiadają cerę normalną w kierunku tłustej szuka dobrego, matującego kremu. Ja właśnie taki znalazłam i akurat z tego powodu naprawdę bardzo się cieszę. I całe szczęście, że nie trafiło do mnie serum zwężające pory. Uuufffffff :).

Skład maseczki oczyszczającej: 


Używałam jej w połączeniu z kremem, więc nie wiem jakby się zachowywała solo. Zacznę od tego, że moja twarz nie ma tradycyjnych pryszczy. Za to ma je pod skórą, które na wierzchu wyglądają jak nierówności. Całe szczęście mnie nie bolą. Maseczkę stosowałam wg zaleceń producenta. Czyt. 2 razy w tygodniu. Trzymałam ją ok 20 minut (producent zaleca 5 min.) Po moim czasie była dość bardzo zaschnięta, ale spokojnie bez problemu zmyłam ją gąbeczkami do demakijażu. Po pierwszym użyciu zauważyłam, że skóra jest niesamowicie gładka i następnego dnia troszeczkę mniej się błyszczy. Wiadomo, po jednym użyciu cudów nie było, ale ja i tak zauważyłam różnicę.

Z każdym następnym razem było lepiej. Moim zdaniem sukces tej maseczki polega na tym, że stosowałam ją razem z żel- kremem. W każdym razie po użyciu maseczki nie odczuwałam ściągnięcia skóry. Co dla mnie jest naprawdę ogromnym plusem, ponieważ często po maseczkach oczyszczających nie dość, że miałam ściągnięta skórą to jeszcze straszliwie przesuszoną. Do tego stopnia, że na mojej twarzy znajdowało się multum szorstkich miejsc. Natomiast po tej maseczce, za każdym razem skóra jedwabiście gładka. Ślady po wcześniejszych niedoskonałościach rozjaśnione, a pory zwężone. Poza tym w połączeniu z żel- kremem tworzą idealny duet. Moja skóra nigdy nie była aż tak długo (ok. 4 godzin) wolna od błyszczenia się. Co u mnie jest nie lada wyczynem.

Skład żelu- kremu:


Zacznę od tego, że dla mnie krem ma lekko ogórkowy, trochę słodki zapach. Nie wiem dlaczego, ale trochę przypomina mi zielone jabłuszko od DKNY. Dla mnie jest to ideał. Moja skóra twarzy bardzo szybko się przetłuszcza i przez co też szybko zaczyna błyszczeć. A dzięki niemu nie dość, że szybko się wchłania (dzięki swojej żelowej, delikatnej konsystencji), skóra mniej się błyszczy, a przez to makijaż dłużej zatrzymuje swoją świeżość. Po nałożeniu na twarz krem ten pozostawia jedwabistą powłokę. Mi ona zupełnie nie przeszkadza.
Kosztuje ok. 40 zł.  Co jest i dużą i średnią kwotą. Jednak jest często w promocji. Mi starczył na ponad 5 miesięcy codziennego stosowania i jakoś wcale go nie żałowałam. Jest to pierwsza sytuacja w moim życiu gdy mogę w 100% zgodzić się ze słowami producenta odnośnie kremu do twarzy. Skóra faktycznie jest zmatowiona, nawilżona (co często u mnie przy matujących kremach strasznie wysuszało mi skórę) oraz wygładzona znaczna część nierówności. Nie zauważyłam by mnie zapchał (pomimo gliceryny w składzie). Wiem też, że za tym stoi również maseczka z tej serii.
Z takich błahostek, które mnie urzekły to  jest szklane opakowanie kremu (słoiczek), gdzie czemu możemy poczuć  odrobinę luksusu w kremie ze średniej półki cenowej. Do tego nie mamy problemu z wydobyciem ostatniej jego cząstki.

Dla mnie te kosmetyki nie mają wad. No może z wyjątkiem maseczki. Ale co to za wada jeśli możemy przeciąć opakowanie i "wydłubać" resztę?  Moim zdaniem żadna. Teraz testują krem Ziaja 25+ matujący i nie jestem przekonana czy jestem zadowolona. Minęło za mało czasu by cokolwiek powiedzieć. Natomiast wiem już, że u mnie zupełnie nie spisała się emulsja matująca z Vichy dlatego też na przetestowanie wyślę ją do mojej koleżanki. Może jej podpasuje :).

Życzyłabym Wam dobrej nocy.  Zapewne już śpicie, więc... życzę Wam miłego poniedziałku!

Do usłyszenia! :**

16 komentarzy:

  1. Pierwsza!
    Zaciekawila mnie owa pozycja i musze koniecznie sprawdzic, czy gdzies tutaj dostane :)
    Mi sprzyja teraz pogoda i nowy podklad wiec nadmierne swiecenie na razie zastopowalo :D

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrocha! :D Daj znać czy znalazłaś, bo jak coś to wiesz :P.

      Usuń
  2. Kiedys byłam wielka fanka yr ale mi przeszło. Tego zestawu nie znam. Ja sucharek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :). Ja jakoś dużo w ich sklepie nie kupuję, a to dostałam na spotkaniu blogerek, więc wiesz :).

      Usuń
  3. bardzo lubię osmetyki yves rocher a zwlaszcza ich promocję :) tej maseczki jeszcze nie mialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ceny regularne trochę zwalają z nóg. Ale dzięki Bogu są promocje :D.

      Usuń
  4. miałam próbkę i mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kilka produktów YR jednak nie po drodze mi jakoś do ich dalszego zakupu ;) U mnie jak na razie świetnie sprawdza się trio Bielenda+Pharmaceris na noc oraz La Roche Posay na dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO. Będę musiała sama tego spróbować :).

      Usuń
  6. Maseczka mnie zaciekawiła :) Fajnie, że nie ściąga i nie przesusza skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :). Już zastanawiam się nad kupieniem kolejnej :).

      Usuń
  7. bardzo lubię kosmetyki tej marki. Służą mi.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...