poniedziałek, 29 września 2014

Za co kocham jesień?

Witajcie! TAGów na moim blogu praktycznie nie ma. Na samym początku blogowania (czyt. prawie dwa lata temu) pojawiły się może 3 takie posty. Mam nadzieję, że takie wpisy przypadną Wam do gustu. Dajcie znać! 

Z racji tego, że obecnie mamy jesień (kto by tego nie zauważył :D), zdecydowałam się na jesienny TAG. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię wszystkie pory roku. Moim zdaniem, w każdej z nich można znaleźć coś wyjątkowego. Jednak jesień szczególnie uwielbiam. Jesteście ciekawi za co? 


~ Uwielbiam nosić grube swetry i ogromne chusty. 


~ Za ciemne, stonowane szminki do ust. 


~ Za pyszną Pumpkin Spice Latte i ogólnie dynie. 



~ Książki, które czytam pod ciepłym kocem z kubkiem kawy lub herbaty. 


~ Za wieczory spędzone wśród palących się świec, które tworzą niesamowity nastrój.
 



~ Jeśli do tego wszystkiego dodamy odgłos spadających kropli deszczu  to już w ogóle jest mega!


~No i oczywiście nie byłoby prawdziwej jesień bez przepięknych, kolorowych liści  i wrzosów :).



I jak Wam się podoba? 

Jeśli chcecie zmienić własne mieszkanie na jesień, zobaczcie nową gazetkę Biedronki. Mają przepiękne świeczniki!

http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-22-09-2014,8868/3/

Czekam na Wasze TAGi, w których napiszecie za co kochacie jesień.

Do następnego! :*

poniedziałek, 22 września 2014

O tym jak zrezygnowałam z peelingu.

Witajcie! Blog standardowo pokrywa się kurzem. Przez ostatnie dwa tygodnie wyjątkowo nie miałam czasu. Były to zwariowane dwa tygodnie- w pozytywnym i niestety negatywnym sensie. 

Dzisiejszy post będzie dotyczył tego jak zmieniłam swoją codzienną pielęgnację. Tytuł może być mylący. Oczywiście, że złuszczam naskórek, ale odstawiłam drogeryjne zdzieraki, a peelingu kawowego niestety z lenistwa nie robię. 

Zastanawiacie się o czym mowa? Bohaterką dzisiejszego wpisu jest rękawica Kessa. 


Zdjęcie jest wykonane świeżo po kupieniu. Później zobaczycie zdjęcie jak wygląda teraz po 2 miesiącach użytkowania.

Parę miesięcy temu, będąc na spotkaniu bloggerek we Wrocławiu pierwszy raz usłyszałam o rytuale pielęgnacji ciała, który nazywa się Hammam. Polega on na głębokim oczyszczeniu skóry ciała. Dzięki niemu skóra o wiele lepiej wchłania różnego rodzaju balsamy czy oleje. Niestety szybko wyleciało mi to z głowy i po jakimś czasie zupełnie przez przypadek ponownie usłyszałam o nim. Tym razem w blogosferze. 

Przez jakiś czas zastanawiałam się czy aby na pewno jest warta zakupu. Jednak postanowiłam zaryzykować i nie żałuję! Drogeryjne peelingi i jakiekolwiek inne poszły w niepamięć. Bo po co je używać skoro rękawica wystarcza w zupełności + tracę mnie j czasu po prysznicem?

Moja rękawica po dwóch miesiącach wygląda tak: 


Napisy się lekko starły i jest troszeczkę bardziej rozciągnięta. Jednak nie straciła swoich właściwości. Jedną ważną rzeczą jest to, żeby po kupieniu przeszyć ją na szwach, po w trakcie użytkowania może się rozpruć. 

Swojej rękawicy używam praktycznie codziennie. Z wyjątkiem dnia po depilacji. Używam jej jak normalnej myjki/ gąbki zaczynając od stóp a kończąc na szyi. Niestety nie wykonuję całego procesu Hammam. Mam w domu czarne mydło, ale jakoś boję się go użyć ze względu na zapach. Materiał z jakiego jest wykonana jest dość szorstki, ale dzięki temu moim zdaniem idealnie radzi sobie z martwym naskórkiem.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że po umyciu się rękawicą wszelakie oleje czy balsamy wchłaniają się idealnie i o wiele szybciej zauważyłam rezultaty. Zwłaszcza jak używam kosmetyków antycellulitowych.

