środa, 27 sierpnia 2014

Biedronka znowu kusi!

Witajcie! Po powrocie z wakacji mam ogromne zaległości w różnorodnych promocjach. Oglądając gazetki różnych drogerii, trafiłam na kolejną akcję kosmetyczną w Biedronce. Już od dłuższego czasu przyzwyczaiła nas do dość ciekawych okazji. Całą gazetkę zobaczycie TUTAJ , a ja na dole podzielę się z Wami tym co planuję kupić :).

http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-28-08-2014,8414/2/


Bardzo zastanawiam się nad serum z kwasem hialuronowym. Co prawda, zawartość samego kwasu pewnie będzie znikoma, ale szkoda go nie wziąć.

http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-28-08-2014,8414/2/

Ciekawi mnie aktywna odżywka do rzęs. Zastanawiam się też nad czarną, automatyczną kredką (nie wiem dlaczego, ale mam problem z temperowaniem kredek... Każda nowa temperówka niszczy mi każdą kredkę... ) i szarym, kremowym cieniu.

http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-28-08-2014,8414/4/

I ostatnią rzeczą jaka prawdopodobnie wyląduje u mnie w koszyku to pomadka w płynie trwale barwiąca usta. Ciekawa jestem czy będzie podobna do Bell Tint :)

A Wy na co chcecie się skusić? 

Pozdrawiam serdecznie! :*

wtorek, 26 sierpnia 2014

Książkowe podsumowanie miesiąca cz. 4

Witajcie! Wracam do blogowania po małej przerwie. Obserwując mój profil Instagramie mogliście zauważyć, że byłam w Jastrzębiej Górze. Co prawdo było zimno i padało, ale i tak szkoda było wracać. Polskie morze ma swój klimat. Szkoda, że nie wszyscy je doceniają. 

Przejdźmy do rzeczy. Po dłuższej przerwie pisze o ostatnich książkach, które przeczytałam. Tym razem podsumowanie ma trochę inną formę, a to dlatego, że w jednym czasie fizycznie nie miałam możliwości zrobienia jednego zbiorowego zdjęcia. Dajcie znać, która forma bardziej się Wam podoba. 


"Małżeństwo we troje" => Eric- Emmanuel Schmitt

Zbiór opowiadań francuskiego pisarza, które w niezwykły sposób ukazują ludzką naturę. Tak w jednym zdaniu mogę podsumować tę książkę. Potajemne małżeństwo homoseksualne, drugi ślub wdowy, zdrada kobiety, której mąż zamiast niej wolał picie w knajpach i korzystanie z usług pań lekkich obyczajów- wszystko to znajdziecie w tej książce, do tego zakończenie zawsze jest zaskakujące.  Zdecydowanie polecam.


"Amnezja" => Lisa Unger 

Książka o młodej żonie i matce z "przeszłością". Na pozór szczęśliwa rodzina, jednak główna bohaterka do tej pory nie może poradzić sobie z historią, której była częścią. Związana w toksyczny związek z synem ojczyma, który jednocześnie jest mordercą. Ona natomiast świadkiem zabójstw, zażywającą narkotyki, zakochaną w sprawcy nastolatką. Wciągająca książka, jednak zmieniłabym trochę zakończenie, z tego względu, że po odczuwaniu napięcia i grozy, gdy dochodzimy do końca ksiażki jedyne co mi przyszło do głowy było... WTF?!


"Kocham Nowy Jork" => Isabelle Laflèche

Historia młodej paryżanki (prawniczki), która pracując w międzynarodowej korporacji  otrzymuję szansę na awans i zostaje przeniesiona do Nowego Jorku. Szybko zauważa różnice pomiędzy Europą, a Stanami Zjednoczonymi. Szybko uczy się, że w jej firmie trzeba być niesamowicie ostrożnym w stosunku do współpracowników, którzy wyjątkowo chcą, by odniosła porażkę. Lekka książka, w sam raz gdy chcemy się odprężyć po ciężkim dniu.


"AlphaMale" i "AlphaFemale" => Mateusz Grzesiak

Jedne z wielu książek, które ułatwiają "funkcjonowanie" w świecie mężczyzn i kobiet. "AlphaMale" przeznaczona jest dla mężczyzn i ma im pomóc w rozszyfrowaniu świata kobiet i zdobyciu ich. Jakkolwiek to zabrzmi, ale omówione są sposoby, które pomogą nam w zdobyciu kobiety. Niestety te sposoby są idealne (nie ujmując nikomu) dla dresów, którzy mogą zdobyć swoje "dziunie". Jednak z ciekawości można po nią sięgnąć.

Natomiast "AlphaFemale" doradza płci pięknej jakich to kobiet mężczyźni nie lubią. Bardzo podobna do książki" Dlaczego mężczyźni kochają zołzy".

Autor zaleca przeczytać kobietom poradnik dla mężczyzn i odwrotnie. Jednak mam wrażenie, że cała książka skupia się tylko i wyłącznie na tłumaczeniu, dlaczego mężczyźni oglądają się na inne kobiety i przez to tłumaczenie ich. Obie są napisane zwykłym, łatwym dla czytelnika językiem. Szkoda tylko, że nie wnosi do życia niczego nowego i zawiera wiedzę, którą każdy z nas posiada. 

Jest jeszcze trzecia część "Alpha Human". Podejrzewam, że z ciekawości po nią sięgnę. Nie wiem tylko kiedy.


