poniedziałek, 31 lipca 2017

Dermofuture - siła koreańskiej pielęgnacji

Witajcie Kochani! Od dłuższego czasku koreańska pielęgnacja jest niesamowicie popularna. Do tego stopnia, że polskie firmy kosmetyczne same zaczynają wprowadzać do swoich zbiorów, kosmetyki inspirowane tymi koreańskimi. Firma Dermofuture również podążyła za tym trendem i wprowadziła trzy intrygujące cudeńka, które dzięki Michałowi z bloga Twoje Źródło Urody miałam możliwość przetestować. 
W moje ręce trafił przeciwzmarszczkowy krem naprawczy ze śluzem ślimaka, ekspresowa maska - krem wybielająca oraz Vita-C perfekcyjny krem na noc. Produkty mieszczą się w podręcznych saszetkach zawierających 12 ml produktu. Fenomen tych saszetek polega na tym, że dzięki nakrętce chronimy produkt przed zaschnięciem, dzięki możliwości zakręcenia jej. A co za tym idzie - możemy ze spokojną głową używać kosmetyku przez kilka dni i nic się im nie stanie. Dzięki małemu otworowi z pewnością nie wydobędziemy dużej ilości produktu. Przy okazji dobrze spiszą się w podróży: są niewielkie (przez co nie zajmują dużo miejsca) i z pewnością nic się nie wyleje w naszej podróżnej kosmetyczce. 
Wszystkie trzy kosmetyki zostały wyprodukowane w Korei, co moim zdaniem jest nie lada ciekawostką i ogromnym plusem. Możemy się poczuć (co też jest prawdą) jakbyśmy używały typowych azjatyckich kosmetyków. W przypadku kremu ze śluzem limaka oraz kremu z witaminą C jedna saszetka starczyła mi na ok. 7 użyć, przy czym, nie oszczędzałam ich wybitnie :). Natomiast wybielająca maska krem na ok. 20 użyć. Do tej pory używałam jej 7 razy i została mi połowa opakowania. Warto zaznaczyć, że zapach wszystkich trzech produktów jest niesamowicie delikatny. 
Zacznę od kosmetyku, który najbardziej przypadł mi do gustu. Jest nim przeciwzmarszczkowy krem naprawczy ze śluzem ślimaka. Na swoim kanale wspominałam o rozpoczętej niedawno kuracji dermatologicznej, przez która moja skóra z mieszanej, w kierunku tłustej przekształciła się w suchą, wrażliwą i miejscami podrażnioną. Także w ciągu ostatniego miesiąca czułam się trochę jak snajper rozbrajający bombę, kiedy nakładałam kosmetyki na swoją twarz. Ten krem (stosowałam, jako jeden z nielicznych po nałożeniu w ogóle mnie nie piekł, ba dawał przyjemne uczucie nawilżającego opatrunku. Następnego dnia  zaczerwienienia i sucha skóra były zdecydowanie mniejsze. 
Do Perfekcyjnego kremu na noc Vita-C mam bardzo podobne odczucia jak do kremu ze śluzem ślimaka. Na samym początku bardzo przeraziłam się wręcz zawartej w nim witaminy C. Obawiałam się, że jeszcze bardziej podrażni moją skórę i spowoduje, że wręcz nie będę mola się dotknąć do twarzy. Całe szczęście tak się nie stało. Skóra po nocy była bardzo ładnie wygładzona, a zaczerwienienia zmniejszone. 
Czas na  produkt, który najmniej przypadł mi do gustu, chociaż nie mogę go nazwać złym produktem. Po rozmowach z Anią z bloga Kolorowy Kraj postanowiłam używać tego produktu wyłącznie punktowo, na miejsca, które są zaczerwienione. Jak się okazało było to strzałem w dziesiątkę! Dlaczego? Dlatego, że bardzo dobrze ukrył moje zaczerwienienia, jakie mam na linii żuchwy oraz  brodzie. Dodatkowo skóra w tych miejscach jest przesuszona i łuszcząca się, co stanowi nie lada wyczyn dla kosmetyku. Wiadomo odstających skórek nie da się przykryć, ale dzięki tej masce i użyciu kosmetyków, o których pisałam wyżej efekt końcowy był jak najbardziej satysfakcjonujący :). 

Ciekawa jestem czy miałyście okazję używać tych kosmetyków. Jeśli tak, to dajcie znać jak się u Was sprawdziły :). 

Buziaki!
Monika 

niedziela, 9 lipca 2017

Projekt denko: czerwiec 2017 + Jeden bubel

Witajcie Kochane! Nadszedł czas na czerwcowe zużycia. Uzbierałam trochę produktów, także mam nadzieję, że każda z Was znajdzie coś dla siebie :).


Udanej niedzieli!
Monika

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...