niedziela, 12 kwietnia 2015

Recenzja z Born Pretty Store

Witajcie! Jak Wam mija niedziela? Pogoda jest tak piękna, że szkoda tracić czasu na siedzenie przed komputerem. Nie wiem jak Wy, ale jak tylko napisze post to zmykam na spacer. 

Długo zwlekałam z recenzjami rzeczy z Born Pretty Store. Dlaczego? Mianowicie przez to, że produkt, w stosunku do którego miałam ogromne wymagania okazał się bubelkiem i to nie byle jakim. Zastanawiacie się o jaką rzecz chodzi? Mowa jest tutaj o paletę róży,  która i tak przyszła z jednym zniszczonym różem. Swoją drogą jedynym jaki chciałabym używać. 


Niestety paleta róży u mnie zupełnie się nie sprawdziła. Nie mam dużych umiejętności w malowaniu się, a już o nakładaniu różu nie wspomnę. Co prawda na co dzień ich używam i wychodzi mi to całkiem nieźle, ale jak (miało miejsce w przypadku tych) gdy są one toporne w nakładaniu to już nie jest tak wesoło. Musiałam się bardzo namęczyć by wyglądały "jakoś" na twarzy. Do tego w przypadku tych z brokatem miałam wrażenie, że jest to sam brokat. Podsumowując wyglądałam jak błyszcząca - brokatowa świąteczna choinka. Oczywiście nie taki efekt chciałam mieć na swojej twarzy.Po tej palecie utwierdziłam się w przekonaniu, że zdecydowanie wole kremowe róże.
 
Zastanawiam się czy nie używać ich jako cieni do oczu, ale trochę się obawiam szczerze mówiąc. Może z bazą by sobie poradziły. Zobaczymy..

Poniżej umieszczam swatche, zaczynając od pierwszego u góry. Pierwsze zdjęcie jest zrobione bez flasha.




W paczce, która do mnie przyszła jakiś czas temu były również sztuczne rzęsy i pędzelek do rozczesywania brwi. Szkoda tylko, że z całych tych dobroci jestem zadowolona tylko z pędzelka, który w ogóle nie stracił ze swojego pierwotnego kształtu. Natomiast rzęsy rozerwały mi się podczas odklejania z opakowania...  Wybaczcie mi, ze nie zrobiłam im zdjęć.. na śmierć zapomniałam,będąc wtedy dość zaskoczona i lekko wkurzona.


Mówiąc szczerze myślałam, że będzie fajniej, no ale cóż. Zdarza się i tak... Powiedzcie mi czy miałyście coś w tych rzeczy dostępnym na Born Pretty Store?

Ja tymczasem lecę na spacer.

Pozdrawiam Was cieplutko!

10 komentarzy:

  1. Szkoda. Czasem tak się trafi. Mnie akurat żaden kolor tych róży nie pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez tych róży nie wielbię miloscia. Sa zbyt mocne. Nawet na swatchach widac, ze sa kiepskiej jakości. Mysle ze mozesz ze spokojem wyrzucić je do kosza :P bo na oczach to tylko krzywdę mozna sobie zrobic. Co do róży, musisz trafić na dobry po prostu :) widziałam w szafie nyxa ładne róże. Moze tam spróbuj? :)
    Ja z tej strony na pewno nic nie zamowie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile kosztowały te róże? Trochę szkoda, można było mieć 10 fajnych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że trochę zbyt jaskrawe te róże jak dla mnie... I pamietam jak kiedyś, zaraz po otrzymaniu żaliłaś się, ze jeden uszkodzony. Chyba, ze to nie Ty a ktoś inny miał identyczną sytuację...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, znalazłam, to byłaś Ty na instagramie:) Teraz już wiem na pewno:)

      Usuń
  5. konsystencja i pigmentacja masakryczna

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nigdy nic z tych rzeczy i... chyba się cieszę. Widzę, że mega klapa, szkoda :/ Rzęsy naprawdę musiały być słabe jeśli rozerwały się jeszcze w opakowaniu !

    OdpowiedzUsuń
  7. no po tym co napisałaś to nie zamierzam tego mieć...
    Malinowe Ciasteczka

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...