"Wrogowie publiczni" =>Bryan Burrough

Książka oparta na faktach. Pewnie większość z Was oglądała film pod tym samym tytułem, w którym grał Johnny Depp? Dokładnie film bazował na książce. Niestety był tylko małą jej częścią. Cała książka opowiada o wojnie gangów z FBI (które w tamtych czasach dopiero raczkowało i było raczej niegroźną agencją detektywistyczną, która używała wszelkich możliwych i niekoniecznie legalnych środków by złapać przestępców). W tekście znajdziecie fragmenty np. o Bonnie i Clyde'zie. Niezwykle wciągająca książka (zwłaszcza, że mamy świadomość autentyczności wydarzeń), która umożliwia przeniesienie się do USA lat 30.


"Miłość dobrej kobiety" => Alice Munro

Od dłuższego czasu chciałam przeczytać jakąś książkę kanadyjskiej pisarki, laureatki Nagrody Nobla. Fartem trafił mi się zbiór opowiadań. W jednej książce znajdziemy osiem opowiadań ukazujących wiele twarzy kobiecej miłości. Przeczytacie o miłości kobiety do mężczyzny, matki do córki, żony do męża, dziecka do dorosłego. Ze zwyczajnych i prostych opowiadań, tworzy pełne magi, niedopowiedzeń historie, które dają dużo do myślenia. Znajdziemy tam również sporo niedopowiedzeń,dlatego sięgając po nią, musimy przygotować się na czytaniu miedzy wersami. Jedna z lepszych książek jakie ostatnio dane mi było przeczytać. 

Czytałyście jakąś z tych książek? 

Jak Wam podoba się nowa forma podsumowania? 

Pozdrawiam Was cieplutko. Do usłyszenia! :*

wtorek, 12 sierpnia 2014

Blonde~bangs na Instagramie

Witajcie! Dzisiaj będzie krótko i na temat. Mianowicie: w końcu założyłam swoje konto na Instagramie. Jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam do śledzenia.


Pozdrawiam Was ciepło!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Ziaję mam i ja!


 Witajcie! Ostatnio blogosferę zalewają posty dotyczące nowej serii jaką wypuściła Ziaja. Jak to ja oczywiście zareagowałam z charakterystycznym dla siebie "zapłonem". Oczywiście najpierw szukałam w drogerii i nie widziałam, później biadoliłam, że nigdzie tego nie ma. Do głowy mi nie przyszedł ich firmowy sklep.  No ale... w końcu się zebrałam i znalazłam całkiem blisko mnie. Żal byłoby tam nie pojechać :D. 

Kupiłam to:


Z całej serii nie kupiłam kremu na dzień (czego teraz żałuję, ale "wykończę" to co teraz mam i we wrześniu go kupię) oraz peelingującego żelu do mycia twarzy, ponieważ Pani ekspedientka powiedziała mi, że w połączeniu z pastą będzie aż za dużo złuszczania. 


Jakiś czas temu przeglądając ich kosmetyki natrafiłam na kremy CC i BB. Planowałam kupić dwa odcienie w obawie, ze jaśniejszy będzie za jasny, a ciemny z kolei za ciemny. Jednak Pani tam pracująca powiedziała, ze sama ma jaśniejszy odcień, a była troszeczkę ciemniejsza. Więc mam nadzieję, że jasny odcień, na który się zdecydowałam będzie w sam raz. 


Ciężko byłoby wyjść bez przynajmniej jednej saszetki. 

Z racji tego, że odżywek do włosów nigdy za wiele skusiłam się na tą. Maiłyście ją może?



To już wszystko. Naprawdę żałuję, ze dopiero teraz odwiedziłam firmowy klep Ziaji. Ceny są naprawdę przystępne. Za to wszystko zapłaciłam 50 zł, więc niewiele. 

Ciekawi mnie seria Ziaja Med. Polecacie? Jeśli tak, to co konkretnie? 

Pozdrawiam Was serdecznie! 

Do następnego wpisu!



wtorek, 5 sierpnia 2014

Arganowe masełko od The Body Shop

Witajcie! Jeśli obserwujecie mojego Fb to wiecie, że dostałam się do akcji organizowanej przez The Body Shop. Do przetestowania otrzymałam arganowe masełko do ciała. Cała linia będzie dostępna już 8 sierpnia :). 

Jest to moje czwarte masełko do Ciała tej firmy. Gdy dostały się w moje łapki myślałam, że będzie ono takie same jak pozostałe, których używałam. Nic bardziej mylnego! Pomimo tego, że trochę są do siebie podobne. 


Konsystencja trochę przypomina mi olej kokosowy. Pewnie teraz czytając to robicie wielkie oczy? Troszeczkę Was uspokoję. Konsystencja nie przechodzi pod wpływem ciepła w postać płynna. Ale... pod wpływem ciała fajnie się "topi" przez co przy nakładaniu przypomina lotion, ale jednocześnie nie traci swojego maślanego charakteru!

Zapach? Tutaj polegnę, bo niesamowicie ciężko jest mi go opisać. Dla mnie jest to zapach charakterystyczny dla kosmetyków TBS i ogólnie samego TBS.

Niestety z wydajnością jest trochę kiepsko. Po 5 użyciach została mi mniej niż połowa.


Działanie? Po składzie łatwo się domyśleć, że będzie bardzo dobre. Z nawilżeniem radzi sobie bardzo dobrze. Moim zdaniem bez problemu pomoże bardzo suchej skórze. Nie pozostawia tłustego filmu. Zauważyłam, że zapach utrzymuje się do jakiś 5 godzin. Jest bardzo treściwy, wiec moim zdaniem nie nadaje się na lato. Po prosty jest "za ciężki". Jednak na okres jesienno- zimowy jest idealny.

Chciałabym zaznaczyć, że jest to moja mini recenzja, bo używaniu go przez tydzień.

Pozdrawiam Was serdecznie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...