Moim zdaniem jeśli jeszcze się zastanawiacie czy ją kupić , to  czym prędzej idźcie do sklepu. Jest niesamowita i przystępna cenowo. 

A jakie Wy macie sposoby na pielęgnację swojego ciała? 

Ściskam Was serdecznie!

Do usłyszenia! :*

czwartek, 4 września 2014

Owocowe masła do ciała z firmy Bielenda

Witajcie! Pewnie jak zobaczycie mój dzisiejszy post to powiecie "Ojej znowu te masła z Biedronki...". Tak, niestety pomęczę Was dzisiaj nimi :). Mam nadzieję, że nie uciekniecie. Dodam parę słów od siebie.


Pamiętam jak dość dawno temu była promocja na te balsamy do ciała. Przez pomyłkę kupiłam wtedy 2 masła i 3 peelingi. Zupełnie przez nieuwagę. Planowałam włożyć do koszyka po dwa rodzaje, każdej z wersji zapachowej (peeling + masło), jednak przez pomyłkę i moje gapiostwo kupiłam dwa masła do ciała i 4 peelingi. Niestety zdzieraki okazały się przeokropnym bublem, który tak naprawdę tylko ładnie pachnie i niestety zostawia tłustą powłokę, której osobiście nie trawię, a to i tak mało powiedziane. No  i żadnego złuszczania nie zauważyłam.

Ale przejdźmy do rzeczy. Dla mnie konsystencja bardziej przypomina mleczko do ciała niż masło. Co prawda nie jest lejąca, ale do dość stałej/ twardej trochę jej brakuje. Ogromy plus za zapach. Wiadomo, że do naturalności daleko, ale i tak byłam naprawdę bardzo zadowolona. Jakiś czas temu, w okresie letnim miałam niezłego hopla na punkcie arbuzowej mgiełki do ciała i jakoś do tej pory mam do tego zapachu sentyment. Dlatego bez wahania sięgnęłam po tę wersję zapachową. Po resztę sięgnęłam, ponieważ chciałam mieć porównanie.

 Ogólnie wszystkie wersje zapachowe nie różnią się od siebie pod względem działania. Szybko się wchłaniają i nie pozostawiają tłustego filmu. Nie wiem jak Was, ale jeśli w jakiś balsamach takowy się pojawia, automatycznie i zdecydowanie jestem na nie. Niema niczego gorszego, niż balsam/ mleczko czy masło, które przykleja się nam do piżamy. Jeśli chodzi o nawilżenie, to moim zdaniem jest idealne na porę wiosenno- letnią. Nawilża i to dość dobrze, ale dla skóry suchej może być za słaby. Zapach utrzymuję się parę godzin- idąc spać dalej go czuję, a zazwyczaj od posmarowania się kosmetykiem mijają 2-3 godziny.


Moim zdaniem jego ogromnym plusem jest objętość-100 ml. Wydajność jest mała, więc w krótkim czasie możecie zobaczyć czy działa tak jak chcecie/ czy Wam się podoba. Jeśli jednak nie przypadnie Wam do gustu, to szybo się skończy. Trochę taki plus w minusie.

Jeśli chodzi o mnie to mam mieszane uczucia. Pod względem działania nie mam im nic do zarzucenia. Jednak z racji tego, że niekoniecznie przepadam za balsamami (chociaż ostatnio z pozytywnym skutkiem się do nich przekonuję), a w nazwie  widzę "masło do ciała" to oczekuję konsystencji, która choćby minimalnie przypominała masło do ciała. Jednak moim zdaniem więcej jest plusów niż minusów, bo przecież konsystencję spokojnie można przeboleć :).

A na koniec załączam dla Was najnowszą gazetkę Biedronki.

Mam nadzieję, że tym razem znajdziecie coś dla siebie. 

http://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-04-09-2014,8550/1/


Pozdrawiam Was serdecznie! :*

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...